wtorek, 18 sierpnia 2015

Piwna dusza grodu nad Brdą

Nieistniejący już browar przy ulicy Ustronie. To tutaj produkowany
był znany wszystkim mieszkańcom Bydgoszczy "Kujawiak"
- fot. Przemysław Jahr
Ponieważ już dawno przymierzałem się do napisania tekstu o całkiem bogatych powiązaniach Bydgoszczy ze złotym trunkiem, czas najwyższy spełnić tę obietnicę i trochę szerzej zarysować, czemu powinniśmy być z naszych dziejów dumni także siedząc w pubie i popijając produkty najróżniejszych browarów, w szczególności tych lokalnych. Sam jeszcze pamiętam, że jednym z pierwszych piw, jakich próbowałem w swoim życiu (tak, jako kompletny szczeniak) był nasz "tutejszy" Kujawiak, produkowany przecież w samym sercu miasta. Niestety Kujawiaka już nie produkują, ani w Bydgoszczy, ani też nigdzie indziej w zakładach obecnego właściciela tej marki, ale tradycja piwowarska w mieście pozostaje i przy odrobinie szczęścia warzenie piwa w naszym mieście rozpocznie się ponownie.

Obiecuję, że obowiązkowa w tym temacie lekcja historii będzie krótka, a sam tekst będzie twardo osadzony w naszych czasach i skupiony także na piwach, po które będziecie mogli sięgnąć już całkiem niedługo w bydgoskich lokalach i nie tylko. Gotowi na małą wycieczkę po piwnej Bydgoszczy? No to zaczynamy prawdopodobnie pierwszy mój wpis, który gdzieś tam na marginesie powinienem oznaczyć ostrzeżeniem o zawartości tylko dla osób 18+, czy innymi ostrzeżeniami o treści alkoholowej. ;)

Zaczęło się w wiek od uzyskaniu praw miejskich


Piwo wpisane jest w historię Bydgoszczy od wieków, a nawet znany w całym kraju konflikt naszego miasta z Toruniem, ma swoje piwne podłoże w wydarzeniach, gdy oba miasta znajdowały się jeszcze w zupełnie odmiennych państwach, rozdzielone granicą między państwem zakonnym i koroną. Cytując za Expressem Bydgoskim:
Piwo bydgoskie pojawiło się na rynku pod koniec XIV w. Szybko zyskało popularność, bo choć było gorszej jakości niż np. piwa śląskie, kosztowało niewiele. Polubili je również torunianie. Spowodowało to oczywiście natychmiastowe skargi i zakaz importu obcych piw wydany przez wielkiego mistrza. I znów sprawa bydgoskiego piwa zdominowała elbląski zjazd stanów pruskich w 1448 r. Ostatecznie zgodzono się na kompromis, piwo bydgoskie w Toruniu mogło być sprzedawane.
Uzupełniając te słowa o wiadomości pochodzące z Wikipedii, możemy w pełni zarysować historyczne początki bydgoskich tradycji związanych z piwem, które nie tylko w regionie, ale i poza granicami naszego państwa sprzedawano i pijano. Jest to zwrot w historii bydgoskich piw ważny o tyle, że zmiany te zaszły decyzją samego Króla Zygmunta I Starego:
7 grudnia 1520 r. Sejm uchwalił pogłówne na cele wojenne, a król zobowiązał się do przeprowadzenia reformy państwa. (...) Wyróżniono również piwo bydgoskie, które uznano za jedno z sześciu piw krajowych, które można było eksportować za granicę.
Półtora wieku później Król Michał Korybut Wiśniowiecki zwolnił także piwa z cła pobieranego w komorze celnej w Fordonie, który stanowi obecnie część Bydgoszczy i także swój mały udział a tej piwnej historii naszego miasta ma. Jak łatwo się domyśleć, stąd droga do rozwoju bydgoskiego przemysłu piwowarskiego stanęła otworem, a w mieście z biegiem lat pojawiły się na prawdę duże zakłady produkujące ten trunek.

Lata późniejsze


Pozostałości browaru w Myślęcinku
- fot. Joanna Słapa
Przez następne kilka wieków historia nie była łaskawa tak dla Bydgoszczy, jak i całego kraju. Jednym z efektów rozbiorów i przesunięć pod nowe władztwo był nakaz, wydany przez pruskiego władcę. Fryderyk II zażądał przysięgi wierności od wszelkich możnych dawnej Polski, a wszyscy, którzy na ten krok się nie zdecydowali, zmuszeni zostali do porzucenia swych majątków. Jednym z nich był Adam Bieberstein-Zawadzki, ówczesny właściciel terenów Myślęcinka. Teren ten zmieniał później właścicieli jeszcze kilka razy, nim ostatecznie w połowie XIX wieku trafił w ręce Gustawa Strüebinga, który uruchomił tam... tak tak, browar!

W tych samych latach drugi zakład powstał znacznie bliżej centrum, przy ulicy Ustronie. Na skarpie Wzgórza Wolności uruchomione zostały zakłady Juliusza Strelowa, które przetrwały obie wojny światowe, by w 1945 roku zostać znacjonalizowane, jako Zakłady Piwowarskie w Bydgoszczy, a od 1992 roku narodził się tam znany wszystkim "Kujawiak", którego wielowiekową historię zakończyła grupa Żywiec w 2006 roku zamykając zakłady, a w 2009 roku burząc ich pozostałości.

Niewiele więcej szczęścia miał browar w Myślęcinku, o którym pisałem już wcześniej w ramach małego cyklu o zapomnianych obiektach w Bydgoszczy. Tam produkcji nie udało się nigdy wznowić po wojennej zawierusze, ale przynajmniej zabudowania zdołały przetrwać do dzisiaj. Rozkradane od lat tkwią w zawieszeniu przez długoletni spór ze spadkobiercami właścicieli. Finału sprawy nie widać i obawiam się, że zawzięci spadkobiercy prędzej doprowadzą do zawalenia się budowli przez zaniedbanie, niż pozwolą Bydgoszczy zagospodarować ten ważny element historii naszego miasta.

Tu i teraz


Wyrywając się trochę z zamierzchłych czasów, historii i minionych lat, warto pamiętać, że także tu i teraz dzieje się w Bydgoszczy wiele, w związku z piwnym rzemiosłem. W samym sercu "Bydgoskiej Wenecji" funkcjonuje od lat lokal Warzelnia, którego serce stanowią pięknie wyeksponowane kadzie warzelnicze, a w karcie znajdziecie wyprodukowane w jego murach piwa. W maju natomiast w podsumowaniu inwestycji w Bydgoszczy, które ukazało się na zaprzyjaźnionym blogu Bydgoszcz w budowie, przeczytać mogliśmy o bardzo dobrze rokującej inwestycji, do której przymierza się spółka Kujawski Browar Regionalny Osowa Góra. Tak na prawdę jest to rzemieślniczy projekt piwnego pasjonata z Bydgoszczy, Piotra Andresa, któremu z całego serca życzę powodzenia w tej przygodzie z produkcją piw i na pewno przy pierwszej okazji wrócę do tematu na blogu, kiedy tylko zdołam się skontaktować z Panem Piotrem. To wcale nie koniec jednak "lokalnej produkcji", bo tuż za granicami miasta, w Ostromecku, planowane jest otwarcie małego browaru przypominającego trochę naszą śródmiejską Warzelnię, który produkowałby piwa dostępne tylko i wyłącznie w Restauracji Ostromecka.

To na prawdę sporo dobrych wiadomości dla Bydgoszczy, która wręcz woła o odbudowę naszych miejskich tradycji piwowarskich. Jestem przekonany, że niedługo może się pojawić jeszcze więcej takich pozytywnych komunikatów z naszego miasta, gdyż od pewnego czasu w Fordonie swoje rzemieślnicze umiejętności szlifuje grupa pasjonatów z Fordońskiego Browaru Domowego. Miałem kilka razy okazję spróbować piwa wyprodukowanego przez tę ekipę i przyznam szczerze, że chętnie zobaczyłbym kiedyś takie piwa w sklepach, lub miejscowych lokalach. Czy tak się stanie? Nie mam pojęcia, ale przykład z Osowej Góry daje powody do optymizmu. 

Sama produkcja to nie wszystko!


W naszym mieście, prócz odradzającej się produkcji, mamy też kilka ciekawych miejsc serwujących piwa lokalne i kraftowe (czyli z małych browarów rzemieślniczych i kontraktowych). Sam jestem wielkim zwolennikiem lokalu Prolog9 i chociaż panujący w nim klimat skierowany jest przede wszystkim do miłośników ciężkich brzmień i surowych wnętrz, to i tak najważniejsze jest tam piwo. Do wyboru mamy cały szereg małoseryjnych piw nalewanych "z kija" i ogromną paletę piw butelkowanych, których trudno szukać w zwykłych sklepach. Warto też zwrócić uwagę na liczne imprezy związane z piwem, które odbywają się co jakiś czas w tym lokalu. Niedawno była to premiera dwóch piw ze śląskiego browaru Kraftwerk, na której pojawili się sami twórcy premierowych trunków, którzy osobiście podawali własny produkt. Jestem pewien że i wiele innych ciekawych wydarzeń w Prologu9 jeszcze przed nami. W niedalekiej przyszłości poświęcę temu miejscu osoby tekst z relacją z "wypadu", ale nim moja relacja pojawi się na blogu, przyjmijcie już teraz moją zdecydowaną rekomendację. Nie ma prawdziwego fana piw, który mógłby pozwolić sobie na przegapienie tego miejsca.


Multitap, czyli w dosłownym tłumaczeniu z języka angielskiego "wiele kranów". Resztę niech samo za siebie opowie to efektowne zdjęcie z lokalu Prolog9 -. fot. dzięki uprzejmości Prolog9

Niestety tyle szczęścia nie miał lokal o nietypowej nazwie "1138", który podobnie też skupiał się na serwowaniu nietypowych odmian piwa. Nie zdołał się utrzymać i ostatecznie zniknął z mapy miasta zostawiając jedynie Prolog9 i kilka mniejszych multitapów, które jednak nie oferują nawet po części tak zróżnicowanego wyboru trunków.

Nowością w tym wszystkim są festiwale. Chociaż do lokali z piwami niszowymi możemy wybrać się na co dzień, to prawdziwą fiestą smaków i aromatów są duże festiwale piwne, gdzie spotkać można się z wystawcami z całego kraju, a także i zza granicy. Na pewno nie ma co liczyć, że z dnia na dzień w Bydgoszczy zorganizowany zostanie drugi Oktoberfest, ale i tak nie mamy się czego na tym polu powstydzić. Pierwszym festiwalem będzie wrześniowa impreza pod całkiem fajną nazwą Beergoszcz, która wystartuje już 19 września i przez dwa dni w hali sportowo-widowiskowej Łuczniczka gościć będzie piwnych entuzjastów z całego regionu, a także (na co liczę) i kraju. Trzymajmy kciuki, żeby stała się to bardzo mocna pozycja w imprezowym kalendarzu i co roku wracała do Bydgoszczy wraz z tysiącami miłośników piwa. Kiedy Beergoszcz dobiegnie końca, zaledwie tydzień później, bo 26 września, w Solcu Kujawskim rusza siostrzana impreza pod nazwą Święto Piwa i Produktów Regionalnych. Ponownie miłośnicy jednego z najstarszych trunków świata będą mogli raczyć się piwami regionalnymi oraz spróbować "rzadko spotykanych gatunków piw". Przez te dwa weekendy Bydgoszcz (wraz z Solcem) stanie się tymczasową piwną stolicą kraju i chociaż żaden z wielkich koncernów nie produkuje u nas tysięcy litrów piwa w wielkich zakładach, to jestem przekonany, że nie będzie to miało najmniejszego znaczenia.


Wydarzenia, tak dla Bydgoszczy, jak i dla Solca Kujawskiego, znajdziecie poniżej:


O! Bardzo przyjemna inicjatywa, więc tym bardziej warto promować Beergoszcz z ich planem zawojowania naszego miasta...
Posted by Po Bydgosku on 27 lipca 2015


Dopiero co pisałem o Beergoszcz, a niedługo później pojawiły się informacje o kolejnej takiej imprezie tuż za naszymi...
Posted by Po Bydgosku on 6 sierpnia 2015

11 komentarzy:

  1. Pisząc o browarach w Bdg warto pamiętać, że gdzieś do 95' istniał również Browar Pomorski, zawsze pomijany we wszystkich zestawieniach i słodownia FORDON, wschodząca w skład browarów bydgoskich spółka z.o.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W słodowniach nie produkuje się piwa, ale tak, jak najbardziej istniała i zakłady zbożowe w Fordonie funkcjonują do dzisiaj (chociaż jeśli chodzi o ich estetykę, to można odnieść wrażenie, że to tylko ruiny). Natomiast jedyny Browar Pomorski jaki zdołałem znaleźć działał do 1945 roku w Toruniu, a to nie do końca już nad Brdą leży :)

      Innym "Browarem Pomorskim" jest jeszcze zespół budynków przy Wiatrakowej, ale to była część Browarów Bydgoskich, więc o ile to był osobny zakład, to wszystko i tak było częścią spółki produkującej Kujawiaka.

      Usuń
    2. Browar Pomorski to był osobny zakład tak samo jak browar w Grudziądzu, Żninie i słodownia terenowa FORDON. Takżę bydgoskie zakłady piwowarskie składały się łącznie z czterech oddzielnych podmiotów, o różnej historii przedwojennej i każdy do końca swych dni samodzielnie warzył piwo. Browar Pomorski powstał w XIX wieku za sprawą braci Brauerów, W 1992 roku po modernizacji browar miał zdolność produkcyjną rzędu 83 tyś hl piwa rocznie, więc to nadwyraz sporo by go traktować jak przybudówkę do browaru przy ulicy Ustronie. 83 tyś to więcej niż obecnie warzy Ciechan, Lwówek, Racibórz, Witnica czy Kormoran.

      Usuń
    3. O, to bardzo ciekawa historia! Niestety nie znalazłem nigdzie w sieci informacji, a w "papierowych" zbiorach, które mam za wiele o browarach nie znalazłem, więc zdecydowanie proszę o jakieś nakierowanie gdzie szukać tego więcej! :)

      Niestety prócz tego, że w pewnym momencie stało się to częścią spółki Browary Bydgoskie nie znalazłem nic.

      Usuń
  2. " a od 1992 roku narodził się tam znany wszystkim "Kujawiak", którego wielowiekową historię zakończyła grupa Żywiec w 2006 roku zamykając zakłady" - marka Kujawiak narodziła się z końcem lat 70-tych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marka piwa "Kujawiak", tak. Natomiast browary "Kujawiak" powstały dopiero w 1992 roku, a marka to jeszcze przecież nie przedsiębiorstwo :)

      Usuń
    2. Też muszę się nie zgodzić:) W 1993 roku Bydgoskie Zakłady Piwowarskie zostały przemienione w spółkę akcjonariatu pracowniczego pod nazwą Browary Bydgoskie spółka z.o.o. "Kujawiak" wszedł do nazwy grupy później, nie chcę skłamać ale wydaje mi się że był to rok 1996.

      Usuń
    3. Tutaj korzystałem z danych dostępnych w Wikipedii, a tam stoi:
      "W 1992 roku firma został przekształcona w przedsiębiorstwo prywatne i zmieniła nazwę na Kujawiak Browary Bydgoskie." - Sam nie mam za bardzo jak tego pamiętać, bo byłem zaledwie kilkulatkiem. Wychodzę z założenia, że skoro Wikipedia od kilku lat przeszła na model moderowany i dane nie są już z automatu akceptowane, to raczej nie jest to data błędna. :)

      Usuń
    4. W tym przypadku jednak rozmija się z prawdą. Dla potwierdzenia polecam przejrzeć dział kolekcjonerski forum browar.biz - po zamieszczanych tam skanach birofiliów widać np. że jeszcze w 94 roku na etykietach drukowano "browary bydgoskie": http://www.browar.biz/kolekcjonerstwo.php?id=20223

      Pierwsze akcesoria z nazwą KUJAWIAK jako nazwą przedsiębiorstwa datowane są przez forumowiczów na 1995 rok, sam z pamięci uważam, ze był to rok 1996.

      Usuń
    5. Zapomniałęm dodać linku do skanu wafla: http://www.browar.biz/kolekcjonerstwo.php?id=6687

      Usuń
    6. Bo pełna nazwa zawierała w sobie tak "Kujawiak", jak i "Browary Bydgoskie" - ale dzięki za link. Całe forum będę pewnie jeszcze przez pewien czas przeczesywał! Mam trochę informacji do zebrania na temat bydgoskich browarów i browarnictwa. :)

      PS:
      Zachęcam też to zedytowania wikipedii, bo to wcale nie jest takie trudne, jak by się mogło wydawać :)

      Usuń