piątek, 20 czerwca 2014

Stara Bydgoszcz, o której nie mówimy - część 1

Wspominałem ostatnio o turystyce w Bydgoszczy, pisałem też wcześniej odrobinę o architektonicznym chaosie, w którym kryją się perełki naprawdę warte odwiedzenia i zobaczenia, ale z jakiegoś powodu zupełnie nie promowane w oficjalnych kanałach promocyjnych naszego miasta. Jest jednak w mieście znacznie więcej miejsc, które na swoje pięć minut zasługują, jednak zamiast tego popadają w ruinę i coraz bardziej zbliżają się do punktu, kiedy nie będzie już można ich uratować przed katastrofą budowlaną. Jest tutaj również kilka miejsc zabezpieczonych przed całkowitym zniszczeniem, które mają ogromny potencjał, a jednak wciąż czekają na zagospodarowanie i doczekać się go nie mogą.


Browar Myślęcinek

 

Główny budynek browaru - fot. Joanna Słapa

Pierwszy obiekt, który jest jednocześnie najlepiej położonym z wszystkich, które chciałbym tutaj opisać, to Browar w położony w Myślęcinku przy ulicy Gdańskiej. Założony w roku 1861 na dobrach rycerskich już z racji swojego wieku prosi się o zakonserwowanie i wyeksponowanie, jako jeden z najstarszych zachowanych obiektów przemysłowych w mieście. Główny budynek z efektownym kominem "sterczącym" ze środka dachu zaczęto (lub zakończono?) budować najpewniej w 1876 roku, gdyż taka właśnie data widnieje na murach budowli.

Położenie przy samym Leśnym Parku Kultury i Wypoczynku, który już teraz składa się z ogrodu botanicznego, zoo, lunaparku i ogromnych terenów spacerowych aż prosi się o jakiś obiekt muzealno-wystawowy albo miejsce, gdzie w industrialnej scenerii odbywać mogą się koncerty, czy nawet kameralne występy teatralne. Sam obiekt jest duży i posiada ogromny potencjał, jednak jego losy pozostają wielką niewiadomą.

Od początku drugiej dekady bieżącego wieku toczy się spór miasta ze spadkobiercami, którzy nie godzą się na rekompensatę za budynki w Myślęcinku i domagają się ich zwrotu. Miasto zaś walczy o to, by budynek browaru zachować. W tym sporze jestem po stronie miasta, zaś sam budynek chciałbym jak najszybciej zobaczyć otoczony opieką konserwatorską, gdyż każdy rok to kolejne zaniedbania i znikające z niego elementy. Zachowane jeszcze elementy maszynerii służącej do produkcji złotego trunku wietrzeją i gniją pod naporem rdzy, która niedługo kompletnie pozbawi nas elementów tego wspaniałego obiektu.

Po więcej zdjęć zapraszam do galerii na profilu facebook, a także do wpisu na blogu o opuszczonych miejscach Bydgoszczy.

Fordońskla Cegielnia

 

Cegielnia w Fordonie widziana od strony Wisły - fot. Maciej Kulesza

Pozostajemy w klimatach przemysłowych i nadal trzymamy się budynków pochodzących z XIX wieku. Obiekt starej cegielni w Fordonie jest niemal równie stary, co wspomniany wcześniej Browar Myślęcinek, gdyż powstał w roku 1889 (w przeciwieństwie do samego browaru obiekt ten funkcjonował jeszcze kilka lat temu, wciąż produkując cegły). W przeszłości między owym zakładem, a znajdującymi się kawałek dalej gliniankami kursowała kolejka wąskotorowa dostarczająca glinę, która jednak z czasem okazała się nieopłacalna i ostatecznie została zamknięta. W tej chwili glinianki zapełniły się wodą i mają realną szansę stać się jednym z miejskich parków, co jest losem o wiele lepszym, niż los samej cegielni.

Po zamknięciu zakład jest niestety sukcesywnie rozkradany. Nie pomaga tutaj też fakt, iż jego czołowy budynek od strony ulicy (kotłownia) został przejęty i odrestaurowany przez firmę VauPe, która prowadzi tam własną produkcję, gdyż jego usytuowanie od strony ulicy sprawia, że niszczejący kompleks zabytków w tle pozostaje często niezauważony. Budynki znajdujące się od strony rzeki, chociaż mają ogromny potencjał i bogatą historię już takiego zainteresowania, jak czołowa część zabytkowego zespołu cegielni, u inwestorów nie wzbudziły. Od kilku lat cały kompleks jest wystawiony na sprzedaż, a jednym z rozważanych wariantów było urządzeniem w nim loftów, jednak prócz ogólnych planów i koncepcji nie dzieje się tam teraz nic, prócz systematycznego szabrowania.

Potencjał, który drzemie w tym budynku, to dla mnie włączenie do ogólnego szlaku obiektów związanych z II Wojną Światową i działaniami nazistów w Bydgoszczy i okolicach. W 2013 roku obiekt ten, wraz ze Stowarzyszeniem Miłośników Zabytków "BUNKIER", odwiedziła niemiecka dziennikarka Gizela Medzeg, spokrewniona z właścicielem cegielni z okresu wojny. Kilka opowieści rodzinnych już teraz stanowi znaczny potencjał dla utworzenia w cegielni ekspozycji lub muzeum. Chora fascynacja Arno Medzega oddziałami SS i samymi nazistami doprowadziła między innymi do polowań na żydów i masowych mordów na terenie całego województwa. Ta historia, nierozerwalnie spleciona z dziejami cegielni i całego Fordonu w połączeniu z potencjałem Exploseum i jego historii związanej z produkcją nitrogliceryny na potrzeby machiny wojennej Trzeciej Rzeszy, stanowi silną bazę do stworzenia w Bydgoszczy dużego ośrodka historycznego skupionego na działaniach wojennych i okupacji niemieckiej.

To jednak nie jest wcale ostatni element tej wielkiej układanki. Następny obiekt jest z działaniami nazistów związany jeszcze mocniej i aż dziw mnie bierze, że nie jest to w Bydgoszczy w żaden sposób wyeksponowane.

Więcej zdjęć cegielni znajdziecie na blogu krajana.


 Nazistowski obóz przejściowy w Smukale



Budynek stanowiący część obozu przejściowego - fot. Wikipedia, public domain.

To chyba jeden z najmniej znanych zabytków w Bydgoszczy (chociaż równie dobrze pasuje tutaj określenie "miejsce pamięci"). Nie tylko nie jest on w żaden sposób wykorzystany turystycznie, ale także znajduje się w jednej z najrzadziej zaludnionych części miasta, gdzie dociera bardzo niewielu mieszkańców. Nie ma tutaj dużego ośrodka rekreacyjnego, jakim jest Myślęcinek, ani też ruchliwej ulicy spinającej "główne" miasto z największą dzielnicą. Wciśnięty między Brdę i Las fragment Bydgoszczy składa się głównie z domków jednorodzinnych, które wąskim pasem ciągną się ku północy tworząc charakterystycznie wyglądającą "odnogę".

Tutaj właśnie, w północnozachodniej dzielnicy Bydgoszczy, znajduje się pozostałość po nazistowskim obozie przejściowym. Obóz ten powołano na terenie dawnej karbidowni, która funkcjonowała tam przed wojną. Życie straciło tutaj ponad osiemset osób, w tym ponad połowę stanowiły dzieci (!). Biorąc pod uwagę fakt, że przez obóz przewinęło się przez cztery lata jego funkcjonowania około czterech tysięcy osób, liczba ofiar mówi bardzo wyraźnie z jakim traktowainem spotykali się więzieni tutaj ludzie. Obóz ten w rzeczywistości był przejściowy tylko i wyłącznie ze swojej nazwy i chociaż te wszystkie nazistowskie zbrodnie są już na stałe wpisane w historię Bydgoszczy, to jednak prócz znajdujących się przy obozowym cmentarzy tablicy pamiątkowej i obelisku nie robi się w Bydgoszczy nic, by podnosić świadomość o skali tej czarnej plamy na sumieniu ludzkości. Powinniśmy robić o wiele więcej, by pokazać iż nie tylko w kilku znanych obozach likwidowano ludność, ale działo się to niemal wszędzie, w mniejszych ośrodkach na terenie całego kraju.

To trzeci obiekt, który w Bydgoszczy wpisuje się w historię Drugiej Wojny Światowej i masowej eksterminacji ludności prowadzonej przez nazistów. Obecnie w głównym zachowanym budynku obozu funkcjonuje internat Okręgowego Ośrodka Dokształcania Zawodowego. Moim zdaniem to wyjątkowo złe miejsce na internat i równie złe zastosowanie dla budynku o takiej historii, szczególnie biorąc pod uwagę potencjał turystyczny i wartość emocjonalną obozu.

Zdjęcia, głównie pozostałości po moście prowadzącym do karbidowni i okolicy samego obozu, znajdziecie na blogu krajana pod tym linkiem.


Synagoga w Fordonie


Synagoga w Fordonie - fot. Wikipedia, public domain.

Czwarty omawiany obiekt to synagoga w Fordoine. Z wielką radością chyba mogę powiedzieć, że na mojej liście jest to jedyny obiekt, który zaczął zmierzać w dobrym kierunku i rokuje całkiem dobrze. Zbudowana w pierwszej połowie XIX wieku (tak tak, niemal cała lista to obiekty właśnie z tego okresu!) synagoga jest nie tylko ważną częścią historii Żydów w Fordonie i Bydgoszczy, ale jak pozostałe obiekty wpisuje się swoją historią także w losy Drugiej Wojny Światowej. To tutaj wojska niemieckie początkowo urządziły sobie skład amunicji, by w późniejszym okresie przekształcić budynek na obiekt pełniący rolę kina.

Od roku 2013 będąca własnością Fundacji dla Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego wpisana jest ona w masterplan dla Fordonu (wielki plan rewitalizacji "małej starówki"), jednak jego realizacja nadal pozostaje zagadką. Szczęśliwie siłami miłośników historii i ludzi chcących ocalić pamięć o fordońskich Żydach, ze stanu grożącego zawaleniem (dach zdążył się nawet rozlecieć) bożnica została doprowadzona do wyglądu ze zdjęcia powyżej i chociaż jest daleka od powrotu do oryginalnego stanu (brakuje okien, a wnętrze nadal jest kompletnie puste i zrujnowane), to można mieć już niemal pewność, że sam budynek nie zostanie przez miasto utracony w wyniku zawalenia pod naporem upływającego czasu.

Chociaż w synagodze co jakiś czas odbywają się wydarzenia kulturalne, a nawet prowadzi się retrospekcje w postaci obchodów niektórych świąt żydowskich, to jednak jej potencjał drzemie i pozostaje w kwestii przyszłości, czy w przewodnikach turystycznych obiekt ten zacznie pojawiać się regularnie, czy też pozostanie jedynie kolejna pozycją w spisie zabytków. Pomysły na jego zagospodarowanie były najróżniejsze, poczynając od konsulatu Izraela, przez ośrodek kulturalny dla całej dzielnicy, aż po muzea i przestrzenie wystawiennicze. Co ostatecznie stanie się z synagogą okaże się z czasem.

Do samej synagogi na pewno wrócę jeszcze w przyszłych wpisach.

Podsumowanie części pierwszej


Na tym kończę pierwszą część zestawienia zabytków, które w Bydgoszczy czekają na lepsze czasy. Kolejne części postaram się uzupełniać z czasem, ale sam też muszę uzupełnić zapasy zdjęć, żeby móc te wszystkie obiekty Wam przedstawić w sposób nie tylko tekstowy, ale i pokazać je w obecnym stanie. Co dalej? Na pewno pojawi się kilka słów o Szpitalu Cholerycznym w Fordonie, kolejowej wieży ciśnień przy stacji Bydgoszcz-Wschód, bez wątpienia poświęcę kilka słów pozostałościom grodziska Wyszogród i zapomnianej śluzie na Brdzie, która okazała się niepotrzebna, a jednak nadal ukryta jest pod powierzchnią wody.

Zapraszam Was do czytania w niedalekiej przyszłości! :)

5 komentarzy:

  1. cześć Przemku! :) dawnośmy nie rozmawiali, ale zacznę od środka: bardzo fajny blog! przychodzą mi do głowy pewne analogie-odkrywanie warstw fascynującej Bydgoszczy przypomina mi wszelkie próby pokazania ludziom Łodzi, która potrafi być sympatyczna i piękna. myślę, że to podobna skala stereotypów ciągnących się jak ogon upstrzony rzepami za jednym i drugim miastem. swoje korzenie mam na Kujawach a o Bydgoszczy nie wiem nic! taka biała plama na mapie mojej geograficzno-turystycznej świadomości. czytam sobie chętnie co by kompromitować się trochę mniej :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej miło mi Cię tutaj widzieć!
      Nigdy nie mam nic przeciwko zamienieniu kilku słów (czy kilkunastu stron z potokiem tekstu :P), więc możesz się też odezwać zawsze i chętnie porozmawiam, poopowiadam i posłucham :)

      Usuń
  2. Jeśli na browarze jest umieszczona jakaś data to z pewnością nie oznacza daty rozpoczęcia budowy. Daty umieszczane na zabytkach niemal w każdym przypadku oznaczają datę ukończenia budowy lub ważną przebudowę. Tutaj stawiałabym na pierwszy wariant.

    Warto jest oglądać zabytki ceglane z każdej strony bardzo dokładnie. Ostatnio inwentaryzowałam kościół w Juncewie gdzie na dwóch cegłach (jedna koło portalu druga w ścianie prezbiterium) palcem zostały wyryte dwie różne daty. Ta koło portalu zgadzała się z datą budowy potwierdzoną archiwaliami. Drugą utożsamiliśmy z przebudową prezbiterium, co potwierdziliśmy zauważoną różnicą w wykorzystanych cegłach i spoinowaniu.

    Takie umieszczane daty na zabytkach, te jawne i te ukryte, mogą być bardzo pomocne ale mogą też łatwo zmylić badacza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe!
      Znasz może jakieś budynki w Bydgoszczy, gdzie wyryte na nich daty nie pasują absolutnie do niczego, co zapisane jest w archiwach? Na pewno kilka budynków w Bydgoszczy ma w sobie jakieś ciekawe tajemnice, które nadal nie mają swojej odpowiedzi :)

      Usuń
    2. Wiesz,nie rzucę Ci teraz żadnym taki przykładem jaki oczekujesz. Takie fakty zazwyczaj wychodzą dopiero przy dogłębnym badaniu archiwaliów, a ponieważ nie często się zdarza żeby zachowały się wszystkie akta budowlane, gruntowe i dokumentacja techniczna dla danego obiektu to praktycznie każdy badany zabytek kryje w sobie jakieś ciekawe tajemnice.

      Tak jak np kamienica przy Starym Rynku 20, gdzie działał dom handlowy Siuchnińskiego i Stobieckiego, o którym pisałam też w swojej pracy. Myślałam że wszystko o niej wiem, było bardzo dużo materiału źródłowego, a już po obronie okazało się, że w latarni wieńczącej dach znaleziono podczas prac restauracyjnych kapsułę czasu, a w niej ukryte przez właścicieli gazety,pieniądze i list, które ukryli tam chyba w dniu zakończenia budowy. Fascynująca historia. Założę się, że wiele kamienic ma gdzieś wmurowane takie kapsuły. Kiedyś to było dość popularne.

      http://bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35596,10100217,Rekopis_znaleziony_w_wiezy.html

      Usuń