piątek, 3 października 2014

Potrzeby Bydgoszczy według gazeta.pl

Dzisiaj, w serwisie gazeta.pl pojawił się artykuł "Wybierz Bydgoszcz z Wyborczą" gdzie pojawia się kilka propozycji redakcji, które redakcja uważa za na prawdę ważne dla Bydgoszczy. Już we wstępie pojawia się:
Kandydaci na prezydenta już zaczęli festiwal obietnic, ale to dopiero początek. Nie dajmy się oszukać ani ponieść populistycznym pogadankom. Dyskutujmy na tematy naprawdę istotne dla nas i dla miasta. Oto 10 propozycji "Gazety Wyborczej".
Trudno się z tym nie zgodzić i sam też powtórzę: Dyskutujmy na tematy istotne dla miasta! Jednym z takich zaproszeń do dyskusji był jakiś czas temu mój wpis "Porozmawiajmy o Bydgoszczy online", gdzie zapraszałem Was między innymi do udziału w dyskusjach na forum urbanistycznym skyscrapercity.com, będącym miejscem działania na prawdę prężnej społeczności użytkowników z Bydgoszczy. Dyskusja na tematy, zaproponowane dzisiaj na łamach serwisu należącego do grupy Gazety Wyborczej, trwają tam już od bardzo dawna i wcale nie trzeba zaczynać teraz żadnej nowej dyskusji. Sam wątek dotyczący rewaloryzacji starego miasta liczy sobie już 560 stron, a jest to trzeci wątek dotyczący tego tematu, który kontynuuje dyskusję z poprzednich wątków liczących kolejne setki stron. Na forum tym dyskutuje bardzo wiele osób powiązanych z pozarządowymi organizacjami w Bydgoszczy, od członków Bydgoskiego Stowarzyszenia Miłośników Zabytków "Bunkier", przez członków Stowarzyszenia na rzecz rozwoju transportu publicznego, aż po osoby związane ze stowarzyszeniem Metropolia Bydgoska i mediami społecznościowymi. Zapraszam tak dziennikarzy, jak i wszystkie inne osoby, do przyłączenia się do naszych dyskusji!

Propozycje portalu


Przejdźmy jednak do samych propozycji stawianych przez portal gazeta.pl. Wiele z nich zbiega się z programami komitetów wyborczych i chociaż programy te nazywa się festiwalami obietnic, to często właśnie te obietnice pokrywają się mocno z oczekiwaniami. Ponieważ sam jestem zaangażowany w tegoroczne wybory przez kandydaturę na radnego miasta Bydgoszczy, pozwolę sobie dokonać pewnego rozbioru wysuniętych przez media propozycji i (do pewnego stopnia) porównania tych propozycji z programem zaprezentowanym przez komitet stowarzyszenia Metropolia Bydgoska. Jednocześnie chciałbym na wstępie zaznaczyć: NIE wypowiadam się za cały komitet, a piszę we własnym imieniu - po prostu moje poglądy pokrywają się z naszymi postulatami.

Program, o którym mowa znajdziecie na stronie metropoliabydgoska.eu pod TYM LINKIEM.

  • Po pierwsze: tramwaj na Błonie.
    Nikt chyba nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest to inwestycja równie potrzebna dla Błonia, jak obecnie budowany już tramwaj do Fordonu. Sam fakt poprowadzenia linii, która poruszać się będzie wydzielonym torowiskiem, dzięki czemu będzie zupełnie niezależna od sytuacji na ulicach, to podniesienie jakości usług komunikacyjnych o na nowy poziom. Sam jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, ale poszerzonego o utworzenie kompleksowego węzła przesiadkowego między komunikacją miejską, podmiejską i regionalną (kolej). Utworzenie pętli tramwajowo-autobusowej na miejscu obecnej pętli dla autobusów powinno być traktowane jako wersja minimum i jedynie zaczątek zmian w komunikacji dla południowo-zachodniej części naszego miasta.
  • Po drugie: szafka dla każdego ucznia.
    O ile sama idea odciążenia dzieci jest szczytna i warta wspierania, tak samo narzucanie szkołom sposobu rozwiązania problemu ciężkich tornistrów przez narzucanie szafek może się okazać rozwiązaniem nie do końca dobrym dla każdej placówki. Czy miały by to być szafki, czy może przerzucenie własności podręczników na szkołę, powinno być to pozostawione do wyboru dyrektorów i rodziców. Potrzeby szkół są o wiele szersze i skupianie się na szafkach może okazać się bez znaczenia, kiedy wiele placówek zamiast klas dwudziestokilku osobowych prowadzi zajęcia w grupach nierzadko przekraczających trzydziestkę uczniów. Istotą problemu jest ogólne niedofinansowanie oświaty i same szafki tego problemu nie rozwiążą. Jednym z rozwiązań, które proponowane jest także przez MB, może być tworzenie klas dotowanych przez firmy z regionu, o konkretnym profilu, jednak wymaga to o wiele większego zaangażowania miasta w negocjacje i stworzenia odpowiednich zachęt dla przedsiębiorców.
Dworzec PKS w samym sercu Bydgoszczy - fot. Przemysław Jahr / Wikimedia Commons
  • Po trzecie: nowy dworzec autobusowy przy głównej stacji PKP.
    To świetnie brzmiący pomysł, który na pierwszy rzut oka wydaje się być bez zarzutu. Problemy zaczynają się kiedy uświadomimy sobie lokalizację naszego głównego dworca kolejowego. Jest to dworzec wciśnięty w staromiejską zabudowę, do którego od północy przylegają rozległe tereny przemysłowe, a od południa zwarta zabudowa śródmieścia. Wciśnięcie tam dworca autobusowego wymagałoby ogromnych nakładów finansowych i wprowadziłoby na bardzo ciasne uliczki dziesiątki autobusów, które potencjalnie mogłyby doprowadzić do istnej katastrofy komunikacyjnej w samym sercu miasta, z którego przecież powinniśmy za wszelką cenę wyprowadzać ruch samochodowy. Za lokalizację o wiele lepszą uważam okolice stacji Bydgoszcz-Wschód, która już teraz, przy okazji budowy tramwaju do Fordonu, ma stać się dużym węzłem przesiadkowym. Jest tam nadal dużo miejsca na budowę nowych obiektów, a jednocześnie zachowuje się podstawowy postulat połączenia dworców PKP i PKS w jeden organizm. Lokalizacja ta jest skomunikowana z resztą miasta i węzłami wylotowymi z Bydgoszczy za pośrednictwem dwóch dużych arterii o wysokiej przepustowości, które o wiele łatwiej poradzą sobie z przejęciem dodatkowego obciążenia ruchem.
  • Po czwarte: Młyny Rothera.
    Punkt w zasadzie już dokonany. Najważniejsze teraz to przypilnować dokończenia całego projektu i poważne zastanowienie się nad koncepcją opracowaną przez firmę zewnętrzną, która na zlecenie miasta miała zająć się sporządzeniem planów zagospodarowania. Każda strona chce wreszcie zagospodarowania tych młynów, tak strony polityczne, jak i mieszkańcy.
  • Po piąte: aquapark.
    Aż dziw mnie bierze, że znów wracamy do tego tematu. Jak najbardziej rozumiem potrzebę mieszkańców, jednak już sam autor artykułu zauważa oczywiste: taka inwestycja jest kompletnie nieopłacalna i trzeba będzie do niej dokładać, co jest też powodem braku zainteresowania ze strony potencjalnych inwestorów. Park taki mógłby sprawdzić się o wiele lepiej, gdyby lunapark w Myślęcinku na prawdę miał jakąś wartość, jednak (jak pisałem TUTAJ) nasz miejski park rozrywki jest obecnie poniżej poziomu objazdowych lunaparków i nie jest nawet w stanie ściągnąć uwagi większości mieszkańców. Przywrócenie mu realnej wartości rozrywkowej na skalę regionu powinno być zadaniem kompleksowym, rozłożonym na wiele etapów, a budowa parku wodnego w obrębie kompleksu rozrywkowo-wypoczynkowego w Myślęcinku ruszyć powinna w momencie, gdy sam park przyciągać będzie już odpowiednie ilości odwiedzających, pozwalające na domknięcie budżetu parku rozrywki wraz z aquaparkiem. Efektowne inwestycje zawsze powinny być tworzone jako zwieńczenie pewnego procesu, by uniknąć stawiania molochów w szczerym polu i bez odpowiedniego kontekstu funkcjonalnego.
  • Po szóste: trasa W-Z.
    Podobnie jak same Młyny Rothera, jest to projekt tak oczywisty, że nie ma już chyba żadnej osoby w Bydgoszczy, która nie chciałaby dokończenia tej inwestycji. Ruchu z centrum miasta na pewno nie zdołamy częściowo przenieść na inne trasy, jeśli te trasy nie zostaną przygotowane na jego przyjęcie. Rozbudowa tej trasy, wraz z budową alternatywnego połączenia Fordonu z resztą miasta, to podstawowe inwestycje drogowe za którymi opowiada się komitet stowarzyszenia Metropolia Bydgoska i sam też podpisuję się pod tymi postulatami.
  • Po siódme: Plac Teatralny.
    Temat o tyle trudny, że pozbawiony jest uniwersalnie dobrego rozwiązania. Mamy w Bydgoszczy kilka grup o kompletnie sprzecznych interesach i oczekiwaniach dla tego miejsca. Część osób chciałaby możliwie wiernej odbudowy Teatru Miejskiego, który stał na rogu ulic Focha i Mostowej przed wojną. Rozumiem sentyment i sam też przyznaję, że okropnie żal mi tego pięknego budynku, jednak jest to do pewnego stopnia niemożliwe, by tę budowlę odtworzyć w jej historycznym kształcie. Jednym z powodów jest problem z lokalizacją, innym zaś są jego gabaryty, które nie pozwalają na instalację całego osprzętu, z którego korzysta się we współczesnym teatrze. Inne grupy postulują o zabudowę nowoczesną i stworzenie budynku-ikony nad samą Brdą, który samą swoją architekturą przyciągałby do Bydgoszczy turystów, a kolejne o zachowanie obecnej formy parkowej z podziemnym parkingiem pod powierzchnią terenów zielonych. Każde z rozwiązań ma swoje zalety i każde ma swoje wady i zakładanie z góry konieczności budowy centrum kongresowego może zamknąć drogę do realizacji innych, być może lepszych, projektów. Osobiście jestem zwolennikiem rozwiązania nowoczesnego, jednak i to powinno zostać poddane bardzo ostrożnym analizom nim ktokolwiek przystąpi do prac.
  • Po ósme: Stary Rynek od nowa.
    Całym sercem kibicuję i trzymam kciuki za to, by płyta naszego rynku doczekała się remontu. Nigdy nie ukrywałem i nie wycofam się ze swojej opinii, że nasz rynek musi przestać być miejscem żałobnym, gdzie ponury pomnik stanowi główny element. Zamiast składać pod Pomnikiem Walk i Męczeństwa wieńce i znicze, powinniśmy bawić się w przyjemnym otoczeniu, które nie pokutuje za ofiary dawnych wojen i konfliktów. Zamiast tego powinniśmy odpowiednią uwagę tym sprawom poświęcić na Cmentarzu Bohaterów Bydgoszczy, o którym obecne władze niemal zapomniały, a Stary Rynek zamienić w prawdziwą perełkę.
  • Po dziewiąte: nowe lodowisko.
    Ostatnio sprawa całkiem aktualna i nawet pokazano pierwsze wizualizacje. Czy inwestycja dojdzie do skutku, to już zupełnie inna sprawa, jednak odtwarzanie infrastruktury sportowej w naszym mieście na samej hali lodowej kończyć się nie powinno. W ruinie jest w tej chwili tor regatowy na Brdyujściu, stadion Polonii wraz z klubem żużlowym są na wykończeniu, a o zaoranych torach łuczniczych, które zastąpiła hala rozgrzewkowa, nadal niewiele się mówi. Jak na miasto, które stara się szczycić mianem miasta sportu, idzie nam to bardzo słabo i postawienie samej hali lodowej powinno być tylko jedną z wielu inwestycji. Lata zaniedbań sprawiły, że prócz hali Łuczniczki i stadionu lekkoatletycznego (a także kilku mniejszych obiektów) nie ma w Bydgoszczy zaplecza dla profesjonalnego sportu. Niestety nawarstwione problemy osiągnęły taki poziom, że naprawa wszystkich zniszczeń nie jest możliwa w ramach budżetu miasta. Podobnie jak w przypadku Myślęcinka, powinniśmy stopniowo odtwarzać obiekt po obiekcie, aby następne pokolenie miało do dyspozycji komplet obiektów sportowych.
Droga tylko dla rowerów w Hongkongu, zero samochodów i masa miejsca dla pieszych i rowerzystów - fot. Wikipedia, Creative Commons
  • Po dziesiąte: sieć dróg dla rowerów (DDR)
    Tak! To jeden z postulatów dla mnie najważniejszych. Chciałbym, aby Bydgoszcz, która od niedawna nosi miano najbardziej zielonego miasta w Polsce, była miastem najbardziej przyjaznym dla zielonych środków transportu, a to oznacza rower. Budując sieć DDR chciałbym lobbować we wszystkich możliwych miejscach za rezygnacją z dotychczasowego sposobu myślenia o DDR jako dodatkach do ulicy czy chodników. W wielu miejscach drogi rowerowe prowadzone są obecnie w absurdalnie pokręcony sposób i urywają się często w połowie. O wiele lepszym i (co ważniejsze!) bardziej wydajnym transportowo rozwiązaniem, byłoby oderwanie dróg dla rowerów od ulic i wytyczanie ich osobno jako niezależnych ciągów rowerowych. Tam, gdzie nie ma miejsca na miejską ulicę bardzo często jest aż nadto miejsca na trasę rowerową, dzięki czemu, zamiast zygzaków po obrysie ulic, można poprowadzić realne szlaki rowerowe pozwalające na szybkie przemieszczanie się. Niestety pokutuje u nas przekonanie urzędników, że rower to tylko rekreacyjna przejażdżka, a nie prawdziwy środek transportu. Sprawę poprawiło powołanie społecznego zespołu do spraw komunikacji rowerowej i pełnomocnika miasta Bydgoszczy do spraw komunikacji rowerowej, jednak nadal pozostawia to wiele do życzenia i efekty pracy pozostają niewspółmierne do potrzeb.

Podsumowanie


W wielu kwestiach dziennikarze portalu widzą te same problemy, które dostrzega większość mieszkańców naszego miasta. To dobrze, bo oznacza to istnienie w naszym mieście pewnej świadomości tego, czego nasze miasto potrzebuje dla dalszego rozwoju. Jednocześnie jednak część propozycji to rzucanie się z motyką na słońce i zaczynanie skomplikowanego procesu od jego zakończenia. Takim skomplikowanym procesem jest postulowana budowa aquaparku, czy efektownego lodowiska, chociaż potrzeby są o wiele szersze i trzeba najpierw zająć się szerszymi zagadnieniami. W tekście portalu znalazły się też punkty oderwane trochę od realnych potrzeb miasta, jak stawianie szafek dla uczniów w pierwszym rzędzie potrzeb naszej oświaty, chociaż w dziedzinie oświaty borykamy się ze znacznie poważniejszymi problemami.

Wyjątkowo zaskakujące okazało się kompletne porzucenie tematów ekonomicznych. Nie potrafię powiedzieć, czy ściąganie inwestycji i tworzenie miejsc pracy uznane zostały za nieistotne, czy może zabrakło dobrych pomysłów naszych lokalnych redaktorów? Przecież realnymi kwestiami jest niedobór powierzchni biurowej w mieście, powoli wyczerpujące się tereny Bydgoskiego Parku Przemysłowo-Technologicznego i bardzo niskie wskaźniki współpracy naszych uczelni z biznesem. Wszystkie te kwestie są dla miasta co najmniej równie ważne, a może nawet ważniejsze, niż szafki dla uczniów, przenoszenie dworców i wybór odpowiedniej formy ekspozycji w Młynach Rothera. Jeśli nie sprawimy, że Bydgoszcz będzie atrakcyjna inwestycyjnie i nie doprowadzimy do ograniczenia, a może nawet całkowitego zatrzymania procesów wyludniania się naszego miasta, to wszystkie te lodowiska, "młyny wiedzy", aquaparki i centra kongresowe będą stać puste i odwiedzane przez nielicznych. 

Parafrazując Michała Jędrysa, który kandyduje na prezydenta Skarżyska-Kamiennej:
Nie rządzenie, a zarządzanie!

3 komentarze:

  1. W tym co napisała GW wyraźnie rzuca się w oczy spojrzenie centrystyczne. Tak jakby Bydgoszcz i Fordon stanowiły odrębne organizmy pod każdy względem. Administracyjnym, terytorialnym, społecznym itd... Żeby to spojrzenie zmienić, a takie "skrzywienie" wykazuje nie tylko GW ale również Magistrat i inni decydenci, należałoby przenieść wszystkie urzędy oraz siedzibę GW gdzieś w okolice budowanej IKEI. Mieliby wszędzie tak samo daleko, ale może zauważyliby wszystkie strony medalu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że nadal jadąc w stronę centrum nie zauważyliby nawet co mają za plecami, bo okolice Ikei wydają się już w zasadzie końcem miasta, gdzie dalej są tylko lasy i lasy. Następny wpis przygotowuję w konwencji odpowiedzi na potrzeby Fordonu w formacie bardzo podobnym do tego, który zaprezentowała gazeta.pl. - Postulat, kilka zdań opisu i skok do następnego punktu. Bardzo jestem ciekaw odbioru tego po stronie mieszkańców Fordonu. :)

      Usuń
  2. Dobry tekst. Moim zdaniem za mało mówi się też o poprawianiu warunków do prowadzenia małego biznesu w Bydgoszczy. To on decyduje o sile lub słabości miasta. W rozmowach z przedsiębiorcami widzę, że często czują, że nie mają optymalnego wsparcia w dostępnie do grantów unijnych, nie potrafią się za bardzo poruszać w gąszczu papierów, a na szczegółowe studia w tej kwestii brakuje im czasu. Moim zdaniem potrzebne jest duże wsparcie miasta w tym zakresie. Potrzebne są takie proste zabiegi jak obniżenie opłat za zajęcia pasa drogowego na potrzeby kawiarenek czy handu ulicznego. Niedawno rozmawiałem z człowiekiem, który mówił, że jeździ sprzedawać swoje wyroby do pobliskiego miasta,bo opłaty za ustawienie tam stanowiska z rękodziełem są kilkakrotnie niższe. Trzeba wsłuchać się w postulaty ludzi którym chce się działać, którzy chcą robić biznes i ułatwiać im to możliwie jak najbardziej. Ściągnięcie dużych graczy z branży BPO wymaga z kolei zbudowania biurowców klasy A. Miasto powinno stanąć na rzęsach by przekonać inwestorów, którzy mają już projekty biurowców na Fordońskiej w okolicach BRW czy Ronda Fordońskiego.

    OdpowiedzUsuń