czwartek, 9 lipca 2015

Na szybko - pudrowanie wojewódzkiego trupa!

Niby mamy sezon ogórkowy i w każdej dziedzinie, od inwestycji po polityczne deklaracje, spodziewać powinniśmy się raczej ciszy i spokoju. I co? Nie mam co liczyć na chwilę spokoju, a na przestrzeni kilku dni już dwie rzeczy zdołały mi znacznie podnieść ciśnienie i wszystko wskazuje na to, że prędko się nie uspokoi. Po tym jak bydgoscy urzędnicy uznali zabetonowanie Brdy za świetny pomysł (i zwężenie i tak najwęższego jej odcinka!), moje ciśnienie podniosło mi samo słońce Torunia i pierwsze czoło Kujawsko-Pomorskiego. Co zabawne, już rok temu przewidziałem, że do tego dojdzie, kiedy zabrałem się za sekcję dokumentu pod niepotrzebnie długim tytułem "Plan zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla województwa kujawsko-pomorskiego", gdzie zwracałem uwagę na budowanie strategii dla naszego województwa nie pod potrzeby mieszkańców, a pod polityczny cel Urzędu Marszałkowskiego. Aby nie przeciągać, przejdźmy prosto do rzeczy.

Wczoraj, na łamach serwisu portalkujawski.pl pojawiła się informacja o zakupie nowych autobusów dla połączeń komunikacyjnych w naszym województwie. Idea szczytna, a wożenie nas nowymi autobusami to zawsze zysk dla wszystkich mieszkańców województwa, także samej Bydgoszczy. Problem zaczyna się dopiero, kiedy zaczniemy się wdawać w szczegóły i uważnie prześledzimy wszystkie okoliczności. We wspomnianym wcześniej "rozbiorze dokumentów" podkreślałem kuriozalne okoliczności powołania do życia Kujawsko-Pomorskiego Transportu Samochodowego i jego fatalną kondycję finansową, którą już rok temu ratować trzeba było kwotą 7 mln. (!) złotych z kasy województwa. W tym samym tekście zwróciłem też uwagę na kuriozalną decyzję zwijania kolei w całym województwie na rzecz tworzenia połączeń autobusowych, która to w podejrzany sposób zbiegła się z ogromnymi kłopotami spółki, która w większości należy właśnie do Urzędu Marszałkowskiego. Kolejne bardzo podejrzane ruchy, które bezpośrednio związane były ze wspomnianą wyżej spółką wymienione zostały w tekście Portalu Kujawskiego.

Siedziba Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu. To tutaj zapadać będą decyzje kto ma dostać pieniądze na nowy tabor. Bez konkursu. - fot. Mateuszgdynia, Wikimedia Commons
Dzisiaj temat powraca do nas jak bumerang. Okazuje się, że moje najgorsze podejrzenia okazały się prawdziwe i Urząd Marszałkowski planuje wspomniane wcześniej zakupy taboru przeprowadzić w trybie pozakonkursowym. Selekcji wniosków o dofinansowanie dokonywać będą podlegli Marszałkowi Piotrowi Całbeckiemu urzędnicy i z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że zostanie to wykorzystane jako okazja, aby ukryć kolejne miliony złotych przekazanych dla K-PTS na ratowanie katastrofalnej sytuacji finansowej. Ile w rzeczywistości kosztować nas będzie takie pudrowanie trupa? O tym dowiemy się kiedy ogłoszony zostanie ostateczny podział środków i może jeszcze będę miło zaskoczony (prawie sam sobie uwierzyłem w tym zdaniu).

Niestety kolejny raz przekonujemy się, że najtrudniej jest przyznać się do porażki. Powołanie do życia podległej województwu spółki transportowej okazało się klapą, ale brak zdolności UM do przyznania się do porażki kosztuje nas z każdym dniem coraz więcej. Już teraz ta nieumiejętność powiedzenia "popełniłem błąd" sprawiła, że do ruiny doprowadza się kujawsko-pomorską infrastrukturę kolejową, a miliony złotych wypływają z budżetu województwa jako życiodajna kroplówka dla jednej tylko spółki. Jeśli taka sytuacja utrzyma się dalej, będziemy jedynym regionem w kraju i najprawdopodobniej także w Unii Europejskiej, gdzie nie stawia się na połączenia kolejowe, które są o wiele sprawniejsze transportowo i znacznie bezpieczniejsze od drogowych.

Kiedy w Poznaniu sieć kolei podmiejskiej kwitnie do poziomu, gdzie system sprzedaży biletów wysiada z przeciążenia, w Trójmieście kolejka miejska działa tak sprawnie, że nawet wybudowano tam pierwszą od dekad zupełnie nową linię kolejową w kraju, a w Warszawie liczba przewiezionych przez SKM pasażerów liczona jest w dziesiątkach milionów, w naszym regionie kolej jest przycinana bez litości. Z jakiegoś powodu u nas to MUSI być autobus, chociaż z Bydgoszczy w (dosłownie) wszystkich kierunkach wychodzi aż siedem szlaków kolejowych spinających nas bezpośrednio z większością dużych ośrodków regionu i całym szeregiem miast wojewódzkich. Z wielkim trudem przychodzi mi zaakceptowanie, że takie zarządzanie jest w jakikolwiek sposób uzasadnione ekonomicznie. Z jeszcze większym trudem przychodzi mi też przyjęcie do wiadomości, że nikt jeszcze nie powiedział "dość!".

PS: Chcę się mylić i nawet przyklasnę UM ze słowami pochwały, jeśli nie dojdzie do bezczelnego wciskania kasy w finansowe czarne dziury. Obawiam się jednak, że nikt mnie z błędu nie wyprowadzi.

1 komentarz:

  1. Najwyraźniej władzom Urzędu Marszałkowskiego zależy, by Bydgoszcz skutecznie dociąć od reszty kraju i sprowadzić do roli miasta podrzędnego i podległego Toruniowi.

    OdpowiedzUsuń