czwartek, 18 grudnia 2014

"Tłuste lata" dla Fordonu?

Rok dobiega końca, a przed nami zupełnie nowa kadencja wraz z wszystkimi inwestycjami "nowej" władzy. Jak zamknęliśmy bieżący rok? Przede wszystkim pod znakiem coraz bardziej zaawansowanych prac nad linią tramwajową do Fordonu, wielkim szkieletem przyszłego sklepu Ikea i kolejnymi inwestycjami dookoła Centrum Onkologii. Każda z tych inwestycji cieszy, ale może czas już zacząć rozmawiać o tym co trzeba zrobić dalej?

Stary Fordon



Starówka największej dzielnicy to temat-rzeka. Tutaj cieszyć nas może otwarcie Cafe Rynek, które wniosło w serce Starego Fordonu trochę życia, a także rozpoczęte konsultacje społeczne w sprawie rewitalizacji nabrzeża Wisły, zagospodarowania bulwarów i części ulic do nich prowadzących. Otwarte zostaje pytanie jaki skutek przyniosą te konsultacje i kiedy dokładnie miasto przystąpi do realizacji tego planu, jednak już samo zbieranie pomysłów jest krokiem w dobrym kierunku i koniecznie trzeba trzymać kciuki, by jak najszybciej doszło do pierwszych działań miasta na rzecz poprawy wizerunku dzielnicy. To jednak nie wszystkie dobre wiadomości, gdyż w dniu 17 listopada w Starym Fordonie powołano do życia Stowarzyszenie Miłośników Starego Fordonu. Trzymam kciuki za sukces tej organizacji i zapraszam Was także do zainteresowania się działaniami tej grupy pasjonatów, gdyż po ostatnich protestach na ulicy Bydgoskiej widać, że mieszkańcy są tam zmotywowani do działania. W połączeniu z powołaniem do życia Cafe Rynek daje to całkiem optymistyczny obraz rodzącego się społeczeństwa obywatelskiego w naszym mieście - to już najwyższy czas!

Fordonek (czyli Brdyujście)



Oczywiście dawnej nazwy używam z pełną premedytacją, gdyż bardzo podoba mi się fakt, że obecne Brdyujście nie było miejscowością "podbydgoską", a po prostu "podfordońską", która została do Bydgoszczy wcielona. To miejsce wiecznie niedoceniane i traktowane trochę po macoszemu nawet na tle samego Fordonu, ot taka "śluza" pomiędzy Fordonem i Bydgoszczą "główną", gdzie niewiele się dzieje i niewiele się też o tym miejscu mówi, najczęściej po prostu rzucając ogólnie "w Fordonie". Prawda jest taka, że jak już o śluzie mowa, to właśnie rewitalizacji śluzy między wodami Brdy i Wisły była jednym z najjaśniejszych punktów w ostatnim roku i z całego serca chcę, żeby był to pierwszy krok do rewitalizacji całego ujścia Brdy i znajdującego się tam toru regatowego. Co ciekawe, pewnie nie potrafiłbym docenić uroku tej śluzy, gdyby nie panowie z FotoDron.PRO  (+ ich FB), którzy stworzyli na swojej stronie FB całkiem obszerną galerię zdjęć powietrznych śluzy (i pozwolili mi podkraść jedno ze zdjęć do tego wpisu).



Śluza Brdyujście po remoncie widziana z powietrza. - fot. dzięki uprzejmości FotoDron.PRO

Naturalnym "przedłużeniem" już dokonanych prac w zalewie ujścia Brdy powinien być kompletny remont widowni i pozostałych obiektów toru (wieża sędziowska już we wrześniu doczekała się startu remontu), a przede wszystkim stworzenie wypożyczalni sprzętu pływającego, gdyż, nie oszukujmy się, z Fordonu nie każdemu może się opłacać wyprawa aż do samej przystani miejskiej tylko po to, aby popływać w kajaku. Jeśli szumne zapowiedzi władz miasta sprawdzą się, tor regatowy zostanie przystosowany do najnowszych standardów imprez sportowych, a sam akwen doczeka się rekreacyjnego zagospodarowania - sam bardzo chętnie będę spędzał tam swój czas!

Dobrych wiadomości dla tej części miasta jest więcej, gdyż to właśnie tutaj powstaje sklep Ikea, który z całą pewnością ściągnie w te rejony bardzo wiele osób i już teraz przyczynił się do rozbudowy infrastruktury drogowej Brdyujścia. Osobiście liczę na to, że ten zwiększony ruch przyczyni się do zagospodarowania wciąż jeszcze pustych działek w najbliższej okolicy i ogólnego ożywienia terenów łączących Fordon z resztą miasta. W trochę dalszej perspektywie względnie niedaleko od sklepu Ikea przebiegać będzie też południowo-wschodnia obwodnica miasta, która przetnie ulicę Fordońską na wschód od magistrali kolejowej, więc atrakcyjność inwestycyjna terenów jeszcze bardziej wzrośnie. Pytanie tylko, czy uda się to zrobić jeszcze w rozpoczętej teraz kadencji? Oby!


Nowy Fordon



Na koniec zostaje "największa część tortu", czyli Nowy Fordon. O potrzebie poprawy jakości przestrzeni miejskiej w tej części dzielnicy pisałem już przedtem i ku mojemu zaskoczeniu faktycznie coś się ruszyło. W niektórych miejscach pojawiły się ławki (miejskie, a nie spółdzielcze "przy blokach"), a temat powstania parku uniwersyteckiego znów zaczął się przewijać w rozmowach włodarzy miasta. Niestety, nic w tym kontekście nie mówi się o zaproponowanej przeze mnie koncepcji zagospodarowania starej parowozowni, zaś w samych rozmowach o tej ostatniej pojawiają się głosy, że nikt nie ma za bardzo pomysłu na dalsze działania. Najwyższy czas przypomnieć o koncepcji, którą senator Jan Rulewski miał prezentować Radzie Miasta jako patron konkursu.

Nie tak daleko od planowanego parku znajduje się Centrum Onkologii i to chyba najważniejszy punkt dla dzielnicy. Powstające w bezpośrednim sąsiedztwie Szpitala Onkologicznego ośrodki na prawdę miło mnie zaskoczyły. Innowacyjne Forum Medyczne, nowa Poliklinika Centrum, czy Centrum Paraolimpijskie to tylko kilka przykładów gwałtownego rozwoju kompleksu medycznego w Fordonie. Warto by było wykorzystać ten potencjał do powołania w Bydgoszczy placówki badawczej Polskiej Akademii Nauk, co powinno być jednym z podstawowych celów lobbingu naszych reprezentantów tak na szczeblu władz wojewódzkich, jak i osób zasiadających we władzach centralnych. 




Prace dookoła Centrum Onkologii wrą! - fot. Krystian Dobosz, Bydgoszcz w budowie (galeria)

Przenosząc się na drugi koniec dzielnicy warto skierować swoją uwagę na styk osiedli Tatrzańskiego i Niepodległości, gdzie od dłuższego czasu planowane jest powstanie kina, delegatury urzędu miasta i sporej części handlowej. O ile z powodu nieopłacalności inwestycji dotychczasowy inwestor wycofał się z projektu, warto ponownie zacząć szukać przedsiębiorstw zainteresowanych otwarciem kina w Fordonie, gdy tylko kursować zaczną nowe tramwaje. W znacznym stopniu poprawi to dostępność terenu, gdzie zaplanowano tę inwestycję, więc i samą jej opłacalność. Warto będzie naciskać na władze miasta, by do tematu powróciły!


Podsumowując



Fordon czeka jeden z najlepszych okresów, by lokować tam i zabiegać o lokowanie inwestycji. Bardzo mocno poprawia się skomunikowanie z miastem, a w kilku miejscach dzielnica aż prosi się o zagospodarowanie bardzo atrakcyjnych terenów. Jeśli zapowiadana obwodnica wejdzie w fazę realizacji, a przy obiektach UTP pojawi się "drugi Myślęcinek", to traktowana po macoszemu dzielnica może się wreszcie przebudzić i zamiast odstraszać ludzi statusem "dziury", może zacząć powoli zmieniać się w miejsce, gdzie faktycznie będzie się chciało żyć ze względu na jakość, a nie tylko niskie ceny mieszkań. Niestety, wymaga to woli politycznej i aktywnego zabiegania władz o inwestycje, a nie tylko czekania "aż przyjdzie ktoś z projektem", co nie jest wcale tak pewne w naszym mieście. 

czwartek, 4 grudnia 2014

A na zimę przyszła ... odwilż!

Czas na wpis w zupełnie innym tonie, gdyż w komentarzach na profilu facebookowym Po Bydgosku pojawił się głos, że ten blog to tylko marudzenie (tak tak, słucham Waszych sugestii i biorę sobie do serca Wasze opinie). I wiecie co? Sporo w tym racji! Za mocno skupiłem się na mankamantach miasta i wyszedłem z założenia, że z tych pozytywnych rzeczy i tak wszyscy się cieszą, a o niektórych problemach mogli nie słyszeć, więc o nich trzeba napisać. Chociaż na wiele rzeczy można w Bydgoszczy można narzekać, to nie brakuje tez pozytywów. Naprawdę dobrych wiadomości wcale przecież nie brakuje, nawet pomimo goryczy związanej z kompletną klęską naszych reprezentantów na szczeblu wojewódzkim. Z tej dobrej strony można śmiało mówić o prawdziwej odwilży, gdyż pojawiła się cała seria ciekawych inicjatyw i bardzo wiele inwestycji ruszyło. Warto pokusić się o komentarz, który nie będzie tylko powtarzaniem wiadomości z gazet i ocenę sytuacji.


Przegląd dobrych wiadomości



Pierwszą i najważniejszą, moim zdaniem, wiadomością dla Bydgoszczy jest powrót robotników na plac budowy wieżowca Nordic Haven. Budynek, który w pewnym momencie miał szansę stać się kolejnym "szkieletorem" w centrum miasta, na wzór tego z Krakowa, jednak ponownie rośnie. Bardzo gorąco kibicuję tej inwestycji z dwóch powodów. Po pierwsze jest to ogromna zmiana krajobrazu w śródmieścia, a po drugie jest to papierek lakmusowy do oceny kondycji rynku nieruchomości w Bydgoszczy. Jestem bardzo ciekawy ilu inwestorów wstrzymuje się ze swoimi bardziej ambitnymi realizacjami do czasu oddania Nordic Haven, by ocenić szansę swoich planowanych inwestycji na zwrot. Jeśli tylko mieszkania i biura w budynku Nordic Haven rozejdą się w sensownym tempie, to na pewno możemy liczyć na kolejne inwestycje podobnej klasy w Bydgoszczy. Jedną z takich inwestycji jest River Tower, który stanąć ma w okolicy hali Łuczniczka. Czy ta budowa czeka na wyniki NH? Pozwolenie zostało już wydane i teren oczyszczony, więc prac start możemy zaobserwować w każdej chwili.


Żurawie na budowie Nordic Haven widziane w tle Starego Portu. Wieżowiec będzie o 20 metrów wyższy od budynku Opery Nova i na pewno zmieni na wiele lat krajobraz tej części miasta. - fot. Krystian Dobosz

Druga sprawa, która wyjątkowo mocno poprawiła mi nastrój tej jesieni, to lokalizacja Zarządu Dorzecza Wisły w Bydgoszczy. Trudno powiedzieć tutaj na ile jest to kwestia lobbingu naszych posłów, a na ile zagrywka wyborcza. Ważne jest jedynie, że już po wyborach zostaliśmy z bardzo ważnym urzędem, który sprowadzi do Bydgoszczy kompetencje nadrzędne w dziedzinie całej gospodarki wodnej. Kilkuset pracowników oznacza zatrudnienie dla studentów UKW (gdzie istnieje kierunek "Rewitalizacja Dróg Wodnych") i prawdopodobnie przyczyni się też do przyspieszenia kilku inwestycji w Bydgoszczy.

Po trzecie miejsca pracy! PESA stawia u siebie nową halę i poszerza dział R&D, całkiem sporo inwestycji zapowiedziano w BPPT, a Wojskowe Zakłady Lotnicze ogłosiły zamiar poszerzenia działalności o produkcję, dzięki czemu w Bydgoszczy powstawać mogą nowoczesne drony. Atos jak zwykle powiększa zatrudnienie, a bezrobocie znów spadło i zatrzymało się już poniżej 8%, co jest najlepszym wynikiem w województwie. Prócz tego pojawić ma się nowy inkubator przedsiębiorczości (co prawda "na końcu świata", ale jednak), a wraz z nim kilka tysięcy metrów powierzchni biurowej. Trudno przecenić wszystkie te inwestycje, skoro łączna ilość powstających miejsc pracy wyrażana jest czterocyfrowo. 

Centrum dystrybucyjne Lidl to jedna z największych inwestycji w BPPT ostatnich lat. W hali pracę znajdzie kilkaset osób. - fot. Krystian Dobosz

Ostatnią "dużą" wiadomością ostatnich dni jest zapowiedź bezpośrednio z ministerstwa kultury. Chociaż po komentarza z Urzędu marszałkowskiego mogło się wydawać, że na wielkie inwestycje (Młyny Rothera i zagospodarowanie Placu Teatralnego) za unijne pieniądze nie mamy szans, to z "ratunkiem" dla Bydgoszczy niespodziewanie przyszła minister Małgorzata Omilanowska, która zapowiedziała (za gazeta.pl):
Bydgoszcz będzie mogła pozyskać pieniądze unijne na prace konserwatorskie przy młynach Rothera (...) Dzisiaj możemy myśleć o wsparciu tej inwestycji. Na pewno będą pieniądze, aby ratować substancję budynku dzięki pracom konserwatorskim,  ale nie wykluczam, że znajdą się też kolejne transze. Choć nie odważę się dzisiaj formułować obietnic. Za kilka miesięcy będę w stanie powiedzieć, co jest możliwe.  
Pomijam tutaj inwestycje w ogromną galerię handlową przy Wojska Polskiego, rozbudowę Galerii Pomorskiej i budowę sklepu IKEA na Brdyujściu. Wiele osób ma mieszane uczucia i potencjalnie ilość zyskanych miejsc pracy może być podobna to strat "małych i lokalnych", więc nie wiadomo czy to plus, czy minus całej sytuacji. Na pewno jest to zmiana w krajobrazie miasta, ale tylko czas może pokazać jakie będą ostateczne efekty.

Co to znaczy dla Bydgoszczy?



Czy cały szereg zapowiedzianych, trwających i świeżo ogłoszonych inwestycji jest bezwzględnie dobrą wiadomością dla miasta? To najważniejsze pytanie, którego nie stawia się z reguły przy notatkach prasowych i artykułach. O ile powstanie Zarządu Dorzecza Wisły możemy w tym kontekście pominąć i nie analizować jego powstania pod kątem kondycji miasta, to przy okazji można mieć niemal pewność, że potencjalnie może się on przyczynić w bardziej odległej przyszłości do jej poprawy. Zamiast tego skupmy się na innych aspektach i inwestycjach.

Moim zdaniem, obecna sytuacja w mieszkaniówce to połączenie kilku ważnych czynników. Pierwszym z nich jest brak mieszkań o wysokim standardzie w Bydgoszczy, które wyróżniałyby się na rynku. Budowa kilkudziesięciometrowego apartamentowca z widokiem na Brdę i Stare Miasto, a także zapowiedź kolejnego nad samym brzegiem rzeki, który przylega bezpośrednio do największego parku w mieście, to próba otwarcia zupełnie nowego segmentu mieszkaniowego w Bydgoszczy. Oferowane w tych budynkach apartamenty z ogrodami na dachach (Nordic Haven), czy dwupoziomowe lokale na samym szczycie wieżowca (River Tower) są absolutną nowością i raczej trudno będzie ocenić czy wyznaczą kierunek na najbliższe lata. Pośrednią inwestycją, która uzupełnia wcześniej wymienione wieżowce jest Atrium Park, która składa się z kilku budynków o podwyższonym standardzie, w tym jednego kilkunastopiętrowego wieżowca. Tak wysoka zabudowa nie rosła w naszym mieście od wielu lat. Niestety, także w tym przypadku nie pojawili się jeszcze żadni naśladowcy, chociaż zainteresowanie budynkiem jest spore.

Drugim aspektem tego ożywienia na rynku nieruchomości jest ... zastój. Rynek mieszkaniowy w Bydgoszczy przez ostatnie kilka lat nie rozpieszczał nas ilością mieszkań oddanyc ani budów rozpoczętych. Według danych GUS, rynek mieszkaniowy w Bydgoszczy nie zmienił się wcale i oscylował okolicach tysiąca mieszkań oddanych do użytku rocznie w latach 2009-2013. To około dwóch mieszkań na tysiąc mieszkańców oddawanych do użytku rocznie. Dla porównania w tym samym okresie liczba mieszkań oddawanych rocznie do użytku w Gdańsku to średnio osiem mieszkań na tysiąc mieszkańców, a w Poznaniu było to pięć mieszkań. Łatwo więc domyśleć się, że ożywienie na rynku mieszkań może być w Bydgoszczy wywołane skumulowanym popytem z ostatnich lat, który nie był zaspokojony w stopniu wystarczającym. Mimo to, niezależnie od przyczyn, poprawa sytuacji na rynku mieszkaniowym jest wiadomością świetną dla miasta.

Osiedle Eskulapa w Fordonie jest jednym z niewielu osiedli, gdzie prace budowlane nad nowymi blokami trwają praktycznie nieprzerwanie od kilku lat. - fot. Błażej Bembnista

W połączeniu z wyżej przedstawioną sytuacją na tynku mieszkaniowym, wiadomości płynące z rynku pracy mogą dać pewną nadzieję na zwiększoną liczbę zameldowań w Bydgoszczy w najbliższym czasie, na co osobiście bardzo liczę. Niestety, nie sposób jest oszacować realnych rezultatów, gdyż bliskość Bydgoszczy i Torunia sprawiają, że miejsca pracy w tych miastach nie muszą przekładać się jednocześnie na miejsce zamieszkania osób znajdujących zatrudnienie w firmach w każdym z tych miast ulokowanych. 

Oceniając pozostałe wiadomości rzuciło mi się w oczy jedno. O ile miejsca pracy są zawsze dobrą wiadomością, to o wiele ważniejszy jest ich charakter. Tak PESA, jak znajdujące się w BPPT przedsiębiorstwo SPX Flow Technology Poland Sp. z o.o. zamierzają w naszym mieście stworzyć miejsca pracy dla wysoko wykwalifikowanej kardy. Centra badawczo-rozwojowe to świetna wiadomość dla naszych uczelni, ale też i rynku pracy, gdzie trafi o wiele więcej ofert dla osób dobrze wykształconych, które zatrudnione zostaną na bardzo dobrze płatne stanowiska. To zdecydowanie ważniejsza wiadomość, niż sama ilość miejsc pracy.

W skrócie: Nie jest źle, a na pewno jest lepiej, niż w ostatnich kilku latach. Mamy się z czego cieszyć!


PS: Inwestycje takie, jak tramwaj do Fordonu czy rewitalizacja nabrzeży Brdy i starówki pomijam, bo te prace są raczej nadrabianiem wieloletnich zaniedbań i odkładanych przez dekady inwestycji, niż faktycznym krokiem naprzód, który świadczyć może o poprawie kondycji ekonomicznej. Mimo to, też bardzo mnie te inwestycje cieszą, nawet jeśli nie wymieniam ich powyżej!

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Na szybko: o miejskich elitach, pięknych miejscach i trochę o mnie

Czołem, cześć - witam Was wszystkich po długiej przerwie. Na wstępie chciałbym jedynie obiecać Wam, że wpis nie będzie całkiem polityczny i także kilka miłych i dobrych wiadomości się tutaj trafi. Będzie kilka słów o nadchodzących wpisach (w tym zapowiedziany już jakiś czas temu mapką wpis dotyczący alternatywnej linii tramwajowej do Fordonu), będzie kilka słów o moich planach i kilka słów o samym mieście. Mam nadzieję, że się spodoba i przy okazji też zachęcę Was do udziału w jednej akcji, która trwa na FB już od pewnego czasu. Nim rzeczy przyjemne, miejmy z głowy komentarz do bieżących wydarzeń.


Wybory i Bydgoszcz bez wyboru



Dzisiaj, w pierwszym dniu grudnia, możemy oficjalnie powiedzieć, że całe zamieszanie związane z wyborami mamy za sobą. W całym mieście zawisły całe połacie plakatów wyborczych, czy to kandydatów na radnych, prezydentów, czy też do sejmiku województwa. Niestety, prócz zmiany krajobrazu nie zmieniło się w mieście nic. Ma to oczywiście kilka dobrych stron, ale ma też równie wiele negatywnych. Gdyby tego było mało, na stanowisku marszałka województwa Kujawsko-Pomorskiego pozostał Piotr Całbecki i chyba zaczynam się w pełni zgadzać z głosami, że Bydgoszcz elit politycznych nie posiada. Cytując z kilku portali, chciałbym przypomnieć wszystkim obietnice, które nam serwowano i tak mamy kolejno:

Za serwisem portalkujawski.pl, tekst z dnia 24 Stycznia 2013 roku:
Minister Sikorski wyraził także konieczność, aby przyszły marszałek województwa był z Bydgoszczy.
Czy słowa ówczesnego ministra, a obecnego Marszałka Sejmu miał jakieś pokrycie i czy mógł on coś realnie zdziałać, możecie ocenić sami. Mimo to, pozycja piastowana przez tego bydgoszczanina powinna w jakiś sposób pomóc w wywieraniu presji na dochowanie deklaracji jaka, która została wspomniana powyżej. Może to kwestia zamieszania związanego z utratą stanowiska w ministerstwie spraw zagranicznych, może afera związana ze skandalicznym traktowaniem mediów na konferencji prasowej (o ile mnie pamięć nie myli). Tak czy siak, nie udało się nic zrobić - szkoda. Mimo to nie była to jedyna próba wbicia rozsądku do głowy lokalnych działaczy, gdyż jak donosiły liczne media:

Za serwisem enjoybydgoszcz.pl, z dnia 26 listopada 2014: 
W trybie pilnym posłowie PO z Bydgoszczy i Torunia zostali wezwani na spotkanie z premier Ewą Kopacz.
Urząd Marszałkowski w Toruniu. - fot. 'Margoz', na lic. Wikimedia creative commons.


Oczywiście to też nic nie dało i marszałkiem ostatecznie został Piotr Całbecki. Gratuluję Panu Całbeckiemu zwycięstwa, nawet jeśli nie zgadzam się z tym wyborem. Problem leży w tyn, że to wcale nie jego wybór jest dla mnie największym ciosem w całej tej sytuacji, a postawa naszych "elit" właśnie. Głośno i wyraźnie swoje niezadowolenie z tego wyboru wyraziła jak dotąd tylko jedna osoba, z wysoko postawionych członków rządu, Pani Teresa Piotrowska, która wybór Piotra Całbeckiego skomentowała bardzo konkretnie.

Teresa Piotrowska, 1 grudnia 2014, w odpowiedzi (za serwisem portalkujawski.pl) na radość Józefa Rogackiego z wyboru marszałka:
Niestety nie wszystkich cieszy! Zwłaszcza nie cieszy brak szacunku Pana Całbeckigo dla mieszkańców Bydgoszczy! Cieszy Ciebie Józiu bo dla Ciebie Pan Marszałek stworzył specjalne stanowisko pracy więc musisz popierać.
Wniosek z tego płynie tylko jeden - budujmy wspólnie elity w naszym mieście. Stawiajmy na osoby aktywne z naszego miasta, które nie są tylko nazwiskami na listach (czy to kandydatów, czy to posłów). Jak widać pojedyncze jednostki są gotowe powiedzieć wprost, że potrzebny jest koniec dominacji Torunia i rządów osób nastawionych na degradację naszego miasta. Panią Teresą Piotrowską dzisiaj dostrzegłem w zupełnie nowym świetle i dziękuję Pani Minister za jej słowa. Przynajmniej wiem, że choć część osób związanych z naszym miastem pamięta kogo mają reprezentować i dla kogo w tych władzach są. Teraz zostaje mi liczyć tylko że w mieście pojawią się zupełnie nowe osoby, które z czasem staną się realną alternatywą dla wszystkich tych, którzy po wybraniu na obecne stanowiska nie znaleźli czasu, by wesprzeć swoje miasto.


Bydgoszcz pięknieje na święta!



Skoro już sprawę wyborów mamy za sobą, to teraz czas na coś o wiele bardziej budującego. Wszystko wskazuje na to, że remonty większości uliczek dookoła naszego Starego Rynku, a także Mostu Sulimy-Kamińskiego zakończą się jeszcze przed gwiazdką. Wraz z nimi zakończy się też budowa i urządzanie wnętrz budynku Sowy przy ulicy Mostowej 2. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, to spacery w te święta i noworoczną zabawę, będziemy mogli odbyć w mieście o cały rząd wielkości ładniejszym, niż kiedykolwiek przedtem (a przynajmniej licząc od zakończania wojny). Mając około 10 minut spacerem do Starego Miasta cieczy mnie to podwójnie, gdyż na ogół nie potrafię sobie odmówić przejścia przez Stary Rynek, kiedy muszę się udać do jakiegokolwiek miejsca na pólnocnym brzegu Brdy. 

Nowy budynek przy ulicy Mostowej 2. - fot. Krystian Dobosz (pełna galeria na blogu BWB

Niestety, także tutaj nie obyło się bez mankamentów. Coraz częściej słuchać głosy niezadowolenia z wyglądu tak samego budynku (klimatyzacja na dachu niby została zasłonięta, ale zdecydowanie odbiega to od oczekiwań!), jak i logotypów Biedronki i banku ING, które znalazły się na elewacji. Całe szczęście mam dla Was wszystkich dobre wiadomości! Kto śledzi forum internetowe skyscrapercity.com w działach dotyczących Bydgoszczy, najprawdopodobniej już trafił na te wiadomości, ale cała reszta z Was ucieszy się, gdyż plastyk miejski działa już na rzecz uporządkowania estetyki w tym miejscu. Operator sklepu Biedronka miał rzekomo nie przedstawić przed rozpoczęciem urządzania wnętrz i okien projektu elewacji, którego plastyk wymagał i teraz rozpoczyna się "wielkie odkręcanie zamieszania".

Mimo wszystko, niezależnie od rezultatów działań naszego miejskiego konserwatora zabytków, dojście na Stary Rynek przestało przypominać nam o myśli technicznej PRL i także most prowadzący na naszą "starówkę" nabrał zupełnie innego wyglądu. Działa już część iluminacji, nawierzchnia daje masę miejsca pieszym, a o parkujących samochodach można będzie wreszcie zapomnieć! Nareszcie będzie można z czystym sumieniem oprowadzać znajomych po starówce przechodząc przez Brdę nawet kilka razy wszystkimi mostkami od Wyspy Młyńskiej aż po Stary Port. Oczywiście i tutaj nie obyło się bez mankamentów (np. spasowanie płyt tworzących charakterystyczny metalowy "gzyms" dookoła przeprawy), ale z całą pewnością mogę powiedziec, że od nowa zacząłem zwiedzać własne miasto, co raczej za często się nie zdarza.

Nowe szaty mostu Sulimy-Kamińskiego w Bydgoszczy robią coraz większe wrażenie! - fot. Krystian Dobosz
Prócz tego jest także dobiegająca budowa parkingu przy ulicy Pod Blankami. O ile tutaj zdania są już kompletnie podzielone, tak dla mnie jest to realizacja udana, a w dodatku przez sam środek parteru przebiega właśnie moja droga "z domu na rynek", więc gorąco kibicuję jak najszybszemu usunięciu ostatnich elementów pozostałych po pracach budowlanych. 


Kilka "moich" spraw



Prócz miejskiego zamieszania jest też kilka spraw bardziej prywatnych, którymi chciałbym się z Wami podzielić. Pierwszą jest pozostałość po mojej kandydaturze do Rady Miasta Bydgoszczy z ramienia komitetu sformowanego przez Stowarzyszenie Metropolia Bydgoska. Jak zdążyłem się przez ostatnie tygodnie przekonać, jest to stowarzyszenie pełne zapaleńców i osób bardzo mocno skupionych na Bydgoszczy właśnie. Chociaż takie właśnie zdanie miałem już wcześniej, to dopiero w praktyce przekonałem się jak wygląda to zaangażowanie w praktyce. Jako jedyny komitet od początku SMB kampanię prowadziło nie w oparciu o hasła, a o merytoryczne projekty. Właśnie takie rzeczowe podejście przekonało mnie do tego, by przyłączyć się do stowarzyszenia na zasadzie członkostwa. Liczę, że wspólnymi siłami zdołamy coś dla naszego miasta zdziałać, nawet jeśli nikt z tego komitetu nie dostał się do rady miasta.

Przy okazji liczę, że uda się wraz ze stowarzyszeniem kontynuować temat odtworzenia figury koguta, wspomniany w moim poprzednim wpisie. Prawie każde miasto ma jakąś swoją charakterystyczną rzeźbę i chociaż kogut sam w sobie może nie być tym "idealnym kandydatem", to jednocześnie jest na tyle nietypowym obiektem do uwiecznienia w postaci pomnika, że teraz nie potrafię sobie wyobrazić lepszego kandydata na ożywienie Starego Rynku i ulicy Mostowej. Na pewno jakaś radosna przeciwwaga dla Pomnika Walki i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej przyda się na, smutnej obecnie, płycie naszego rynku.

Trzecia "moja" sprawa, to zbiórka książek dla Cafe Rynek. Akcja trwa cały czas, a jeśli zajdzie taka potrzeba, to zostanie nawet przedłużona do momentu uzbierania odpowiedniego zboru tytułów. Jak zawsze - zachęcam wszystkich do przyłączenia się i podarowania czegoś z własnych zbiorów, co i tak tylko kurzyło się na półkach, a teraz może służyć bywalcom tej kawiarni obywatelskiej.

Post użytkownika Po Bydgosku.


No i to tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że następna przerwa między wpisami nie będzie nawet w części tak wielka, jak różnica w czasie między kilkoma ostatnimi tekstami. Na szczęście teksty, które obiecałem nie zginęły i powinny zostać wreszcie doszlifowane do tego stopnia, żebym nie miał najmniejszych oporów wstawić je na bloga.