środa, 20 maja 2015

Na szybko: Dewastacja zabytków po cichu?

Dawno już nie było wpisu "na szybko". Tym razem sprawa jest o tyle ważna, że przed naszymi oczami najprawdopodobniej właśnie rozgrywa się "cicha dewastacja". W formie urzędniczych zagrywek gdzieś poza wzrokiem opinii publicznej, planuje się zmienić istniejący już miejscowy plan zagospodarowania dla terenów, które obejmują część zabytkowego kompleksu poniemieckich fabryk materiałów wybuchowych. Nie chodzi jednak wcale o wyburzenie niczym nie wyróżniającego się bunkra, jakich wiele.

Jak ujawniono na forum Bydgoskiego Stowarzyszenia Miłośników Zabytków "BUNKIER", uchwałą z dnia 25 marca 2015 r., o numerze IX/128/15, przystąpiono do ponownego opracowania MPZP dla terenów, na których znajduje się cały zespół walcarek dawnej fabryki. Jak zauważył użytkownik Ewing, plan dla tego obszaru już istnieje i w obecnej formie zakłada całkowite zachowanie tych zabytków w stanie nienaruszonym. Co zakładać będzie nowe opracowanie? Trudno w tej chwili oceniać, jednak doświadczenie nakazuje zachować szczególną czujność i patrzeć władzom na ręce. Apel o przyłączenie się do akcji "BUNKRA" znajdziecie poniżej:


Prośba o wsparcie pojawiła się też na profilu FB stowarzyszenia.


PROTEST w sprawie wyburzeń na strefie POL - Betrieb.Dotarły do nas niepokojące informacje na temat podjętej przez Radę...
Posted by BSMZ Bunkier - Bydgoskie Stowarzyszenie Miłośników Zabytków Bunkier on 19 maja 2015


 

Nie pierwszy i nie ostatni raz?




Młyn Krugera w trakcie wyburzania.
- fot. serwis Popieram Bydgoszcz
Wiele mówi się o budowaniu tożsamości mieszkańców Bydgoszczy, szanowaniu historii i odbudowach gmachów utraconych wiele lat temu, jak Teatr Miejski, czy chociażby zachodnia pierzeja Starego Rynku. Mimo to, często walka o odtworzenie starego nie przekłada się na należyte "upilnowanie" nadal jeszcze istniejących obiektów. Nie tak dawno temu pojawiła się w mediach głośna sprawa wyburzenia XIX-wiecznego młyna na Czyżkówku, który wyburzony został "czym prędzej", kiedy tylko okazało się, że ocenę gmachu przeprowadzić chce miejski konserwator zabytków. Jak mogliśmy przeczytać w serwisie bydgoszcz24.pl, sprawa "śmierdziała" na kilometr:
cyt: "Starania o zgodę na wyburzenie młyna Krügera przebiegały w sposób przedziwny. W marcu zeszłego roku właściciel budynku zapytał miejskiego konserwatora zabytków o możliwość jego rozbiórki. Został wtedy poinformowany, że ma dostarczyć książkę obiektu oraz ekspertyzę stanu technicznego. Właściciel tego nie uczynił, a gdy w styczniu br. miejski konserwator zabytków chciał przeprowadził wizję lokalną obiektu, dowiedział się, że to już bezprzedmiotowe. Nowy właściciel młyna posiadał uprawomocnioną decyzję na rozbiórkę budynku wydaną przez Wydział Administracji Budowlanej 24 kwietnia 2014 roku."
Co ciekawe, sama decyzja o wydaniu pozwolenia na rozbiórkę także została podjęta bez najmniejszej konsultacji z konserwatorem. W efekcie sprawa trafiła do prokuratury po jej zgłoszeniu przez radnego Stefana Pastuszewskiego i nad kilkoma głowami zwisło widmo nawet trzech lat więzienia. Rozpoczęło się śledztwo wobec urzędników, którzy wydali pochopne decyzje skutkujące utraceniem przez nas jednego z wielu zabytków poprzemysłowych. Cytując za portalem bydgoszcz24.pl:


cyt. "Dnia 2 kwietnia 2015 roku Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez pracowników Urzędu Miasta Bydgoszczy poprzez wydanie decyzji zatwierdzającej projekt budowlany i udzielającej pozwolenia na rozbiórkę budynku magazynowego przy ul. Elbląskiej 1 bez wymaganego uzgodnienia z miejskim konserwatorem zabytków, tj. o czyn z art. 231 § 1 kk."


Wszystko super, ale czemu tak zdecydowane działania podjęto dopiero po fakcie? Czy trzeba było nagłośnić sprawę medialnie, żeby pojawiło się poważne myślenie o ocaleniu jeszcze istniejących zabytków? Warto pamiętać, że to wcale nie jest jedyna taka sprawa w Bydgoszczy. Nie tak dawno temu w Fordonie wyburzono niemal całość dawnego kompleksu cegielni, którego dzieje także sięgają XIX wieku, a sam obiekt związany był bardzo mocno z historią dzielnicy, gdyż jego właściciel (z pochodzenia Niemiec) urządzał w swojej fascynacji nazistami własne polowania na Żydów. Powstały w 1889 roku kompleks opisywałem już wcześniej, jako jeden z zabytków, które mają szansę stać się jedną z pereł Bydgoszczy. Teraz został tam tylko pusty teren czekający na swoją kolej do zabudowania mierną architekturą w imię blokowisk i styropianu. Sam Sambor Gawiński, wojewódzki konserwator zabytków, na wpisanie cegielni do rejestru się nie zdecydował. Na łamach portalu bydgoszcz.gazeta.pl tłumaczył, że "unika wpisów na siłę". Czytając takie wywody ręce opadają i nie wiem nawet czy śmiać się, czy płakać.


Innym przykładem jest stara parowozownia na terenach, gdzie obecnie powstać ma kolejna z hal firmy PESA. Chociaż tutaj wszystko odbyło się zgodnie z prawem, a z budynku odratowano i (podobno!) zabezpieczono wszystkie wyróżniające go elementy, by móc ten unikatowy zabytek odbudować w innym miejscu, to jednak jego losy nadal pozostają wielką niewiadomą. Do tego tematu wracałem już kilka razy i o samym problemie zastoju przy dalszych działaniach na rzecz parowozowni pisałem w jednym z poprzednich "na szybko". Niestety, od tamtego czasu nie zmieniło się absolutnie nic i można odnieść wrażenie, że wszyscy zaangażowani liczą aż o parowozowni wszyscy na dobre zapomną.


 

Nauczeni doświadczeniem

 



Jeden z wielu zabytkowych obiektów znajdujących się na terenie
dawnej fabryki DAG Fabrik Bromberg, wchodzących
w skład zabytkowego zespołu. - fot. Pit1233, Wikimedia Commons
Na pewno można by przytoczyć wiele innych przykładów z całego miasta (browar przy ul. Kujawskiej), jednak to wszystko już rzeczy zakończone i tych zabytków nie przywrócimy miastu. Bez sensu jest rozpamiętywać te obiekty, które zostały utracone bezpowrotnie, zaś o wiele ważniejsze jest zajęcie się tymi, które jeszcze nam zostały. Musimy przypilnować, aby jak najwięcej robiono, by ratować te, które można zaadaptować na nowe cele w ramach przebudowy lub w stanie pierwotnym odrestaurować. Świetnym przykładem jest chociażby hotel Słoneczny Młyn, gdzie równie wiele jest tkanki nowej, dodanej przy budowie obiektu hotelowego, jak i tej zabytkowej. Mimo wszystkich zmian, udało się tam zabytek zachować, a ślad naszej historii dumnie stoi nad brzegiem Brdy i stanowi jedną z widokowych ozdób turystycznych rejsów po przecinającej Bydgoszcz rzece. Właśnie dlatego proszę Was o wsparcie stowarzyszenia "BUNKIER" i przyłączenie się do ich działań na rzecz zabezpieczenia terenów DAG Fabrik Bromberg.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz