wtorek, 6 października 2015

Przyjechała Kopacz "posiedzieć" w Bydgoszczy...

Zawsze staram się unikać tematów politycznych innych niż sprawy dotyczące bezpośrednio Bydgoszczy i regionu. Tym razem mamy bezprecedensowe wydarzenie w Bydgoszczy, które siłą rzeczy wymaga wyłamania się z tej dyscypliny i mogę jedynie trzymać mocno kciuki, żeby ten wpis wyszedł mi tak neutralnie, jak tylko się da. Chociaż swoje sympatie i antypatie polityczne zachowam dla siebie, to pozwolę sobie na ocenę wizyty z perspektywy osoby, która w wyborach widziałaby raczej sukcesy organizacji lokalnych i wspólnych komitetów społeczników, niż ogólnopolskich partii.

Oceniając tę wizytę, trzeba najpierw uświadomić sobie szerszy rys sytuacji politycznej naszego regionu. W województwie i w samym mieście u władzy są reprezentanci partii, z której pochodzi i sama Premier Kopacz. Mogłoby się wydawać, że to cieplarniane warunki dla całej wizyty, ale w praktyce wszyscy ze sobą walczą, a marszałek naszego województwa jest w Bydgoszczy niemal wrogiem publicznym numer 1, który odpowiedzialny jest za każdą krzywdę i niesprawiedliwość, która spotkała Bydgoszcz (a przynajmniej takie panują nastroje). Przejazd z Warszawy tym razem odbyć miał się pociągiem, co siłą rzeczy prowadziło całą wizytę z przystankiem w Toruniu. Mając w pamięci poprzednie "wyjazdowe posiedzenie" zastanawiałem się, czy delegacja przyjedzie do nas ze swoimi krzesłami i na złość firmie PESA podjadą tutaj Pendolino (chociaż pewnie nie uciągnąłby dodatkowego, towarowego wagonu, pełnego krzeseł). Nie było ani krzeseł, ani Pendolino. Trudno powiedzieć czy wynikało to z uprzejmości wobec PESY, czy może powodem był kompletny brak połączeń tym typem pociągów, które przebiegałyby przez Bydgoszcz. Co warto przypomnieć, to fragmenty artykułu, który pojawił się w zeszłym roku na łamach "Rynku Kolejowego". W przytoczonym tekście przeczytać możemy, że:
"Bydgoszcz będzie jednym z najbardziej pokrzywdzonych polskich ośrodków w związku z uruchomieniem Pendolino. Zlikwidowane mają być trzy pociągi EIC kursujące obecnie z Warszawy do Trójmiasta przez Bydgoszcz („Kaszub”, „Neptun” i „Artus”), jednocześnie pociągi Pendolino kursujące z Warszawy do Trójmiasta ominą Bydgoszcz (wszystkie kursować będą przez Iławę). W zamian, w nowym rozkładzie ma zostać uruchomiony pociąg TLK „Kujawiak” w relacji Terespol – Warszawa – Bydgoszcz – Piła, kursujący pomiędzy Warszawą i Bydgoszczą w podobnych godzinach co EIC „Kaszub”. „Kujawiak” będzie zestawiony z jednostek ED74."
Składy oznaczone ED74, to pociągi Bydgostia, które PESA wyprodukowała jako jeden z pierwszych własnych zespołów trakcyjnych. Brzmi to dumnie, że przez nasze miasto przejeżdżać ma pociąg nazwany na jego cześć, ale jak dowiedzieliśmy się podczas wizyty w zakładach PESA przy okazji tegorocznego zlotu forum SSC, są to pociągi zaprojektowane pod krótkie przejazdy międzyregionalne, które nie są w stanie zagwarantować żadnego komfortu na długich przejazdach. Czy to dlatego, by uniknąć składów ED74, delegacja oficjeli musiała jechać z przesiadką i kilkugodzinną przerwą w Toruniu? W czasie tej przerwy nie mogło oczywiście zabraknąć reprezentacji Urzędu Marszałkowskiego i lokalnych działaczy, a jedynie przypuszczać możemy, jak nastawili oni Panią Premier na przyjazd do naszego miasta. Trzeba szefowej naszego rządu współczuć, bo podejrzewam, że w ogóle nie dali jej spokoju, przeciągając polityczną linę jak najdalej na swoją stronę Wisły, a na pewno to samo czeka ją w Bydgoszczy od samego momentu opuszczenia pociągu. 

Dworzec Bydgoszcz Główna pod koniec prac budowlanych. W podobnym stanie zobaczyła go wyjazdowa delegacja rządu, która przyjechała na posiedzenie w Bydgoszczy. - fot. Krystian Dobosz, Bydgoszcz w budowie

Jedną z pierwszych osób, które zdołały skupić uwagę Ewy Kopacz, był prezes naszych zakładów produkcji taboru kolejowego, Tomasz Zaboklicki, który zaprosił do nieplanowanego wcześniej oglądania składu typu Dart. Tutaj należą się dla pana Zaboklickiego brawa. Właśnie TAKIM składem powinniście, drodzy politycy, jeździć z Warszawy do Bydgoszczy! Nie składem przeznaczonym do małych dystansów i trochę na siłę dostosowanym do obsługi "Kujawiaka", a prawdziwie długodystansowym pociągiem, który przecież od wielu miesięcy chwalą jako "dumę narodową" politycy wszystkich partii. Obyśmy się tego wszyscy doczekali, czego życzę tak sobie, jak i bydgoszczanom, warszawiakom i samemu producentowi Darta.

Później w planie wizyty znalazły się typowe odwiedziny na dobiegającej końca budowie, które przyjęły postać krótkiego przemówienia przy nowo wybudowanym oddziale geriatrycznym szpitala MSW. I niby wszystko pięknie, ale znów poczułem małą igiełkę zawodu, kiedy padła zapowiedź otwarcia Instytutu Geriatrii. Można by się spodziewać, że taka wiadomość wygłoszona w Bydgoszczy, gdzie ambicje lokalnych działaczy sięgają przekształcenia Collegium Medicum UMK w samodzielny uniwersytet medyczny, dotyczyć będzie właśnie tej instytucji. Zamiast tego usłyszeliśmy, że tak, instytut powstanie, ale lepiej udawajmy, że w Bydgoszczy nie ma uczelni medycznej. Nie wiem, czy nikt z kancelarii nie ostrzegł Premier Kopacz przed nastrojami u nas panującymi, czy po prostu uznano, że kiedy nie ma się czym chwalić, to chwalić trzeba się osiągnięciami Warszawy. W ostatecznym rozrachunku wyszło to po prostu niezręcznie.


Biblioteka główna UKW w Bydgoszczy - to właśnie ten budynek stał się miejscem wyjazdowego posiedzenia rządu Ewy Kopacz. - fot. Bosyantek, Wikimedia Commons
Ostatnim punktem wizyty miało być posiedzenie rządu w budynku biblioteki UKW oraz konferencja prasowa z nim związana. Może lepiej byłoby wybrać budynek, który miasto przeznaczyło dla Zarządu Dorzecza Wisły? Usadzić naszych polityków w pustych salach, do których prowadzą martwe korytarze bez żadnej żywej duszy w pobliżu, chociaż pracować miało tam ponad dwieście osób. Czy taka aluzja byłaby wystarczająca, by uświadomić rządowi, jak bardzo rządzący zawiedli Bydgoszcz? A może, zamiast wyremontowanym odcinkiem torów dla BiT City, trzeba było przewieźć wszystkich z Torunia drogą krajową numer 10 i drogami na terenach po dawnych zakładach Zachem, gdzie większość zabudowy stanowią niszczejące budynki, w których pracował niegdyś znacznie ponad tysiąc ludzi?

Pocieszająca jest zapowiedź budowy w Bydgoszczy centrum paraolimpijskiego, które bardzo pozytywnie ocenił minister sportu, Adam Korol. Tylko co z tego, jeśli jego kadencja kończy się już za kilka tygodni, a nikt nie gwarantuje przedłużenia rządów obecnego gabinetu? Perspektywa rozpoczęcia budowy to dwa lata, po których wszystkie plany pozostawione przez obecnie rządzących zostaną najprawdopodobniej zmienione i schowane do najgłębszych czeluści archiwów państwowych. 

Podsumowując


Wyjątkowo słabo wyszła ta wizyta. Premier Ewa Kopacz przyjechała z rządem do miasta, które od 2012 roku miało być spięte S5 z trójmiastem i Poznaniem, chociaż do dzisiaj nie wbito nawet pierwszej łopaty. W czasie tej wizyty opowiedziano nam o sukcesie Warszawy, kiedy tutaj przez nie do końca uczciwą prywatyzację z dnia na dzień pracę straciły tysiące osób, nie tylko w Zachemie, ale i wszystkich firmach obsługujących te zakłady. Na koniec poprowadzono szalenie optymistyczne obrady, chociaż Bydgoszcz, znajdując się na skrzyżowaniu transeuropejskich szlaków żeglugi śródlądowej, dowiedziała się, że siedziba Zarządu Dorzecza Wisły jest równie realna, jak budowa baz na księżycu.

PS: Lekcje języka od pana Rostowskiego też nie były najlepszym pomysłem! ;)

- Przemek

4 komentarze:

  1. Dla mnie brak Zarządu Dorzecza Wisły to po prostu straszna klapa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na pewno jest nas w tej opinii bardzo, bardzo wiele.

      Wcale nie pomaga nam też brak wsparcia Torunia w staraniach o tę instytucję, który przecież swojego czasu miał ambicję na kontrkandydaturę, co stoi w ich retoryce o "wspólnych" obszarach i metropoliach. ;)

      Usuń
  2. Ten facet co stworzył pesa moim zdaniem to bardzo pozytywna strona Polskiego biznesu. Ogólnie o nim słyszałem wiele dobrych informacji no i zaczynał od zera z szeregowego pracownika do samej góry. http://www.open-youweb.com/tomasz-zaboklicki-sensei-biznesu-i-krol-pociagow/ przynajmniej bardzo dobrze o nim piszą jak zrobił karierę od podstaw. Jak dla mnie postać warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pana Zaboklickiego wspominam jako bardzo skromnego, ale zarazem bardzo życzliwego i wiecznie uśmiechniętego człowieka. Zdecydowanie jest to postać ciekawa i warto poczytać z nim wywiady, rozmowy itd. Co prawda większość dotyczy pociągów, ale było też kilka, w których opowiadał jak zaryzykowali wraz z kilkoma innymi osobami przy przekształcaniu zakładów kolejowych w PESĘ i udało się! To jedna z tych bardzo inspirujących historii, które pokazują że wystarczy chcieć i działać, a jest szansa na wielki sukces! :)

      Usuń