sobota, 7 czerwca 2014

Przeprowadzka "część 2" + Co za weekend!

Po około tygodniu mieszkania w nowym mieszkaniu nadal znajdujemy rzeczy, których nie mamy, nie zabraliśmy z Fordonu, nie kupiliśmy, albo nawet nie byliśmy świadomi, że będą potrzebne. W tej chwili najbardziej brakuje mi tutaj termometru zewnętrznego, który w ogóle nie wydawał się potrzebny przez te ostatnie kilka dni, kiedy to temperatury były całkiem umiarkowane. Teraz wyszło słońce i chociaż cieszy mnie niezmiernie jasne mieszkanie, to jednak zdarza mi się nie docenić ciepła dobierając strój do pogody.

Wielkim plusem jest dla mnie dodatkowy ruch. Dwa piętra wyżej do pokonania codziennie (teraz jest to piętro czwarte), łącznie prawie trzy i pół kilometra między domem, pracą i przystankami - to wszystko razem daje efekty i naprawdę czuję się po prostu lepiej pokonując te dystanse. Przyznaję się szczerze: nie doceniałem wartości ruchu w codziennym dobrym samopoczuciu, a szkoda. Dzisiaj natomiast do wszystkiego doliczyć muszę spacer na imprezę firmową, który wspomniałem wcześniej. Nie mogę się doczekać pokonania tego fragmentu miasta z tego samego powodu, czemu nie mogę się doczekać jutrzejszego wypadku na Jarmark Świętojański - nasze stare miasto aż się prosi o to, by tam zaglądać, a i liczę też na upolowanie odrobiny naszej lokalnej nalewki z buraków (kto nie próbował, niech żałuje!).

Jutro postaram się wrzucić coś więcej na temat samego jarmarku, ponieważ postaram się tam spędzić z godzinę i wyłapać co smaczniejsze kąski szklanym okiem aparatu. Przy okazji dodam zdjęcia własnego autorstwa do bloga, a nie tylko będę podkradał prace chłopaków (za co jeszcze raz dziękuję!). Liczę na to, że sam jarmark będzie przyciągał sporo ludzi z Bydgoszczy i nie tylko, gdyż jeśli mam w życiu do czegoś naprawdę gorąco namawiać, to wszelkie produkty regionalne. Ja osobiście mam na swojej liście do upolowania wspomnianą wcześniej nalewkę z buraków, ale też może poszukam miodu i wędlin, a później w tym roku napewno wrócę do Fordonu, skąd już tylko rzut kamieniem do Strzelec Dolnych, gdzie rok do roku odbywa się święto śliwki. Polecam każdemu wybrać się tam w okresie zbioru śliwek, żeby zaopatrzyć się w zapas powideł z tych pysznych owoców i niech się wszystkie markety gonią se swoimi pseudo-powidłami!

Jak już jesteśmy przy temacie imprez wszelkiego typu, to chciałbym wysunąć jedną małą prośbę do wszystkich czytających. W Bydgoszczy organizowany jest "Boski Festiwal", na który właśnie zbierane są pieniądze w tamach "crowdfundingu". Za pośrednictwem tego linku możecie znaleźć ich stronę, gdzie po przewinięciu w dół znajdziecie wszelkie informacje jak można ten projekt wesprzeć. Znajdziecie tam też informacje na temat programu, występujących artystów, paneli i tym podobnych rzeczy. Mam osobiście nadzieję, że uda się zebrać pieniądze na tę imprezę, gdyż dawno już nie widziałem tak fajnego pomysłu na festiwal. Kto akurat ma nadprogramowe kilka groszy, które chce przeznaczyć na coś naprawdę wartego uwagi, niech nie waha się ze wsparciem tej imprezy!

Nim jednak uda mi się trochę odpocząć na jarmarku czeka mnie dalsza część wożenia sprzętów, a i znaczną część swoich książek zabiorę wreszcie na ich nowe miejsce. Chodzi mi po głowie nawet pomysł założenia osobnego bloga, gdzie wraz z kilkoma innymi osobami moglibyśmy dzielić się swoimi opiniami i recenzjami poszczególnych tytułów. Mam wśród swoich znajomych całkiem spory "klub moli książkowych" (z czego jestem całkiem dumny!) i z całą pewnością chciałbym z tego hobby zrobić coś pożytecznego, tym bardziej iż zdecydowanie częściej chciałbym być w stanie ostrzegać ludzi przed książkami "średnimi", niż jedynie pisać o samych idealnych tytułach i znanych autorach. Niestety to musi przyjść z czasem, gdyż jako miłośnik papierowych książek, pachnących farbą drukarską (jak ja ten zapach lubię!), nie mogę sobie pozwolić na zbyt wiele tytułów miesięcznie.

Na koniec pozwolę sobie pochwalić się jednym zdjęciem:
Między innymi ja, na rozdaniu dyplomów na uczelni WSB - fot. własne ;)

Po sam nie wiem jak długim czasie doczekałem się rozdania dyplomów i chociaż pracę obroniłem już dawno temu, a terminu egzaminu nawet nie pamiętam, to na własny dyplom przyszło mi poczekać do dzisiaj. Teraz wszystkie papiery już mam i w najbliższym czasie planuję rozpocząć kolejne studia, bo przecież wiedzy nigdy za wiele, a i ja sam po prostu lubię się uczyć nowych rzeczy. Nie wiem jeszcze na jakim przedrostku przed nazwiskiem chcę się zatrzymać w tym wszystkim, ale chętnie pozbieram więcej. Dla ciekawych od razu odpowiem: inżynier logistyk.

PS:
Jak Wam się podoba linkowanie we wpisach niektórych rzeczy? Wydaje mi się, że mogę Wam dzięki temu oszczędzić odrobiny "googlowania". ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz