piątek, 26 czerwca 2015

Czy Bydgoszcz czeka złoty okres rozwoju i prosperity?

Jak chwaliłem się niedawno na facebookowym profilu bloga, miałem w poniedziałek przyjemność uczestniczyć w konferencji "Bydgoszcz - Nowe centrum prdukcyjno-logistyczne Polski". Chociaż pod wieloma względami była to typowa konferencja, gdzie momentami można było przysnąć, to i kilku nowych rzeczy się tam dowiedziałem. Wbrew pozorom nie jest wcale tak źle, jak mogłoby nam się wydawać i mam zamiar w dzisiejszym wpisie pokazać Wam, dlaczego tak sądzę i czemu w ogóle mam jakiekolwiek powody do optymizmu. Z góry ostrzegam - jeśli liczycie tylko na samą słodycz bez sprowadzania na ziemię, to musicie poszukać innego miejsca.

Konferencja



Wspomniana na samym początku konferencja dedykowana była tematyce inwestycji w Bydgoszczy, pozycji naszego miasta na mapie inwestycyjnej Polski i potencjału, jaki to wszystko ze sobą niesie. Jak możemy przeczytać na stronie Prospects in Poland, organizatorów spotkania, w zakładce dotyczącej właśnie poniedziałkowej konferencji:
"(...)Na polskim rynku nadszedł czas na odkrywanie przez inwestorów nowych lokalizacji, dotychczas pozostających poza głównym nurtem. Daje to Bydgoszczy i województwu Kujawsko- Pomorskiemu ogromną szansę i staje się wyzwaniem, które region może dobrze wykorzystać. Położenie w centralnej części Polski, na skrzyżowaniu dróg krajowych i tras kolejowych, łączących ze sobą Warszawę, Trójmiasto oraz Poznań, własny międzynarodowy Port Lotniczy zlokalizowany 3,5 km od centrum miasta, włączenie do Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, Bydgoski Park Przemysłowo-Technologiczny, atrakcyjne tereny inwestycyjne oraz niższe niż w innych miastach koszty pracy to istotne atuty w procesie budowania mocnej pozycji w branży logistycznej.(...)"
W zasadzie same zalety, atuty i mocne strony. Mogłoby się wydawać, że Bydgoszcz stała się miejscem mlekiem i miodem płynącym, gdzie założenie firmy jest z definicji skazane na ogromny sukces. Niestety sam od dawna mam spore wątpliwości czy wszystko jest aż tak piękne i różowe. Oczywiście jestem na dłuższą metę optymistą, jednak nie potrafię przejść obojętnie obok kilku naprawdę dużych problemów. Znalazło to swoje pokrycie w treści wystąpień i paneli dyskusyjnych, które miały miejsce na konferencji.


Zdjęcie z kategorii "znajdź blogera". Pełna sala tuż przed rozpoczęciem pierwszej prezentacji. - fot. dzięki uprzejmości Prospects in Poland

Pierwsze dwa wystąpienia pozwolę sobie pominąć. Nie dotyczyły one Bydgoszczy niemal wcale i dla naszego miasta oraz potencjalnych inwestorów zainteresowanych regionem ich treść była tak wiążąca, że gdyby się nie odbyły, to pewnie niczego by na tym sama konferencja nie straciła*. Na nasze szczęście dalej, na etapie paneli dyskusyjnych, treść konferencji okazała się o wiele bardziej ciekawa i faktycznie padło kilka interesujących zdań. Tutaj pojawiły się już konkretne opinie o Bydgoszczy tak ze strony inwestorów, którzy już u nas "stawiają", jak i tych, którzy z naszego miasta albo zrezygnowali, albo nadal nie zdecydowali się na inwestycję. Wnioski płyną z całej tej dyskusji bardzo proste - Bydgoszcz jest szalenie atrakcyjnym miastem i kiedy lokalizacje z tak zwanej "wielkiej piątki" czołowych ośrodków w kraju zaczynają dostawać zadyszki (zaczyna brakować dostępnych pracowników i/lub lokalizacji), to właśnie takie miasta dostaną swoją szansę. Jest tylko jedno wielkie 'ale'. Do Bydgoszczy nadal nie prowadzi żadna droga klasy S ani klasy A, a jeden z uczestniczących w panelu gości powiedział wprost "szukaliśmy miejsca w Bydgoszczy, w Solcu, ale miejsce wystarczająco dobre znaleźliśmy dopiero w Toruniu".

Wynika z tego bardzo jasno, że jak by nie chwalić Bydgoszczy i jakich by nie snuć planów, o połączenia drogowe musimy zadbać ze szczególną upierdliwością (dosłownie). Jeśli politycy w Warszawie nie potrafią uznać potrzeb Bydgoszczy, to niech nasze miasto zostanie do krajowej sieci wpięte porządnie, chociaż dla świętego spokoju. S5 jest co prawda na etapie przetargów i cały odcinek spinający A1 i A2 ma niedługo być w budowie, ale to tylko jedna droga, która łączy nas z Poznaniem i Trójmiastem. A co z Łodzią, Warszawą, Krakowem i resztą miast w osi północ-południe? Tutaj na szczęście także pojawiły się na konferencji głosy, że odcinek S10 między Bydgoszczą i Toruniem będzie lobbowany do przeniesienia z listy rezerwowej jeszcze na bieżącą perspektywę finansową.
 

O wiele bardziej optymistyczne informacje płyną na szczęście z niemal każdej innej strony. Mariusz Zabielski, kierownik biura ekspansji firmy Lidl, nie mógł nachwalić się skuteczności naszych władz. Jak się okazuje, cała inwestycja (centralny magazyn, prawie 50 tys. metrów kwadratowych powierzchni), od pierwszego pomysłu do rozruchu i pierwszych dostaw, trwała jedynie 13 miesięcy. Jest to tempo w naszym kraju niemal niespotykane i w podobnym tonie wypowiadali się także inni uczestnicy konferencji. Pan Józef Bela, wiceprezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, stwierdził nawet, że skuteczność władz miasta i władz Bydgoskiego Parku Przemysłowo-Technologicznego są tak duże, że sama PSSE niewiele już ma do roboty przy nowych inwestorach wchodzących na bydgoski rynek. Tę opinię potwierdza nawet sam Bank Światowy, o czym napiszę w dalszej części wpisu.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o kilku detalach, które także przewinęły się w czasie konferencji. Między innymi dowiedziałem się, że z naszego portu lotniczego dwa razy w tygodniu odbywają się loty zabierające ładunki cargo do Frankfurtu, czym byłem miło zaskoczony. Jak się okazuje, terminal towarowy na naszym lotnisku jednak nie stoi pusty, co bardzo cieszy. Innym ważnym punktem, którego nie sposób pominąć, to pytanie zadane Josowi Marinusowi przez reprezentanta Urzędu Marszałkowskiego, na temat budowy portu multimodalnego pomiędzy Bydgoszczą i Solcem Kujawskim. Stwierdził on, że budowa tego portu stanie się sensowna dopiero wtedy, kiedy kongestia sprawi, iż inne drogi transportu przestaną być atrakcyjne. Korki na A1 i ostatnie akcje "interwencyjnego otwierania bramek" napawają mnie tutaj ostrożnym optymizmem. Problemem może się okazać jednak kwestia podnoszenia mostów na Wiśle, które dla większych statków kontenerowych może być po prostu konieczne. Teraz trzymajmy kciuki, żeby nie trafiło na decydenta, którego pojęcie o logistyce jest podobne do naszych bydgoskich publicystów (klik).


Bank Światowy stawia Bydgoszcz na 1 miejscu!


 
Jak możemy przeczytać w artykule, który pojawił się dzisiaj na stronach portalu Puls Biznesu (+ MIR), w opublikowanym właśnie raporcie Banku Światowego pod tytułem "Doing Business in Poland 2015", pośród 18 największych miast kraju, które badane były pod kątem atrakcyjności inwestycyjnej, Bydgoszcz okazała się być miejscem dla prowadzenia interesów najlepszym. O naszym zwycięstwie zadecydowała łatwość uzyskania pozwolenia na budowę i najmniejsza z wszystkich badanych miast ilość procedur potrzebnych do rozpoczęcia budowy. Do tego całkiem łatwo jest o wpis do księgi wieczystej, co dodatkowo poprawia atrakcyjność dla firm chcących wejść na nasz rynek. To wszystko pięknie brzmiące dane, ale nasze pierwsze miejsce w ogólnym rankingu nie oznacza wcale, że jest świetnie.

Według wyników badań niemal połowa miast ujętych w rankingu wyprzedza nas pod względem łatwości zakładania nowej działalności, a 1/3 badanych ośrodków zapewnia lepszy dostęp do sądownictwa i koszt egzekucji należności. W praktyce oznacza to, że łatwiej jest do Bydgoszczy wejść z zewnątrz, niż zbudować od podstaw nowy interes. Czy pomogą w tym powstające właśnie nowe inkubatory przedsiębiorczości? Na konkretny rezultat będziemy musieli poczekać do następnego zestawienia, jednak inwestycja w inkubator połączony z biurami dedykowanymi dla start-upów na terenie BPPT pozwala liczyć, na chociaż częściową poprawę wsparcia dla startujących przedsiębiorców.


Budowa biurowca „Idea Przestrzeń Biznesu” - fot. użytkownik Pit1233, Wikimedia Commons.

Prawdziwą przeszkodą mogą być powierzchnie biurowe. Nawet, jeśli poprawimy znacząco łatwość prowadzenia i budowania nowych interesów, a z inkubatorów przedsiębiorczości wyrosną nowe przedsiębiorstwa, które z czasem odniosą sukces, to naturalną koleją rzeczy będzie ich przeniesienie z małych biur w pojedynczych pomieszczeniach i przysłowiowych "garażach" do innych obiektów. Część firm poszukiwać będzie coraz większych powierzchni i co dalej? Niestety inwestycji w nowe biurowce nie widać u nas za wiele, a najbardziej zaawansowana jest obecnie powierzchnia powstająca na pierwszych kondygnacjach wieżowca Nordic Haven. Kolejne dwie inwestycje, które są obecnie na etapie obietnic "zaraz ruszamy z budową, poważnie", co prawda mają oferować pięciocyfrowe ilości powierzchni do wynajęcia, ale nikt nie ma nawet pojęcia, kiedy dokładnie rozpoczną się te wszystkie prace. 

Podsumowanie 



Wśród wszystkich głosów zachwytu i pozytywnych opinii wystawianych nam przez najróżniejsze podmioty ciągle przewijają się jakieś "ale". Odpowiadając na pytanie postawione w tytule wpisu - czeka nas przyspieszenie, szczególnie kiedy prace nad S5 zaczną przeradzać się w funkcjonujące odcinki drogi, ale w całym hurraoptymizmie zdecydowanie polecam ostrożność. Miasto rozwija się, a tereny BPPT stopniowo zapełniają się nowymi budynkami, ale to dzieje się wszędzie dookoła. Zaraz "za płotem" mamy Solec Kujawski, gdzie też rośnie park przemysłowy, a Toruń wciąż wyprzedza nas w wyścigu o te inwestycje, dla których dobre skomunikowanie drogowe stanowi kluczowy czynnik. Do tego wciąż brakuje nam odpowiednich argumentów, by w naszym mieście zatrzymać zainteresowanie firm z branż, które nie szukają dziur w ziemi pod zabudowę i hal do wynajęcia, a powierzchni biurowych dostępnych od zaraz.

Może najwyższy czas, aby BPPT dorobiło się "młodszego brata" i miasto na wzór przemysłowego parku pełnego hal stworzyło podmiot, który w trybie partnerstwa publiczno-prywatnego zadba o właściwą podaż powierzchni biurowych? Może najwyższy już czas uświadomić sobie, że nasz lobbing w sprawie S10 na południe od miasta, portu multimodalnego i pozostałych inwestycji w infrastrukturę jest na chwilę obecną ledwie słyszalny? Wszystkie przychylne nam publikacje i opinie to ogromne ryzyko, że w pewnym momencie wszystko zacznie osiadać i "spocznie na laurach", kiedy przed nami wciąż jest jeszcze wiele do zrobienia.

Na samym końcu jeszcze tylko kubeł zimnej wody. W kontekście wyżej przedstawionego stanowiska i mojego umiarkowanego optymizmu nie wolno nam zapominać, że S5, czy S10, to nie są magiczne różdżki i po ich wybudowaniu nie zacznie się eldorado z bezwarunkową gwarancją wzrostu i rozwoju. Nadal będziemy zamknięciu w trójkącie Poznań-Trójmiasto-Warszawa, który jest dla nas pod wieloma względami trójkątem bermudzkim. Z tego trójkąta "w niewyjaśnionych okolicznościach" bezustannie znika kluczowy obecnie kapitał ludzki i zupełnie jak w tym prawdziwym trójkącie, niespodziewanie pojawia się w tych właśnie miastach. Jest to związane nie tylko z ilością miejsc pracy, ale i jakością życia, poziomem zarobków i nawet takimi detalami jak opinia o mieście. Tego nie naprawimy samymi inwestycjami i prócz nakładów finansowych potrzebna będzie też spora dawka lokalno-patriotycznego samozaparcia, bo musimy sami uwierzyć w to, że warto w Bydgoszczy pracować i prowadzić interesy.

__________
* Prezentacja Andrzeja Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha była jednym wielkim wołaniem "złodzieje!" na temat naszego systemu podatkowego i krytyką przepisów skomplikowania dotyczących przedsiębiorców. To prawda, że jest to problem, ale temat był wałkowany już w tylu miejscach i tyle razy, że nie wiem, po co w ogóle go znów poruszano. Prezentacja Josa Marinusa
(prezes European Logistics Association) natomiast dotyczyła gofrów, miejsca Belgii na mapie Europy i klipów z ujęciami europarlamentarzystów robiących żenujące rzeczy. Prócz tego wpleciono między te slajdy kilka plansz z ogólnoeuropejskimi danymi, często nawet nieodnoszącymi się bezpośrednio do Polski. Pozostawię to bez dalszego komentarza. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz