wtorek, 10 czerwca 2014

Miasto na wodzie

Kilka dni temu oficjalnie zakończono pierwszy etap rewitalizacji Bydgoskiego Węzła Wodnego. Jest to świetna okazja, by przybliżyć wszystkim właśnie ten "wodny" aspekt Bydgoszczy. Mam nadzieję, że uda mi się pokazać skąd wzięło się określenie "Wenecja Bydgoska" i czemu coraz częściej mówi się o Bydgoszczy jako mieście najlepiej związanym ze swoją rzeką w naszym kraju. Najważniejsze jednak, że w nadchodzący weekend, a dokładniej już 13 czerwca bieżącego roku, rozpoczyna się impreza pod nazwą Ster na Bydgoszcz. Jest to na pewno jedna z ważniejszych imprez, dedykowana wodniakom, w naszym kraju, a i coraz częściej zaczyna się ona pojawiać na ustach żeglarzy z całej Europy.

Drugą imprezą, którą warto promować i o której warto napisać, to WaterWays Expo 2014, które odbędzie się jeszcze przed samym Sterem na Bydgoszcz, a dokładniej w dniach 10-12 czerwca bieżącego roku (od dzisiaj!) na terenie hali Łuczniczka. Patronatem honorowym imprezę objęli marszałkowie województw, wicepremierzy, ministrowie i wiele innych znaczących osobistości, więc wiele wskazuje na imprezę o bardzo wysokiej randze. Niestety, wstęp na targi dla zwiedzających dostępny jest jedynie w godzinach 10-17:30, co niemal zupełnie wyklucza mnie z grona potencjalnych uczestników. Mimo to zachęcam wszystkich do odwiedzenia i zdania mi relacji z targów. Zapowiada się kolejne wydarzenie, którego po prostu nie zobaczę. TUTAJ znajdziecie program wszystkich konferencji.

Do tematu niejednokrotnie będę jeszcze wracał, skupiając się na konkretnych miejscach i tematach, ale na początek trochę ogólników i dużych, okrągłych stwierdzeń. Zaczynamy?

Bydgoszcz widziana z wód Brdy fot. Łukasz 'Din Sevenn'

Z mojego punktu widzenia Bydgoszcz zawsze "miała w sobie wodę" w takiej, czy innej postaci. Pierwszym miejscem, w którym zamieszkali moi rodzice był jeden z ledwie kilku bloków na Czyżkówku, które przylegały bezpośrednio do zakładów produkcyjnych nieistniejącej już papierni. Jest to dzielnica wciśnięta między Brdę i Kanał Bydgoski, a same bloki przylegają dodatkowo do niewielkiego stawu. Budynki te znajdują się przy ulicy Siedleckiej i od czasu wyprowadzki moich rodziców, ledwie po kilku latach mieszkania w tym miejscu, już nigdy tam nie wróciłem, nawet jako dorosły człowiek. To chyba dobry pretekst, by kiedyś urządzić sobie wycieczkę, jednak to już temat na zupełnie inny wpis.

Drugim miejscem zamieszania w Bydgoszczy był już Fordon, gdzie mieszkałem naprawdę długo. Tutaj, w dzielnicy nad Wisłą, z najwyższych pięter bloków i wieżowców w dobrą pogodę widać zakole rzeki, a do tego jeszcze z pobliskich "górek" w wielu miejscach wypływają strumienie i potoczki. Większość z nich kończy swój "bieg" wlotem do jakiegoś kanału, zaledwie kilkaset metrów od źródła, jednak w latach szczenięcych były to dla mnie tereny zabaw. O wiele jednak ważniejsze w kontekście "miasta na wodzie" jest tutaj powiązanie z Wisłą. 

Most przez Wisłę w Fordonie, Bydgoszcz - fot. Wikipedia, public domain.


W Fordonie powiązanie z Wisłą nie jest tak oczywiste, jakbym chciał. O ile planowana jest rewitalizacja całego nabrzeża wzdłuż Wisły, to jednak cała starówka tej dzielnicy odwrócona jest plecami do rzeki. Jest tam mały port, gdzie cumują barki wybierające piasek z dna, widać z drugiego brzegu kilka wież kościelnych i to w zasadzie tyle. Plany zakładają utworzenie bulwarów, przystani i prawdziwego miejskiego nabrzeża, ale czas pokaże dopiero co z tego wszystkiego wyjdzie. Oby jak najlepiej i jak najwięcej. Niestety, to jeszcze nie teraz i jedynie mogę prosić w sercu, by stało się to jeszcze za mojego życia.

Kolejne elementy krajobrazu "rzecznej strony" Fordonu to most, stanowiący jednocześnie granicę miasta (wliczając się jeszcze do samego miasta) i chroniące dzielnicę wały przeciwpowodziowe. To one są ostatnią linią obrony przed "wysoką wodą", ale na co dzień pełnią przede wszystkim rolę spacerowo-rekreacyjną. Pełno jest tutaj spacerowiczów, na trawie od strony rzeki, gdzie skarpy są łagodniejsze, ludzie zażywają kąpieli słonecznych, a po szczycie wału w dni słoneczne z wielką ochotą biegają i jeżdżą na rowerach wszyscy ci, którzy preferują wypoczynek aktywny. Chyba nie będzie przesadą, jeśli powiem, iż bez tego zielonego fragmentu w Fordonie nie byłoby zbyt wiele miejsc do spędzania wolnego czasu. Jako mieszkaniec Fordonu (do niedawna) dziękuję Ci Wisło za to, że jesteś! :)

Z tego miejsca odsyłam do bloga Spacery Fordoniaka, gdzie możecie poczytać więcej o wycieczkach wzdłuż Wisły. Gorąco polecam!

Kawałek dalej, między Fordonem a "resztą miasta" znajduje się Brdyujście. To małe osiedle, o ile formalnie znajduje się w granicach dzielnicy Fordon, to jednocześnie jest zupełnie od niej niezależne. Oddzielone ruchliwą "przelotówką" od właściwego Fordonu kryje w sobie punkt, gdzie Brda i Wisła mieszają się ze sobą. Tutaj znajduje się port drzewny, tor regatowy, a do tego mała elektrownia wodna pracująca dzięki różnicy poziomów między Brdą i Wisłą (dzięki czemu ta pierwsza stanowi żeglowną, międzynarodową drogę wodną E-70). Niestety, tor jest zapomniany i nie wiem kiedy ostatnio odbywały się tutaj jakieś znaczące zawody, a port drzewny czeka na jakiś pomysł władz na jego zagospodarowanie. Czas zatem z moją opowieścią przenieść się w górę Brdy.

Widok na Stary Port w czasie Europejskiego Festiwalu Rozrywki - fot. własne

To tutaj, jak pisałem na stronie "o mnie", pierwszy raz miałem styczność z najbardziej chyba znanym punktem bydgoskiego waterfrontu. Stary Port, widoczny na zdjęciu powyżej, był widokiem często przeze mnie oglądanym i zapadł mi w pamięci jeszcze za dziecka. Tutaj znajdują się uznawane często za symbole miasta Spichrze nad Brdą i nowe biurowce BRE Banku (obecnie mBank) nawiązujące swoim kształtem do swoich zabytkowych sąsiadów. Znajduje się tutaj przystanek tramwaju wodnego, cumuje zabytkowa barka powiązana bezpośrednio z Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy i odbywają się prawie wszystkie ważniejsze imprezy "wodne". Jest to także jedno z najlepszych miejsc, by oglądać paradę jednostek wodnych, która odbędzie się w ten weekend w ramach Steru na Bydgoszcz.

Dalej, w górę rzeki, docieramy na Wyspę Młyńską, opływaną przez Młynówkę. To ten fragment Bydgoszczy nazywany jest właśnie "Bydgoską Wenecją", tutaj znajduje się kolejny przystanek tramwaju wodnego i uznana za Bryłę Roku 2012 przystań miejska. Tutaj kamienice stoją nie dalej niż kilka kroków od wody i to tutaj z roku na rok przybywa coraz więcej turystów. Nie ma chyba mieszkańca Bydgoszczy, który by swojego dnia, prędzej czy później, nie spędził niemal w całości "na wyspie".

"Bydgoska Wenecja" fot. Krystian 'krystiand'

Moje wspomnienia z Wyspy Młyńskiej i jej okolic sięgają jednak czasów jeszcze sprzed rewitalizacji. Był to czas, kiedy wyspa nie była połączona z miastem całą serią najróżniejszych mostów, a jedynie dwoma wjazdami - jednym mostem od strony starówki i przejazdem od północy, który wychodzi na bardzo ruchliwa ulicę. Całe to miejsce stanowiło obiekt częstych posiadówek przy tanim winie dla ogólnie pojętej młodzieży, a krajobraz daleki był od obecnego stanu "miejskiego salonu". Wszystkie budynki były w ruinie, a sama "Wenecja" pozbawiona była odnowionych nabrzeży spacerowych i nie była wcale miejscem szczególnie chętnie odwiedzanym. Nie kursował tutaj też tramwaj wodny, a wiele osób młynówkę pokonywało wpław, czy to z powodu zakładu, czy też z głupoty (silny nurt kosztował wiele osób życie!).

Nie muszę chyba tłumaczyć czemu czuję szczególny związek z tym miejscem, skoro sama Wyspa Młyńska "wydoroślała" razem ze mną. Sporą część tej metamorfozy przegapiłem będąc na studiach, w innym mieście, ale najważniejszy jest tutaj efekt końcowy. Teraz liczne mosty łączą wyspę z miastem, a od strony północnej, po drugiej stronie rzeki, powstała przylegająca do opery widownia dla przedstawień na wodzie. Mosty z siatkowymi poręczami stały się celem wędrówek zakochanych wieszających kłódki na pamiątkę, a ruiny zmieniły się w pięknie wyremontowane budynki. Ostatni budynek czekający na nowe życie, to zabytkowe młyny, ale nawet tam miasto planuje już kolejne atrakcje dla mieszkańców i turystów.

Na temat "mokrej strony miasta" napiszę jeszcze nie raz, bo ledwie zdołałem musnąć wierzchołek tematu, ale na jeden wpis wystarczy. Zostawiam Was ze zdjęciem, dzięki uprzejmości kolegi Łukasza.

Stary Port w Bydgoszczy - fot. Łukasz 'Din Sevenn'

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz