czwartek, 29 stycznia 2015

Na szybko: Koniec białych rękawiczek?

Są pewne wydarzenia, które poważnie dają nam do myślenia nad przyszłością naszego regionu. Kujawsko-Pomorskie na chwilę obecną dołuje we wszystkich rankingach zatrudnienia, poziomów wynagrodzeń i stopnia rozwoju, co w centralnej Polsce jest ewenementem i na podobnym poziomie spotykane jest jedynie w województwach ściany wschodniej. Można część winy zrzucić na położenie geograficzne regionu między dwoma ogromnymi "magnesami", Gdańskiem i Poznaniem, które bardzo szybko rozwijają się i są w stanie przyjąć i zatrudnić niemal każdą ilość siły roboczej. Mimo to w samej Bydgoszczy bezrobocie jest niemal o 10 punktów procentowych niższe i prowadzone obecnie inwestycje wskazują, że poziom bezrobocia w naszym mieście jeszcze bardziej spadnie.

Niestety, nie można tego samego powiedzieć o reszcie województwa, gdzie bezrobocie na poziomie kilkunastu procent utrzymuje się od dawna, a kiedy województwa dookoła rozwijają się, my zdajemy się stać w miejscu. Z wielu stron padały już oskarżenia, że wszystko jest winą naszego Urzędu marszałkowskiego, który za mocno stara się zmienić Toruń w silne miasto, gdzie "wszystkiego jest dużo i pod dostatkiem". Efektem są chociażby inwestycje, które dublują już istniejące w regionie ośrodki, ale bardzo wiele problemów wynika z forsowania na siłę wizji rozwoju, gdzie pewnym inwestycjom nie tyle "pomaga się", co spiętrza problemy do tego momentu, aż kolejne miasta województwa Kujawsko-Pomorskiego przestają być brane pod uwagę.


"Dar" dla Collegium Medicum UMK



W dniu 7 października 2013 roku prezydent Bydgoszczy, Rafał Bruski, podpisał akt darowizny okazałego budynku przy ulicy Dworcowej 63 na rzecz Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Przepiękny gmach miał służyć za nowy wydział stomatologii, a że jego powierzchnia przekraczała nawet potrzeby jednego wydziału, istniała spora szansa na powiększenie zakresu nauczania w tymże budynku. Nie trudno się dziwić, że w Bydgoszczy zapanowała spora radość, gdyż jednocześnie doczekać mieliśmy się remontu jednej z pruskich perełek architektonicznych i powiększenia liczby studentów w mieście dzięki rozrostowi uczelni medycznej. Ta ostatnia dzięki inwestycji miała jeszcze mocniej zostać osadzona w naszym mieście, gwarantując iż Collegium Medicum nie zostanie stąd "wyprowadzone wydział po wydziale".

Piękny gmach, który stał się obiektem sporu to jeden z czołowych przykładów architektury pruskiej w Bydgoszczy. - Fot. Wikipedia, na licencji Creative Commons.
Gmach, o którym dzisiaj piszę, miał jednak jeszcze jednego właściciela. Właścicielem tym był Urząd Marszałkowski w Toruniu, który (jak się wydaje) powinien zrobić wszystko, by wesprzeć rozwój uczelni w województwie. Niestety, sprawa ostatecznie nie okazała się wcale tak prosta, a wsparcie dla powstania nowego wydziału w Bydgoszczy wcale nie takie ważne, jak wskazywałaby ranga uniwersytetu.

Bez białych rękawiczek, bez skrupułów



Jak możemy przeczytać w dzisiejszym artykule Gazety Wyborczej, w urzędzie nikt nawet nie próbował poinformować Collegium Medicum, że część budynku przestała być własnością województwa i fragment zabytkowego gmachu trafił w ręce prywatne. Cytując za GW:
Pod koniec zeszłego roku prof. Jan Styczyński, prorektor ds. Collegium Medicum UMK, udał się do Piotra Całbeckiego, by porozmawiać o przekazaniu uczelni tej części obiektu. Okazało się, że to niemożliwe. Powód? Jesienią marszałek sprzedał ją przychodni.
 Czy tylko mi wydaje się dziwne, że zrobiono to "po cichu", a uczelnię przygotowującą się do dużej inwestycji wprowadzono w błąd nie bez powodu? Jak się okazało, nowy właściciel części budynku nie ma środków, by partycypować w kosztach, a to oznacza iż w praktyce jest w stanie zablokować całą inwestycję CM na długie lata, co jest niemal równoznaczne z potencjalnym wycofaniem się UMK z inwestycji jako takiej. Nie trudno zauważyć, że jest to bardzo na rękę wszystkim zwolennikom stopniowego przenoszenia instytucji z całego województwa do Torunia, gdyż tam powstaje właśnie ogromny szpital, którego gabaryty znacznie przekraczają jedynie lokalne potrzeby miasta.

Wojewódzki Szpital Zespolony w Toruniu już od 2010 roku snuł plany stania się placówką w randze szpitala uniwersyteckiego, ale istniały poważne obawy, iż CM UMK może nie dysponować wystarczającą liczbą wydziałów, które można by powiązać ze szpitalami. Wiele głosów wskazywało wprost, że aż trzy szpitale o takiej randze w województwie to po prostu za dużo i doprowadzi to jedynie do "rozwodnienia" całego układu uczelni, a rozproszenie jednostek między tak wieloma placówkami, w dodatku rozrzuconymi w aż dwóch miastach, doprowadzi do powstania ogromnych kosztów funkcjonowania całej uczelni. Mimo to, w przypadku wycofania się CM z inwestycji przy ulicy Dworcowej 63, właśnie szpital w Toruniu dysponować będzie najlepszymi warunkami, by ściągnąć do siebie wydział potrzebujący nowego gmachu (trwa właśnie rozbudowa toruńskiego kompleksu do ponad 50 tysięcy metrów kwadratowych, która zakończyć ma się w 2018 roku).


Potencjalne rozwiązanie problemu?



Chociaż cała sytuacja może wydawać się trudna, to sam widzę pewną furtkę, która może posłużyć naszym władzom do wyprowadzenia Collegium Medicum z problematycznej sytuacji. Warto przypomnieć sobie miejski program, którego celem miało być prowadzenie remontów szeregu zabytkowych budynków w śródmieściu i na starówce. Jak szumnie zapowiadali włodarze miasta, wydawane miały być nakazy remontów, a jeśli właściciele nie przystąpiliby do prac w wyznaczonym terminie, miasto wystawiać miało zajmować się odpowiednimi remontami na własny koszt, który potem miałby zostać pokryty przez wystawienie odpowiedniej wysokości "rachunku" opornemu właścicielowi. Zasadę działania takich nakazów opisywał pod koniec zeszłego roku, między innymi, Express Bydgoski:
Jest możliwość zlecenia tzw. wykonania zastępczego - wskazuje inż. Stanisław Skowroński. - Dzieje się tak, gdy właściciel obiektu odmawia wykonania remontu albo rozbiórki, trwając przy swoim nawet po opłaceniu grzywny. Wykonanie zastępcze wiąże się z ogłoszeniem przetargu na fizyczne przeprowadzenie prac i na ich realizację.
Z szumnych zapowiedzi niewiele wyszło, gdyż pod przykrywką programu dotąd prowadzone były głównie remonty kamienic należących do ADM, a wykonanie zastępcze odbyło się dotychczas tylko dwa razy, jednak dzięki tym przepisom wciąż pozostaje pewien potencjał. Po odpowiednim uzgodnieniu terminów z Collegium Medicum można by bez problemowo wystawić nakaz remontu, który pokrywa się z planowanym terminem prowadzenia prac przez uczelnię, a nie dysponującą środkami przychodnię potraktować zgodnie z zasadą prowadzenia prac przez miasto i obciążania właścicieli kosztami.

Takie przesunięcie kosztów na program remontowy pozwoliłoby wprowadzić uczelnię do nowego gmachu zgodnie z planem, jednocześnie zwolnić ją z konieczności walki ze współwłaścicielem o wyrównanie kosztów. Jeśli miastu naprawdę zależy na ulokowaniu inwestycji u nas i zablokowanie jej przez nieodpowiedzialne działania Urzędu Marszałkowskiego stanowi dla realizacji tych planów zagrożenie, nie można pozwolić na bierne czekanie aż "sprawa się rozwiąże". 

PS:
Sprawę skomentowałem też krótko na swoim profilu osoby publicznej, na FB. Zapraszam do zapoznania się i (jeśli zechcecie) wyrażenia tam swojej opinii na ten temat.

czwartek, 15 stycznia 2015

Bydgoszcz z gitarą w ręku, czyli Rain of Claims

Chociaż bloga staram się prowadzić w tematyce miejskiej, to nie potrafię czasem darować sobie tematów muzycznych. Oczywiście, żeby nie wypaść kompletnie z tematyki skupiam się tylko na zespołach oraz koncertach w Bydgoszczy. Nie inaczej jest też tym razem, gdyż kapelą, o której piszę, jest bydgoska formacja Rain of Claims, których już w ten piątek (16 stycznia) będziecie mieli okazję posłuchać w Estradzie. Nim jednak przejdziemy do samego koncertu, kilka słów o zespole (a także od jednego z członków Rain of Claims!). Zainteresowani? No to jedziemy! 


O zespole



Chociaż panowie działają od 2013 roku sam miałem okazję odkryć ich muzykę dopiero rok później, kiedy to zacząłem, na potrzeby playlisty z bydgoskimi kapelami, szukać kolejnych i kolejnych zespołów z naszego miasta. Rain of Claims polecił mi kolega z pracy, który również jest fanem mocnych brzmień i tym sposobem przesłuchałem dwa kawałki z nagranego w tym zeszłym roku EP "Social Phobia". Jak nie trudno się domyśleć, muzyka bardzo przypadła mi do gustu i oba utwory opublikowane wtedy w oficjalnym kanale YouTube zespołu znalazły się natychmiast na tworzonej playliście. Niedługo potem, z niekrytą radością przyjąłem możliwość rozmowy z Jędrzejem Kołeckim, który w zespole gra na basie. Nim jednak przejdziemy do samej rozmowy, kilka słów o samej kapeli.


Rain of Claims podczas występu z okazji premiery EP "Social Phobia" w bydgoskim MCK - fot. dzięki uprzejmości zespołu

Rain of Claims powstało w styczniu 2013 roku z inicjatywy Piotra Waliszewskiego (perkusja), Jakuba Pryłowskiego (gitara) oraz Jędrzeja Kołeckiego (bas). Panowie z miejsca zabrali się za pisanie muzyki do pierwszych utworów i w kwietniu tego samego roku ich muzykę o swój wokal uzupełnił Adrian Pilch. Jak piszą na swoim profilu FB:
"Inspiruje nas różna muzyka, a w naszej twórczości staramy się unikać nudy i odkrywać w niej cały czas coś nowego. Początkowo zrodził się pomysł założenia grupy post-rockowej, ale w duszy zagrało coś cięższego, chociaż trudno odrzucić inspiracje taką muzyką."
W dniu 25 kwietnia 2014 roku w dorobku zespołu pojawiła się EP-ka pod tytułem "Social Phobia", z której pochodziły właśnie te utwory, które mnie na dłużej zatrzymały przy muzyce Rain of Claims. Wszystko wskazuje na to, że już niedługo będziemy mieć także możliwość zapoznać się z kolejnymi materiałami zespołu. Nim jednak nowe utwory zostaną oficjalnie ujawnione, gorąco zapraszam do przesłuchania EP udostępnionej na stronie bandcamp.com w profilu zespołu, zaś trochę bardziej szczegółowo na temat nadchodzących materiałów i planów zespołu znajdziecie poniżej.


Rozmowa z Jędrzejem Kołeckim



Z okazji zbliżającego się występu Rain of Claims przeprowadziłem wywiad z basistą zespołu, Jędrzejem Kołeckim. Bez wątpienia jest to jeden z najbardziej pozytywnie zakręconych ludzi, jakich miałem okazję w ostatnim czasie spotkać, więc mam nadzieję iż Wam ta rozmowa sprawi tyle samo radości, co mi. Sama rozmowa odbyła się dzisiaj, tj. 15 stycznia 2015, więc z czystym sumieniem mogę Was wysłać na piątkowy koncert i mieć pewność, że jesteście absolutnie na bieżąco!

Po Bydgosku: Cześć! Na początek powiedz coś o sobie i przedstaw się czytelnikom. Czym zajmujesz się w zespole Rain of Claims?
Jędrzej Kołecki: Witam. Jestem basistą i współzałożycielem, wraz z Piotrem Waliszewskim i Jakubem Pryłowskim, zespołu Rain of Claims, który powstał w styczniu 2013 roku. Większość czasu (szczególnie ostatnio) muzykuję oraz kończę technikum na informatycznym kierunku. Sytuacja zmusiła do tego, że na chwilę obecną zajmuję się także managementem zespołu: załatwiam koncerty, rozsyłam albumy, promuję ile sił i czasu starczy. Poza Rain of Claims udzielałem się na przestrzeni lat w kilku projektach m.in. z Alheną, z którą za niedługo mam wejść do studia, aby sesyjnie nagrać album. Swego czasu zajmowałem się także pisaniem recenzji płyt i koncertów w środowisku rocka progresywnego, w tym dla progrock.org.pl i rockarea.eu, ale z przyczyn chronicznego braku czasu musiałem to odstawić.
PB: Niestety, nie udało nam się w szerszym gronie porozmawiać, ale na pewno nie jest to coś, czego nie możemy nadrobić. Co mógłbyś nam powiedzieć o pozostałych chłopakach?
J.K.: Plany na zespół pojawiły się, kiedy poznałem Pryłka we wrześniu 2012, kiedy to dzieliliśmy wspólną salkę na ul. Gdańskiej, ja z Buried Faith (metalcore), a on z Caadoo (blues). Podczas jakiejś dyskusji odkryliśmy, że kręcą nas klimaty grunge (szczególnie Mad Season, Alice in Chains czy Screaming Trees) i, szczególna wtedy, fascynacja zespołem Sigur Rós, co miało nas nakłonić do założenia później w styczniu zespołu. (Jakub - przyp. PB) Do współpracy zaprosił Piotra, który jest nauczycielem w jego liceum i przy okazji świetnym i oryginalnym bębniarzem, a sam wcześniej grał w alternatywnym Potty Umbrella. Od pierwszej próby świetnie się dogadywaliśmy, mimo pewnej różnicy wieku. Zresztą pierwszy numer powstał już na tej pierwszej próbie, ale nigdy nie graliśmy go na żywo i raczej lepiej dla wszystkich byśmy tego nie zrobili :). Adriana poznałem czystym przypadkiem, kiedy poszedłem z przyjaciółką do jej szkoły i usłyszałem kapelę Timeless, gdzie śpiewał. Bardzo mi zależało, aby wciągnąć go w ten projekt, co udało się w kwietniu 2013. Początkowo był osobą skrytą i cichą, ale śpiewał niesamowicie głośno i zaskoczył nas swoją barwą. Z biegiem czasu i muzycznie i osobiście otwierał się coraz bardziej. Na pierwszą próbę przyszedł, kiedy z chłopakami napisaliśmy utwór „Misery”. Jesteśmy w czwórkę absolutnie zgrani i mamy problemy z wyobrażaniem sobie innego składu. Ja się uczę, Pryłek studiuje, a Adrian i Piotr pracują, ale ile czasu możemy, tyle poświęcamy na granie.
Wspólne świętowanie premiery EP "Social Phobia" w bydgoskim MCK - fot. dzięki uprzejmości zespołu

PB: Chociaż istniejecie zaledwie od 2013 roku, już w 2014 pojawiło się EP "Social Phobia". Wiele zespołów latami się dociera, nim wydadzą chociaż singla, ale Wam udało się bardzo szybko nagrać kilka naprawdę dobrych kawałków. Czy to znaczy, że niedługo EP uzupełnicie o pełny album?
J.K.: Mamy głowy pełne pomysłów do tego stopnia, że materiał na nowy album jest już w dużej mierze opracowany, a zaprezentujemy go już na najbliższym koncercie w Estradzie. Jak pozwolą pieniądze i inne okoliczności, to nagramy pełnoprawny album i wydamy go jeszcze w tym roku. Faktem jest, że jesteśmy cały czas zadowoleni z EP „Social Phobia”, które udało się zrealizować w dość krótkim czasie, porządnie na miarę naszych możliwości od strony realizacyjnej, co zawdzięczamy Radkowi Bugalskiemu i z projektem graficznym Maćka Szukały, którego praca od razu przypadła nam do gustu i w efekcie udało się wspólnymi siłami stworzyć spójną koncepcję. Mamy nadzieję, że nowym albumem postawimy sobie poprzeczkę jeszcze wyżej, a przyznam, że słuchając naszych nowych tworów nastawiam się optymistycznie na przyszłość. ;)
PB: Jak wyczytałem, zespół inspiruje się brzmieniem kapel z Seattle. Kiedy słyszę tę nazwę, od razu na myśl przychodzą takie kapele jak Nirvana, czy chociaż Pearl Jam, jednak żadnej z tych kapel nie wymieniliście, jako swoich głównych inspiracji. Zamiast tego wymieniacie chociażby Mad Season, Alice in Chains, czy też Soundgarden. Które kapele najbardziej Ciebie napędzają twórczo?
J.K.: Mnie pasjonują różne klimaty. Miałem to szczęście, że moi rodzice słuchali tylko dobrej muzyki i ojciec pokazywał mi m.in. The Cure, Joy Division, Killing Joke, Pink Floyd, Marillion, Thin Lizzy, Rush, Pearl Jam, Nirvanę czy Porcupine Tree, a mama z kolei wprowadziła mnie w The Police, Petera Gabriela, ale przede wszystkim w jazz przez Milesa Davisa, Pata Metheny, Norah Jones czy Krzysztofa Ścierańskiego, który kiedyś mi pokazał sporo technik na warsztatach basowych i uważam go za geniusza tego instrumentu. Później sam zacząłem odkrywać muzykę i nie ukrywam, że do dzisiaj to moja pasja. Ostatnio szczególnie dużo słucham gotyckich klimatów, post rocka czy wszelkich alternatyw, z czego nagle odnalazłem w sobie fascynację zespołem Primus.
PB: Sami opisujecie się jako kapela grająca rock alternatywny mieszany z muzyką grunge. A jak Ty opisałbyś obecne brzmienie Rain of Claims?
J.K.: Każdy z nas ma swój własny indywidualny styl grania i wizję muzyczną, co pozwala nam na sporą swobodę we wszystkim co piszemy i staramy się utwory rozwijać dość nietuzinkowo, ze względu na ilość pomysłów, które przychodzą do głowy. Kłótnie się oczywiście zdarzają, ale po dwóch latach jednak rozumiemy się muzycznie, a obecna stylistyka może czasami nawiązuje jeszcze gdzieś do grunge, chociaż bardziej energią, niż brzmieniem, które stało się przestrzenne, a nawet psychodeliczne. Balansujemy między spokojnymi momentami, agresją, a sytuacjami mniej spodziewanymi w utworach, szukając własnego brzmienia.
PB: Czy to znaczy, że możemy się spodziewać zupełnie innego brzmienia w kolejnych utworach, które się pojawią? Możesz uchylić już rąbka tajemnicy i powiedzieć nad jakim materiałem pracujecie?
J.K.: Tak, brzmienie będzie różne od tego z czym byliśmy kojarzeni, szczególnie dla tych, którzy Rain of Claims znają tylko przez pryzmat naszego EP. Tajemnicy nie ma, wystarczy tylko przyjść na koncert i usłyszeć to na żywo, a materiał przynajmniej z mojej perspektywy jest ambitniejszy, dzieje się znacznie więcej i uciekliśmy od konstrukcji prostych piosenek i postaramy się zaciekawić trochę inną konwencją. Mieliśmy trochę czasu, by popracować nad wszystkim od podstaw, chociaż wiele pracy jeszcze jest do zrobienia.

EP "Social Phobia" zespołu Rain of Claims - fot. dzięki uprzejmości zespołu
  
PB: A jak to wygląda w dalszej perspektywie? Czy prócz tych najbliższych planów macie już jakąś szerszą wizję tego, gdzie chcecie skierować zespół w najbliższych latach?
J.K.: Wizji na lata chwilowo nie ma, a raczej zawsze myślimy o tym co chcemy w danym roku osiągnąć. Celem na pewno jest zagranie kilku festiwali i jakaś trasa oraz, jak wspomniałem wcześniej, nagranie albumu. W kwietniu pojawimy się w Trójmieście na koncercie Tribute to Seattle, gdzie zagramy głównie covery z racji koncepcji imprezy. W chwili obecnej nasz znajomy reżyser kręci również film dokumentalny o Adrianie i całym Rain of Claims. Szczegółów nie przybliżę, lecz mamy nadzieję, że w tym temacie jeszcze się podzieje. Myślimy cały czas nad teledyskiem, ale na razie jest tylko w fazie rozważań.
PB: Na koniec jeszcze jedno bardzo ważne pytanie - piątkowy koncert. Na pewno będzie to spora porcja solidnego, gitarowego grania, ale czy na dzień przed chciałbyś coś dodać od siebie albo w imieniu kapeli? 
J.K.: Powiem tyle, że do tego koncertu ostatnio solidnie się przygotowaliśmy. Będzie pierwszym koncertem z nowymi rozwiązaniami technicznymi oraz brzmieniem. Mamy dla słuchaczy kilka niespodzianek i nadzieję, że uda nam się może trochę zszokować, ale przede wszystkim zagrać energiczny koncert, a starego materiału w żadnym wypadku nie pominiemy :). Wybór MOOVE i Haste, które zagrają przed nami nie był przypadkowy, gdyż mimo różnic stylistycznych wszystkich kapel, potrafią one utrzymać ten rockowy żywioł, zainteresować nim publikę i na pewno będzie to koncert, na którym warto być już od 19:00.
PB: Bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas. Jestem przekonany, że jutro zagracie świetny koncert!
J.K.: Dzięki wielkie za wywiad i do zobaczenia już jutro w Estradzie!

Koncert i płyty



Na sam koniec zostawiłem najważniejsze - występ zespołu odbędzie się w Estrada Stage Bar o godzinie 19:00 w ten piątek, czyli 16 stycznia 2015. Zapraszam gorąco wszystkich bez wyjątku na występ chłopaków z Rain of Claims i kapel poprzedzających ich pojawienie się na scenie. Bilety w cenie 10zł znajdziecie przy wejściu do Estrady w dniu koncertu, zaś więcej szczegółów i najnowsze informacje związane z samym występem znajdziecie w wydarzeniu:


Post użytkownika Rain of Claims.


Jeśli jesteście zainteresowaniu zakupem EP zespołu, to mam dla Was też dobre wiadomości. EP "Social Phobia" będziecie mogli nabyć bezpośrednio w piątek w estradzie, ale jeśli nie uda Wam się załapać na płytę w dniu koncertu albo z jakiegoś powodu nie będziecie w stanie pojawić się na występie, zawsze możecie skontaktować się z zespołem bezpośrednio pod adresem:

rainofclaims@gmail.com


Pamiętajcie też, by odwiedzić strony zespołu na FB oraz w serwisie bandcamp.com
https://www.facebook.com/RainOfClaims
http://rainofclaims.bandcamp.com/



poniedziałek, 5 stycznia 2015

Na szybko: liczby i parowozy

Końcówka roku okazała się o wiele bardziej intensywnym okresem, niż mógłbym kiedykolwiek przypuszczać. Nie tylko profil facebookowy Po Bydgosku o połowę przekroczył liczbę fanów, której się spodziewałem, ale też półka na książki w Cafe Rynek Fordon absolutnie się zapełniła, przepełniła i jeszcze więcej dzięki zorganizowanej zbiórce tomów dla tej kawiarni obywatelskiej (na początku stycznia postaram się zrobić podsumowanie i pokazać Wam wszystkim rezultaty całej akcji!). Nie potrafię nawet wyrazić całej wdzięczności dla wszystkich zaangażowanych w tę akcję i jednocześnie trudno mi ująć jak dumny jestem z bydgoszczan z powodu wyniku znacznie przekraczającego wszelkie oczekiwania. W przyszłym roku na pewno zaplanujemy (tak tak, w szerszym gronie) kilka innych akcji dla wsparcia społecznych inicjatyw, a jeśli sami macie pomysł na takie wydarzenie i potrzebujecie wsparcia - dajcie znać.

Stara parowozownia



Druga sprawa, którą chciałbym w tym wpisie poruszyć to kwestia poruszanego już dwa razy na blogu tematu starej parowozowni z terenu zakładów PESA (pierwszy wpis i drugi). Chociaż konkurs zakończył się już sporo czasu temu, to niewiele więcej w temacie ocalenia budynku się wydarzyło. Dotarły do mnie nawet głosy, że powinienem zacząć drążyć temat i sprawdzić czy sprawy nie "olano" po zrobieniu pewnego szumu medialnego dookoła samego obiektu. Z tego też powodu chciałbym wszystkich uspokoić (a przynajmniej rozjaśnić sytuację) i przekazać Wam czego zdołałem się dowiedzieć jak dotąd. Nawet jeśli nie jest to do końca taka informacja, jaką chcielibyśmy usłyszeć, to i tak warto wiedzieć, iż Pan Senator Jan Rulewski przekazał pomysł wraz z całą dokumentacją konkursową prezydentowi miasta Bydgoszczy, Panu Rafałowi Bruskiemu oraz przewodniczącej sejmiku Kujawsko-Pomorskiego, Pani Dorocie Jakucie. W skrócie - cała inicjatywa jest teraz po stronie władz miasta i wojewódzkich, więc to im musimy zacząć patrzeć na ręce w najbliższych tygodniach. Nie pomaga tutaj także fakt, że w międzyczasie zmieniły się władze, a w województwie nastąpiło przetasowanie tak osób odpowiedzialnych za poszczególne zadania (w tym dofinansowanie na projekty takie, jak ratowanie naszego "okrąglaka"), jak i zmieniła się zupełnie pula unijna oraz priorytety dofinansowania w jej zakresie. 

Parowozownia (tendrownia) we wczesnym etapie prac rozbiórkowych. Wyraźnie widoczna jest konstrukcja dachu. - fot. Krystian Dobosz
W świetle powyższych faktów wszystko wskazuje na to, że pomysł na zagospodarowanie budynku (rekonstrukcji z wykorzystaniem oryginalnych elementów) trafi jedynie do szuflady i w najbliższych latach tendrownia pozostanie obiektem zgruzowanym, bez szans na odtworzenie. Oczywiście wiele zależy od wyników analiz, którym poddawane są elementy konstrukcyjne usunięte z wyburzonego budynku i nim ktokolwiek będzie mógł podnosić wrzawę o zajęcie się z zabytkową parowozownią (tendrownią), musimy wiedzieć od specjalistów, czy "odratowane" elementy w ogóle nadają się jeszcze, by kiedykolwiek przenosić obciążenia jako konstrukcja odtworzonej hali.

Światełkiem na końcu tunelu jest tutaj brak definitywnego zarzucenia sprawy i publicznego przyznania przez miasto, że temat parowozowni został ostatecznie zamknięty i pieniądze publiczne nie będą na nią wydawane. Pozostaję także w kontakcie z redaktor Agnieszką Domką-Rybką (Gazeta Pomorska), która należała do inicjatorów całego konkursu i w przypadku pojawienia się nowych wiadomości związanych z dalszymi losami parowozowni postaram się zrobić co w mojej mocy, by temat do końca nie umarł. Trzymajcie kciuki!


Dwie nowe akcje!


 

Prócz biernego czekania na jakąś reakcję naszych władz (jesteśmy na etapie, kiedy ani ja ani też organizatorzy niewiele mogą w sprawie parowozowni zrobić ponad "przypominanie), jest też kilka innych rzeczy, gdzie działania są dość aktywne - drugi etap zbiórki książek dla Cafe Rynek Fordon oraz akcja promowania udziału w konsultacjach w sprawie przebudowy ulic Focha i Jagiellońskiej. Dodatkowo, w przygotowaniu jest jeszcze więcej działań, gdyż na dniach pojawić się powinna na blogu informacja dotycząca propozycji szerszego grona osób do prezydenta miasta. To ostatnie pozostanie przez jakiś czas jeszcze tajemnicą, ale może być najszerszą dotychczas akcją zorganizowaną (między innymi) "przez Po Bydgosku", chociaż to blog jednoosobowy w większości.

Pierwsze wydarzenie jest wszystkim już dość dobrze znane. Zbieramy "nadmiarowe" książki dla kawiarni obywatelskiej Cafe Rynek. Czy jest to książka, która stanowi w Waszej kolekcji duplikat (z jakiegokolwiek powodu), czy też był to nietrafiony prezent albo nie macie już ochoty czytać danego tytułu kolejny raz po poprzednich podejściach - to bez znaczenia. Ważne jest jedynie, by książki były w wystarczająco dobrym stanie, by mogły jeszcze przez pewien czas posłużyć nowym czytelnikom i nie rozpadły się w ich rękach po pierwszym przeczytaniu. W końcu przecież chcemy, żeby powstał tam zbiór pozwalający wracać do kawiarni!

Post użytkownika Po Bydgosku.

Druga akcja ma związek z zapowiedzianymi niedawno konsultacjami społecznymi do projektu bydgoskich drogowców. Chcą oni zaproponować mieszkańcom przebudowę ulic Focha oraz Jagiellońskiej w sposób, który pozwoli tramwajom na sprawne pokonywanie tego odcinka bez konieczności stania wraz z samochodami w korku. Teraz na omawianym odcinku torowisko znajduje się w jezdni wspólnej z samochodami. W efekcie - jeśli rondo "nie wyrabia się" z przyjmowaniem samochodów zjeżdżających z centrum, razem z nimi na swoją kolej czekają tramwaje. Jak łatwo jest się domyśleć, nie sprzyja to w żaden sposób budowaniu sprawnego systemu komunikacji miejskiej, ale co gorsza sprawia, że bezpośrednie sąsiedztwo starego miasta i centrum jest zabetonowane i zaasfaltowane ulicą, która zastawiona jest samochodami nie poruszającymi się zbyt szybko. Propozycja wysunięta pod nadchodzące konsultacje to ograniczenie ruchu do jednego pasa dla aut w każdym z kierunków oraz wydzielenie torowiska jako strefy dla aut niedostępnej, przez co niemożliwej do zablokowania. 

Post użytkownika Po Bydgosku.

Jest to też doskonała okazja, by zgłosić uwagi dodatkowo usprawniające komunikację i pozytywnie wpływające na poruszanie się po okolicach między starym miastem i centrum Bydgoszczy. Zapraszam Was wszystkich do udziału w konsultacjach i polubienia samego wydarzenia, gdzie pojawiają się materiały związane z zagadnieniami dotyczącymi przyjaznego i sprawnego środowiska transportu miejskiego, które mogą posłużyć za wzór do naśladowania. W oparciu o te materiały o wiele łatwiej będzie  skonstruować zestaw uwag, kiedy już rozpoczną się właściwe konsultacje!

piątek, 2 stycznia 2015

Metalowe pożegnanie z rokiem 2014 i otwarcie 2015

W poświąteczną sobotę wybrałem się na Metalowe Zakończenie Roku 2014 zorganizowane w Estradzie i przyznam szczerze, że byłem bardzo miło zaskoczony występami naszej lokalnej sceny na żywo. Przyznaję, że od samego początku, kiedy na stronie pojawia się coś w tematach muzyki, jest to prawie zawsze ciężkie gitarowe granie między hard rockiem i metalem (małym, ale wartym uwagi wyjątkiem jest wspomniany kilka razy Spring Quintet - polecam!). Bardzo chętnie przyjmę od Was wszelkie sugestie kolejnych utworów, które trafić mogą na playlisty Po Bydgosku w serwisie YouTube i przyznam szczerze - czekam z niecierpliwością na propozycje z innych gatunków, bo jestem pewien, że nie tylko gitarą i perkusją nasze miasto stoi! Skoro jednak nadal obracamy się w klimacie ciężkiego grania, to i o ciężkim graniu napiszę tym razem najwięcej.

 

Zaczęło się od pożegnania


 

Trochę żałuję, że zespół Egoistic, z którym miałem okazję przeprowadzić wywiad jakiś czas temu, dostał na scenie tak niewiele czasu, ale cóż poradzić, kiedy lista wykonawców była całkiem długa. Na szczęście nawet ten odrobinę za krótki występ utwierdził mnie w przekonaniu, iż jest to kapela grająca na prawdę dobrą muzykę i na żywo wypada równie dobrze, jak na nagraniach, z którymi miałem szansę się zapoznać.


Egoistic na scenie podczas Metalowego Zakończenia Roku 2014 w bydgoskiej Estradzie - fot. vSpectrum
Niestety, jak dowiedzieliśmy się na samym końcu występu, Adam 'Dex' Napora (bas) zagrał tego wieczora swój ostatni koncert z zespołem Egoistic i kolejny album nagrywany będzie w nowym składzie, a w zasadzie w składzie z powracającym do zespołu Maciejem "Łańcuchem" Kudalskim. Po rozstaniu z obecnym składem Egoistic udało mi się zamienić kilka słów z Adamem 'Dexem' Naporą.
PB: Cześć Adam i przy okazji z góry dziękuję za znalezienie chwili na szybką rozmowę. Co doprowadziło do Twojego rozstania z zespołem i jakie masz plany w związku z tą decyzją?
'Dex': Cześć! Złożyło się na to kilka czynników. Rozstaliśmy się w przyjaznej i pokojowej atmosferze, chociaż już po Metalowym Zakończeniu Roku pojawiły się pewne nieprzyjemności. W ostatnim czasie zaczęło być oczywiste, że kierunek i potrzeby grupy nie były dla mnie drogą, którą chciałbym podążać dalej, co doprowadziło do sytuacji, jakiej nie dało się inaczej naprawić. Nadal się jednak lubimy i nie wykluczamy dalszej współpracy w przyszłości. Obecnie chce skupić się na pracy magisterskiej i doskonaleniu swoich umiejętności. Może na rok czy dwa zniknę z życia bydgoskiej sceny, chociaż późniejszy powrót może okazać się dość trudny.

PB: A jak wspominasz swój czas spędzony z zespołem? Czy mógłbyś w kilku słowach streścić swoje granie z Egoistic?

'Dex': Te 2 lata to na pewno nie był czas stracony. Wiele niezapomnianych chwil i koncertów, masa poznanych ludzi. Ciężka praca, która zaowocowała współpracą z Fonografiką. Co do mojego grania - starałem się to robić jak najlepiej. Wiem, że nie jestem idealny i nigdy nie będę. Są jednak rzeczy ważne i ważniejsze. Muzyki nie zamierzam porzucić. Wszyscy chcemy wierzyć, że to co robimy i jacy jesteśmy jest bardzo ważne, że ludzie zwracają uwagę na każde nasze słowo i przejmują się tym co myślimy. Prawda jest taka, że możesz uważać się za szczęściarza, jeśli choć od czasu do czasu sprawisz, że ktoś poczuję się trochę lepiej.
PB: Mogę to szczęście potwierdzić, gdyż z przyjemnością Waszej muzycznej współpracy słuchałem. Dzięki za te krótką rozmowę i przede wszystkim - powodzenia w realizacji planów!
'Dex': Dzięki. Nie rezygnujcie z marzeń. Do zobaczenia na scenie i poza nią.


Kolejne występy



Po Egoistic na scenę wychodziły kolejne zespoły - Exlibris, Miecz Wikinga, Chainsaw i ToteM. Z tej listy kapel zaskoczył mnie wyjątkowy wokal Krzysztofa Sokołowskiego (Exlibris), którego słyszałem pierwszy raz. Było to oczywiście zaskoczenie bardzo pozytywne i mam nadzieję, że na koncert tego właśnie składu trafię jeszcze nie raz. Bez wątpienia w pozytywnym odbiorze występu pomogło dość rzadkie zjawisko wśród naszych rodzimych zespołów - całkiem niezły akcent przy śpiewaniu anglojęzycznych tekstów. Słowa były świetnie słyszalne i nie przypominały w żadnym stopniu bełkotu, co niestety zdarza się aż zbyt często wśród kapel pochodzących z Europy Wschodniej. Wszystko to dopełnione bardzo fajną muzyką i świetnymi solówkami przywodzi na myśl jedno pytanie - czemu nie słyszałem o nich wcześniej? Ten błąd jest już naprawiony.


Maciej 'Maxx' Koczorowski z Chainsaw podczas koncertu "Metalowe Zakończenie Roku 2014" w bydgoskiej Estradzie. Jak widać zespoły chętnie promują się nawzajem, a w koszulkach firmowanych  Chainsaw wystąpił skład ToteM. - fot. Michał 'Goldmoon' Kwaśniewksi
Równie dużym zaskoczeniem dla mnie, co występ zespołu Exlibris, był występ kapeli ToteM i znów - zaskoczeniem okazał się dla mnie wokal 'Wery', chociaż to już zupełnie inny rodzaj zaskoczenia, niż w pierwszym przypadku. Rzadko trafiam na kapele z growlującymi dziewczynami, a jeszcze rzadziej na takie, gdzie ten growl przypada mi do gustu i absolutnie w niczym nie odstaje od męskiej konkurencji w tej dziedzinie. Muzycznie kapela także całkiem nieźle daje sobie radę, więc podobnie jak w przypadku poprzedniego zespołu - cieszę się, że nadrobiłem ten brak w swojej muzycznej świadomości. Ewidentnie zbyt wiele uwagi poświęcam zagranicznym kapelom, skoro takie perełki gdzieś mi uciekają bokiem.



Na koniec zostawiłem sobie komentarz do występów Chainsaw oraz Miecza Wikinga. Obie kapele zagrały solidnie, ale tak na prawdę pod żadnym względem nie przekroczyły moich oczekiwań. Pewnie sporo w tym znaczenia ma fakt, że w przeciwieństwie do wcześniej opisanych, wiedziałem czego się spodziewać po ich występach i faktycznie zagrali "jak zawsze". Mimo wszystko, pewnie jeszcze nie raz znajdziemy się po przeciwnych stronach sceny (a przynajmniej mogę to powiedzieć o Chainsaw, gdyż Miecz Wikinga najprawdopodobniej na żywo grał po raz ostatni) i może jeszcze dam się zaskoczyć? Trzymajmy za to kciuki. ;)



Kilka kontaktów



Na koniec chciałbym dodać "dobrą nowinę" do całego tekstu. W czasie koncertu miałem okazję poznać kilka na prawdę świetnych osób, także z naszej bydgoskiej sceny muzycznej i wiele wskazuje na to, że w niedługim czasie na blogu pojawią się podobne teksty do wspomnianego wcześniej wywiadu z kapelą Egoistic. Nie wiem jeszcze na pewno czy będą to dokładnie takie same teksty, czy może będzie to jakaś mieszana forma mojego komentarza do muzyki z wywiadem, ale na pewno będziemy działać w tym kierunku przez cały 2015 i oby jeszcze dłużej.

Jednocześnie chciałbym, skoro już o poznanych osobach i kontaktach mowa, podziękować ogromnie za fotograficzne wsparcie vSpectrum oraz Michałowi 'Goldmoon' Kwaśniewskiemu, dzięki którym na blogu mogłem zamieścić powyższe fotki z Metalowego Zakończenia Roku 2014. Jeśli jesteście ciekawi jak impreza prezentowała się w ich obiektywach, zapraszam także do odwiedzenia galerii z wydarzenia na stronie vSpectrum.blogspot.com oraz goldmoon.pl (linki znajdziecie poniżej)! Pamiętajcie też, żeby wszelkie fotki wykorzystywać za zgodą ich twórców i odpowiednio przy tym zaznaczyć kto dokładnie jest autorem danego zdjęcia.


Galerie vSpectrum: TOTEM - CHAINSAW - EXLIBRIS - MIECZ WIKINGA - EGOISTIC
Galeria Michała 'Goldmoon' Kwaśniewskiego: METALOWE ZAKOŃCZENIE ROKU 2014


Rain of Claims podczas premiery EP "Social Phobia" w bydgoskim MCK - fot. dzięki uprzejmości zespołu
Na koniec chciałbym zaprosić wszystkich na nadchodzący komcert w Estradzie, gdzie zagra (między innymi) Rain of Claims - moim zdaniem jedna z najbardziej obiecujących kapel z Bydgoszczy w ostatnich latach i zdecydowanie kapela, z którą kilka słów będę próbował w najbliższym czasie zamienić. Mam nadzieję, że to już niedługo i jeszcze przed koncertem zdołam Wam zaserwować przedsmak tego, czego możecie się spodziewać na scenie!

Post użytkownika Estrada Stagebar.


PS: Wiem, że podpięty koncert to nie jest metalowe rozpoczęcie roku w Estradzie. Ten po prostu jest wcześniej ;)