poniedziałek, 9 czerwca 2014

Przeprowadzka, część 3 - Wszystko, co przegapiłem w niedzielę ...

Mimo wielkich planów, wspaniałego zamysłu i celu narzuconego już kilka dni wcześniej nie udało mi się zrealizować nic, prócz samego noszenia kolejnych skrzynek i elementów wyposażenia. Z tego wszystkiego chyba najbardziej cieszy mnie lampa stojąca do sypialni, która pozwoli trochę wyciszyć oświetlenie w pokoju, który nie koniecznie chciałoby się mieć maksymalnie zalany światłem. Jednocześnie, kiedy wraz z bratem robiliśmy kolejne nawroty z pełnym bagażnikiem, Daria podjęła się heroicznej walki z pieczeniem ciasta, pizzy, potem kolejnej i kolejnej. Nigdy nie byłem tak pełen podziwu dla kobiety stojącej w kuchni i przy tak wysokich temperaturach na dworze upieczenie ciasta i trzech pizz wydaje mi się co najmniej wyczynem godnym medalu.

Wracając jednak do moich perypetii i zmagań z przewozem, jest w tym wszystkim także pewna nutka pozytywnych wiadomości. Po pierwsze znów ja i moje książki jesteśmy razem, a dwa to już wspomniane uzupełnienie braków w wyposażeniu mieszkania. Przed nosem uciekły mi natomiast Dni Szwederowa, które są imprezą na cześć mojej nowej dzielnicy, a zaraz potem (i częściowo w trakcie) bokiem przeszedł jak burza Jarmark Świętojański i moja wymarzona nalewka z buraków. Po części trzeba tu jednak winić imprezę firmową sprzed dnia, która dała mi aż nadto powodów do odrobinę dłuższego snu, a i ja nie miałem zamiaru protestować kiedy przyszło do ociągania się.

Widok "z drugiego okna" - fot. własne

Dzisiaj dowiedziałem się kolejnej ważnej rzeczy w swojej "karierze" związanej z fotografią, z blogowaniem i wszystkimi tym podobnymi rzeczami. Jeśli masz zamiar robić zdjęcia, szczególnie nocne, to niezbędny jest stabilny statyw. Nie mam absolutnie żadnego pojęcia, czy statywy wysokie na półtora metra+ sprzedawane po 50 zł są w jakikolwiek sposób warte uwagi, ale zdecydowanie nie chcę znów robić 20 fotek, by chociaż jedna panorama miasta nocą wyszła ostra. Zdjęcie, które widzicie powyżej, udało mi się uchwycić po wielu próbach i mozolnym budowaniu piramid z kartonów (w końcu jak przeprowadzka, to przeprowadzka!). O wiele łatwiej by było, gdybym mógł wszystko po prostu postawić na stabilnym trójnogu i zamiast martwić się o wszelkie wstrząsy, zajął się ustawianiem innych parametrów. Nim jednak zupełnie pochłonie mnie marudzenie skończę i rzucę proste: ale mam widoki! :)

Całe szczęście, że na jutro zaplanowany mamy spacer w godzinach pełnych słońca i o wiele łatwiej będzie przy tej ilości światła złapać dobre ostrości i żywe kolory. W końcu jak się dzisiaj nie udało, to musi się udać jutro, kiedy żadna skrzynka już nie rzuci mi się pod nogi prosząc "wywieź mnie!".

Te post chyba będzie musiał być zadedykowany dla obu kolegów, którzy zgodzili się udostępniać mi swoje zdjęcia, bo im bardziej sam próbuję coś porządnego ustrzelić, tym bardziej doceniam całą pracę wkładaną przez nich w cały proces robienia zdjęć. Panowie, czapki z głów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz