poniedziałek, 1 grudnia 2014

Na szybko: o miejskich elitach, pięknych miejscach i trochę o mnie

Czołem, cześć - witam Was wszystkich po długiej przerwie. Na wstępie chciałbym jedynie obiecać Wam, że wpis nie będzie całkiem polityczny i także kilka miłych i dobrych wiadomości się tutaj trafi. Będzie kilka słów o nadchodzących wpisach (w tym zapowiedziany już jakiś czas temu mapką wpis dotyczący alternatywnej linii tramwajowej do Fordonu), będzie kilka słów o moich planach i kilka słów o samym mieście. Mam nadzieję, że się spodoba i przy okazji też zachęcę Was do udziału w jednej akcji, która trwa na FB już od pewnego czasu. Nim rzeczy przyjemne, miejmy z głowy komentarz do bieżących wydarzeń.


Wybory i Bydgoszcz bez wyboru



Dzisiaj, w pierwszym dniu grudnia, możemy oficjalnie powiedzieć, że całe zamieszanie związane z wyborami mamy za sobą. W całym mieście zawisły całe połacie plakatów wyborczych, czy to kandydatów na radnych, prezydentów, czy też do sejmiku województwa. Niestety, prócz zmiany krajobrazu nie zmieniło się w mieście nic. Ma to oczywiście kilka dobrych stron, ale ma też równie wiele negatywnych. Gdyby tego było mało, na stanowisku marszałka województwa Kujawsko-Pomorskiego pozostał Piotr Całbecki i chyba zaczynam się w pełni zgadzać z głosami, że Bydgoszcz elit politycznych nie posiada. Cytując z kilku portali, chciałbym przypomnieć wszystkim obietnice, które nam serwowano i tak mamy kolejno:

Za serwisem portalkujawski.pl, tekst z dnia 24 Stycznia 2013 roku:
Minister Sikorski wyraził także konieczność, aby przyszły marszałek województwa był z Bydgoszczy.
Czy słowa ówczesnego ministra, a obecnego Marszałka Sejmu miał jakieś pokrycie i czy mógł on coś realnie zdziałać, możecie ocenić sami. Mimo to, pozycja piastowana przez tego bydgoszczanina powinna w jakiś sposób pomóc w wywieraniu presji na dochowanie deklaracji jaka, która została wspomniana powyżej. Może to kwestia zamieszania związanego z utratą stanowiska w ministerstwie spraw zagranicznych, może afera związana ze skandalicznym traktowaniem mediów na konferencji prasowej (o ile mnie pamięć nie myli). Tak czy siak, nie udało się nic zrobić - szkoda. Mimo to nie była to jedyna próba wbicia rozsądku do głowy lokalnych działaczy, gdyż jak donosiły liczne media:

Za serwisem enjoybydgoszcz.pl, z dnia 26 listopada 2014: 
W trybie pilnym posłowie PO z Bydgoszczy i Torunia zostali wezwani na spotkanie z premier Ewą Kopacz.
Urząd Marszałkowski w Toruniu. - fot. 'Margoz', na lic. Wikimedia creative commons.


Oczywiście to też nic nie dało i marszałkiem ostatecznie został Piotr Całbecki. Gratuluję Panu Całbeckiemu zwycięstwa, nawet jeśli nie zgadzam się z tym wyborem. Problem leży w tyn, że to wcale nie jego wybór jest dla mnie największym ciosem w całej tej sytuacji, a postawa naszych "elit" właśnie. Głośno i wyraźnie swoje niezadowolenie z tego wyboru wyraziła jak dotąd tylko jedna osoba, z wysoko postawionych członków rządu, Pani Teresa Piotrowska, która wybór Piotra Całbeckiego skomentowała bardzo konkretnie.

Teresa Piotrowska, 1 grudnia 2014, w odpowiedzi (za serwisem portalkujawski.pl) na radość Józefa Rogackiego z wyboru marszałka:
Niestety nie wszystkich cieszy! Zwłaszcza nie cieszy brak szacunku Pana Całbeckigo dla mieszkańców Bydgoszczy! Cieszy Ciebie Józiu bo dla Ciebie Pan Marszałek stworzył specjalne stanowisko pracy więc musisz popierać.
Wniosek z tego płynie tylko jeden - budujmy wspólnie elity w naszym mieście. Stawiajmy na osoby aktywne z naszego miasta, które nie są tylko nazwiskami na listach (czy to kandydatów, czy to posłów). Jak widać pojedyncze jednostki są gotowe powiedzieć wprost, że potrzebny jest koniec dominacji Torunia i rządów osób nastawionych na degradację naszego miasta. Panią Teresą Piotrowską dzisiaj dostrzegłem w zupełnie nowym świetle i dziękuję Pani Minister za jej słowa. Przynajmniej wiem, że choć część osób związanych z naszym miastem pamięta kogo mają reprezentować i dla kogo w tych władzach są. Teraz zostaje mi liczyć tylko że w mieście pojawią się zupełnie nowe osoby, które z czasem staną się realną alternatywą dla wszystkich tych, którzy po wybraniu na obecne stanowiska nie znaleźli czasu, by wesprzeć swoje miasto.


Bydgoszcz pięknieje na święta!



Skoro już sprawę wyborów mamy za sobą, to teraz czas na coś o wiele bardziej budującego. Wszystko wskazuje na to, że remonty większości uliczek dookoła naszego Starego Rynku, a także Mostu Sulimy-Kamińskiego zakończą się jeszcze przed gwiazdką. Wraz z nimi zakończy się też budowa i urządzanie wnętrz budynku Sowy przy ulicy Mostowej 2. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, to spacery w te święta i noworoczną zabawę, będziemy mogli odbyć w mieście o cały rząd wielkości ładniejszym, niż kiedykolwiek przedtem (a przynajmniej licząc od zakończania wojny). Mając około 10 minut spacerem do Starego Miasta cieczy mnie to podwójnie, gdyż na ogół nie potrafię sobie odmówić przejścia przez Stary Rynek, kiedy muszę się udać do jakiegokolwiek miejsca na pólnocnym brzegu Brdy. 

Nowy budynek przy ulicy Mostowej 2. - fot. Krystian Dobosz (pełna galeria na blogu BWB

Niestety, także tutaj nie obyło się bez mankamentów. Coraz częściej słuchać głosy niezadowolenia z wyglądu tak samego budynku (klimatyzacja na dachu niby została zasłonięta, ale zdecydowanie odbiega to od oczekiwań!), jak i logotypów Biedronki i banku ING, które znalazły się na elewacji. Całe szczęście mam dla Was wszystkich dobre wiadomości! Kto śledzi forum internetowe skyscrapercity.com w działach dotyczących Bydgoszczy, najprawdopodobniej już trafił na te wiadomości, ale cała reszta z Was ucieszy się, gdyż plastyk miejski działa już na rzecz uporządkowania estetyki w tym miejscu. Operator sklepu Biedronka miał rzekomo nie przedstawić przed rozpoczęciem urządzania wnętrz i okien projektu elewacji, którego plastyk wymagał i teraz rozpoczyna się "wielkie odkręcanie zamieszania".

Mimo wszystko, niezależnie od rezultatów działań naszego miejskiego konserwatora zabytków, dojście na Stary Rynek przestało przypominać nam o myśli technicznej PRL i także most prowadzący na naszą "starówkę" nabrał zupełnie innego wyglądu. Działa już część iluminacji, nawierzchnia daje masę miejsca pieszym, a o parkujących samochodach można będzie wreszcie zapomnieć! Nareszcie będzie można z czystym sumieniem oprowadzać znajomych po starówce przechodząc przez Brdę nawet kilka razy wszystkimi mostkami od Wyspy Młyńskiej aż po Stary Port. Oczywiście i tutaj nie obyło się bez mankamentów (np. spasowanie płyt tworzących charakterystyczny metalowy "gzyms" dookoła przeprawy), ale z całą pewnością mogę powiedziec, że od nowa zacząłem zwiedzać własne miasto, co raczej za często się nie zdarza.

Nowe szaty mostu Sulimy-Kamińskiego w Bydgoszczy robią coraz większe wrażenie! - fot. Krystian Dobosz
Prócz tego jest także dobiegająca budowa parkingu przy ulicy Pod Blankami. O ile tutaj zdania są już kompletnie podzielone, tak dla mnie jest to realizacja udana, a w dodatku przez sam środek parteru przebiega właśnie moja droga "z domu na rynek", więc gorąco kibicuję jak najszybszemu usunięciu ostatnich elementów pozostałych po pracach budowlanych. 


Kilka "moich" spraw



Prócz miejskiego zamieszania jest też kilka spraw bardziej prywatnych, którymi chciałbym się z Wami podzielić. Pierwszą jest pozostałość po mojej kandydaturze do Rady Miasta Bydgoszczy z ramienia komitetu sformowanego przez Stowarzyszenie Metropolia Bydgoska. Jak zdążyłem się przez ostatnie tygodnie przekonać, jest to stowarzyszenie pełne zapaleńców i osób bardzo mocno skupionych na Bydgoszczy właśnie. Chociaż takie właśnie zdanie miałem już wcześniej, to dopiero w praktyce przekonałem się jak wygląda to zaangażowanie w praktyce. Jako jedyny komitet od początku SMB kampanię prowadziło nie w oparciu o hasła, a o merytoryczne projekty. Właśnie takie rzeczowe podejście przekonało mnie do tego, by przyłączyć się do stowarzyszenia na zasadzie członkostwa. Liczę, że wspólnymi siłami zdołamy coś dla naszego miasta zdziałać, nawet jeśli nikt z tego komitetu nie dostał się do rady miasta.

Przy okazji liczę, że uda się wraz ze stowarzyszeniem kontynuować temat odtworzenia figury koguta, wspomniany w moim poprzednim wpisie. Prawie każde miasto ma jakąś swoją charakterystyczną rzeźbę i chociaż kogut sam w sobie może nie być tym "idealnym kandydatem", to jednocześnie jest na tyle nietypowym obiektem do uwiecznienia w postaci pomnika, że teraz nie potrafię sobie wyobrazić lepszego kandydata na ożywienie Starego Rynku i ulicy Mostowej. Na pewno jakaś radosna przeciwwaga dla Pomnika Walki i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej przyda się na, smutnej obecnie, płycie naszego rynku.

Trzecia "moja" sprawa, to zbiórka książek dla Cafe Rynek. Akcja trwa cały czas, a jeśli zajdzie taka potrzeba, to zostanie nawet przedłużona do momentu uzbierania odpowiedniego zboru tytułów. Jak zawsze - zachęcam wszystkich do przyłączenia się i podarowania czegoś z własnych zbiorów, co i tak tylko kurzyło się na półkach, a teraz może służyć bywalcom tej kawiarni obywatelskiej.

Post użytkownika Po Bydgosku.


No i to tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że następna przerwa między wpisami nie będzie nawet w części tak wielka, jak różnica w czasie między kilkoma ostatnimi tekstami. Na szczęście teksty, które obiecałem nie zginęły i powinny zostać wreszcie doszlifowane do tego stopnia, żebym nie miał najmniejszych oporów wstawić je na bloga. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz