środa, 4 czerwca 2014

Lepiej, niż w Myślęcinku

W budowanym przy ulicy Focha 22 hotelu Sepia powstanie pierwszy w Bydgoszczy i drugi w kraju Smart Parking. Dla nas to absolutne kuriozum, a najpewniej także wielu naszych rodaków nie widziało przedtem niczego podobnego. Piętnastometrowa wieża stanowiąca połączenie regału z diabelskim młynem może i nie będzie widoczna z poziomu ulicy, ale napewno będzie ją można wypatrzeć chociażby z tarasu widokowego na pobliskiej wieży ciśnień zaadaptowanej na potrzeby Muzeum Wodociągów (pod warunkiem, że nie przesłoni tego bryła Opery). Wiadomość sama w sobie jest super, ponieważ wszystkie kurioza i nietypowe rozwiązania sprzedają się w mediach i podnoszą ilość wyświetleń słowa Bydgoszcz na antenie, czy w nagłówkach. Podobny stosunek mam do samego hotelu, który ten nietypowy parking buduje. Oby jak najwięcej! Każdy obiekt, szczególnie dużej sieci hotelarskiej, sam w sobie stanowi bazę noclegową, ale też pojawia się w katalogach tej sieci i najpewniej ma (choćby i niewielki) wpływ na ruch turystyczny w Bydgoszczy.


Smart Parking wciśnięty między budynki - fot. Nicholas Nova

Cieszyłbym się z tej inwestycji z całego serca, gdyby jednocześnie nie przychodziło mi na myśl, że największa karuzela w naszym mieście powstanie jako obiekt parkingowy. Ze świecą szukać atrakcji w naszym lunaparku, która dorównała by zapleczu hotelowemu (na zdjęciu powyżej jest niższa wersja takiego parkingu). W Leśnym Parku Kultury i Wypoczynku znaleźć możemy jedynie zbieraninę starych, wysłużonych "atrakcji", które nie robią w obecnych czasach na nikim najmniejszego wrażenia. Wiele z nich wymaga nieustannych napraw, a zdecydowana większość nie dorównuje nawet swoim odpowiednikom z objazdowych parków rozrywki, które raz na jakiś czas gnieżdżą się między blokami na osiedlach naszych miast.

Można by zapytać co robi miasto, ale odpowiedź jeszcze przez długi czas będzie taka sama. Brakuje pieniędzy. Wcale się temu nie dziwię i nie mam nawet za złe włodarzom, że właśnie takiej odpowiedzi udzielają. Bydgoszcz jeszcze dziesięć lat temu była zaniedbana i brudna, a każdy rok zaniedbań pogarszał sytuację. Gdy przystąpiono do "napraw" (szczególnie intensywnie z dopływem pieniędzy z UE) potrzeb było więcej niż środków i lunapark znalazł się gdzieś daleko na liście priorytetów. Znaczna część pieniędzy skierowana została na rewitalizację bulwarów, na budowę brakujących przepraw przez Brdę, modernizację stadionu miejskiego i programy ratowania wielu popadających w ruinę zabytków. Wszystkie te działania pochwalam i zgadzam się, że akurat tam te pieniądze bardzo przysłużyły się miastu. Nabrzeża zaczynają pięknieć, odzyskujemy dawno zamknięte fontanny, a właściciele kamienic, korzystając z programów wsparcia, zmieniają obdrapane góry cegieł w wielkomiejskie perły. Żadnej pozycji z powyższych bym nie wykreślił z listy rzeczy do zrobienia, a jednak pozostaje we mnie pewien żal do włodarzy naszego miasta.

Kolejka wąskotorowa w Myślęcinku - fot. Krystian 'krystiand'

Mój żal skupiony jest głównie wokół kolejki wąskotorowej w Myślęcinku. Nie pamiętam kiedy nią ostatnio jechałem, ale byłem wtedy małym brzdącem i pamiętam to niesamowite wrażenie. Prawdziwa lokomotywa (choć niestety spalinowa) jadąca po prawdziwych torach oprowadziła mnie po terenach, które same w sobie były po prostu ładne i aż chciało się patrzeć. Na dzieciaku chodzącym do pierwszych klas szkoły podstawowej, który nie raz słyszał z ust rodziców czytaną mu na dobranoc "Lokomotywę", przejażdżka ta miała w sobie więcej niż wszystkie inne atrakcje. Ba, nawet dzisiaj nazwałbym tę kolejkę jedyną wartą uwagi atrakcją Myślęcinka. Niestety okazuje się, że w kasie miasta nie było pieniędzy na utrzymanie tej kolejki, a po tragicznym w skutkach pożarze nie znalazły się pieniądze na remont. Czemu? Niestety, tylko ratusz wie.

Jakby tego było mało, przez dwa lata z rzędu, miasto potrafiło wygospodarować znaczną przestrzeń i fundusze na to, by ściągnąć do miasta Europejski Festiwal Rozrywki. Trochę bardziej efektowna wersja objazdowego lunaparku okazała się przyćmiewać swoim rozmiarem wszystkie atrakcje LPKiW, gdzie nawet "kolejka górska" (najnowszy zakup parku) to tylko używana sterta zużytego złomu, który służy "rozrywce" zdecydowanie dłużej, niż można by się było spodziewać. Górujący nad miastem diabelski młyn, który pozwalał obejrzeć miasto ze znacznej wysokości, czy nawet trochę mniejszy młyn, który pojawił się rok później, oba pozwalały cieszyć się całkiem niezłą wysokością i solidnym widokiem. W lunaparku, przylepionym do "boku" Bydgoszczy, żadna atrakcja nie wystaje ponad korony drzew. Jedyna adrenalina jakiej można doświadczyć, to myśl, że obracając się z dużą prędkością w lesie można liczyć na uderzenie w gałąź. Nie można tego nazwać rozrywką na miarę XXI wieku, gdzie technologia i inżynieria pozwalają na budowanie zdecydowanie lepszych i większych atrakcji.


Europejski Festiwal Rozrywki - fot. Krystian 'krystiand'

Pytania, jakie sam sobie zadaję, to czemu władze miasta dalej dawkują kroplówkę na atrakcje, które nie mają za wiele wspólnego z rozrywką? Dlaczego z budżetu miasta regularnie przekazywane są pieniądze na utrzymanie atrakcji tak starych, że koszt ich utrzymania przez kilka sezonów prawdopodobnie przekracza koszt zakupu nowych? Utrzymywanie obecnego status quo jest nieopłacalne, niezależnie od wybranej drogi. Przestańmy marnować pieniądze na ten park. Można to osiągnąć tylko na dwa sposoby - inwestując w park, by stał się lokalnym ośrodkiem rozrywki godnym stolicy ZiT-u i atrakcyjnym na tyle, by ludzie chcieli przychodzić do niego, wydać swoje pieniądze (gwarantując tym samym jego utrzymanie) albo zamknąć to wszystko i nie oszukiwać się, że ma to jeszcze jakąkolwiek wartość.

Ironią jest, że jedyna atrakcja, która moim zdaniem miała jeszcze jakąś siłę przyciągania do parku, stoi zniszczona.Tymczasem po alejkach, między drzewami, jeżdżą stylizowane na "ciuchcie" pojazdy stanowiące czołowy wzór kiczu i naszego narodowego bezguścia. "Pociągi" te nie jeżdżą przecież za darmo. Tandetne atrapy udają kolejkę, która ledwie kawałek dalej pokrywa się rdzą i rozbierana jest przez złomiarzy na kawałki. Równie dobrze włodarze mogliby wrzucać walizki pieniędzy do Brdy w ramach dorocznej porcji "rozrywki dla mieszkańców". Może lepiej będzie zamknąć się w samochodzie na obrotowym parkingu?

Postscriptum (dodane 05/06/2014):
Pisząc o "atrakcjach" mam na myśli wszelkie przejażdżki w Myślęcinku. Okoliczności przyrody, zoo i ogród botaniczny są bezdyskusyjnie wartymi odwiedzenia miejscami. Cały swój tekst poświęcam "Myślęcinkowi" i "Leśnemu Parkowi" w ujęciu starego lunaparku, którego wartość dla miasta jest wątpliwa.

5 komentarzy:

  1. "Jedyna atrakcja która miała jeszcze jakąś siłę przyciągania do parku stoi zniszczona"?

    "inwestując w park (...) by ludzie chcieli przychodzić do niego, wydać swoje pieniądze (...) albo zamknąć to wszystko i nie oszukiwać się, że ma to jeszcze jakąkolwiek wartość."

    O czym Ty w ogóle mówisz? Ty widzisz wartość jedynie w wypchanych portfelach naiwnych pasjonatów karuzel i górskich kolejek? Teren parku to utrwalony przez lata krajobraz kulturowy, którego istnienie w takim kształcie jest wartością samą w sobie. Walor tego miejsca jest niepodważalny i uniezależniony od znajdujących się w nim mechanicznych atrakcji.

    Dla mnie "jedyną atrakcją, która ma siłę przyciągania do tego miejsca" jest względny spokój i możliwość wybrania się rowerem w jakiś osamotniony i zadrzewiony fragment parku, (gdzie nie ma kolejek, ludzi, grilów, lunaparków i innych hałasotworów) gdzie mogę rozłożyć koc, gapić się na chmury i zjeść z mężem smakołyki wprost z przywiezionego piknikowego kosza. Przewalający się w pobliżu ludzie z biletami w zębach i wrzaski tych opadających właśnie z całym impetem na karuzeli-młocie to ostatnia rzecz jakiej mi tam potrzeba.

    Katith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego, czego szuka się w myślęcinku. W ujęciu lunaparku i "atrakcji" w znaczeniu przejażdżek tylko kolejka była atrakcyjna. Pozostałe przejżdżki swojące w ogólnie pojętym "Myślęcinku" tylko marnują pieniądze miasta.

      Oczywiście mamy tam jeszcze zoo i część botaniczną, ale te nie są w żaden sposób częścią lunaparku i technicznie nie ma w nich żadnych "atrakcji", gdyż same w sobie są docelowymi miejscami spędzania czasu.

      Usuń
    2. Co do całej reszty masz oczywiście rację ! :)

      Usuń
  2. Dlaczego nie napisałeś, w jakim wspaniałym mieście znajduje się pierwszy smart parking :P?!
    Szkoda kolejki :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro jest jeszcze tylko jeden, to na pewno bardzo łatwo będzie to wyszukać :P

      Usuń