środa, 11 listopada 2015

A Ty? Uciekniesz przed mordercą?


Byliście kiedyś uwięzieni w zamkniętym pomieszczeniu ze świadomością, że wyjście z niego zależy tylko i wyłącznie od Waszej pomysłowości i spostrzegawczości? Z tykającym nad głową zegarem, który odlicza czas do momentu, kiedy do Waszego zamkniętego pomieszczenia ktoś wejdzie i będzie już "po zabawie"? Około dwóch tygodni temu sam znalazłem się w takiej sytuacji razem z kilkoma innymi osobami i chciałbym Wam opowiedzieć czemu... świetnie się przy tym bawiłem!

Chociaż mózg łamałem sobie nad zagadkami ponad dwa tygodnie temu, dopiero dzisiaj zdecydowałem się o tym napisać. Bardzo długo zastanawiałem się jak to zrobić, żeby nie zepsuć nikomu zabawy i przy okazji też nie zepsuć organizatorom ich własnego dzieła przez publikowanie informacji, które publikowane być nie powinny. Wydaje mi się, że już wiem i mam wielką nadzieję, że tym bardziej zdołam Was zachęcić do wypróbowania własnych sił w starciu z upływającym czasem i serią łamigłówek. Jeśli macie chociaż odrobinę detektywistycznej krwi, oglądaliście przez pół dzieciństwa MacGyvera, albo kochacie książki z Sherlockiem Holmesem, to tym bardziej jest to tekst dla Was.

O co w tym chodzi?


Cała zabawa nazywa się "escape room", czyli na nasze "pokój do uciekania", a idea takich miejsc sprowadza się do zmuszenia ludzi do wyjścia poza ramy normalnego myślenia i szukania ukrytej logiki w najdziwniejszych nawet miejscach. Może to być kwestia znalezienia wskazówek w tekście albo w Waszym otoczeniu lub znalezienia się w odpowiednim miejscu, z którego widać rzeczy kompletnie niewidoczne z innych miejsc, a nawet więcej. Praca zespołowa jest tutaj niezbędna i często dopiero skupienie się na różnych rzeczach, zupełnie niezależnie od siebie, może doprowadzić do uruchomienia kolejnego etapu gry. Oznacza to, że dwie osoby to absolutne minimum i najlepiej zabrać się do takich gier w grupie znajomych!

Mój wypad do bydgoskiego Break The Brain odbył się w czteroosobowej grupie, gdzie było nas po równo - dwójka żółtodziobów i dwójka doświadczonych "uciekinierów". Udało się, ale do końca regulaminowego czasu gry zostało nam mniej, niż dwie minuty! Jeśli zatem cokolwiek z tego tekstu macie wziąć sobie do serca, to słowa z poprzedniego akapitu o wielkości zespołu biorącego udział w zabawie.

Na szczęście, nawet jeśli nie uda Wam się zebrać czteroosobowej grupy szalenie spostrzegawczych geniuszy detektywistycznych, nie martwcie się, najważniejsza jest w tym wszystkim dobra zabawa i jeśli utkniecie na jakiejś zagadce, dostaniecie odpowiednią podpowiedź od zespołu mistrzów gry. Każdy pokój jest obserwowany i chociaż nie ma żadnej bezpośredniej komunikacji między Wami, a organizatorami całej "ucieczki", to i tak podgląd w kamerach wystarcza. Czasem, aby naprowadzić Was na odpowiednią drogę wystarczy mały tekst, który pojawi się na ekranie z zegarem pokazującym pozostały czas i zabawa trwa dalej.

Morderca


Kamienica pod adresem Gdańska 27. To właśnie tutaj,
w podwórzu znajdziecie wejście do Break The Brain.
- fot. Pit1233, Wikimedia Commons
Wszystkie pokoje znajdują się w kamienicy pod adresem Gdańska 27, w oficynie i sądzę, że nikt nie będzie mieć problemu, by tam dotrzeć. Kiedy już wejdziecie do środka, znajdziecie się w poczekalni, z której o umówionej godzinie traficie do odpowiedniego pokoju. Moja pierwsza przygoda z uciekaniem odbyła się w pokoju o nazwie "Seryjny Morderca", który jest bodajże trzecim pokojem stworzonym przez Break The Brain. Moje wrażenia, które wyniosłem ze sobą z tego pierwszego wejścia, to (w takiej właśnie kolejności): zaskoczenie, zaciekawienie, bezradność i spora satysfakcja. Czemu właśnie takie? Pozwólcie, że Wam opowiem!

Po pierwsze - zaskoczenie!
Wchodząc do pokoju, nie wiedziałem czego się spodziewać i jak to będzie wyglądać. Mimo że przed wejściem dostaliśmy szybkie instrukcje dotyczące zachowania w pomieszczeniu, czego nie tykać oraz co jest tylko częścią dekoracji, i tak po otwarciu drzwi i zrobieniu pierwszego kroku do środka byłem bardzo zaskoczony. Po czasie okazało się, że wszędzie była masa elektroniki pełniącej najróżniejsze role w zabawie, ale nie było tego widać ani trochę. Pomieszczenie przypominało raczej jedno z tych, które można było znaleźć w każdym mieszkaniu sprzed kilku dekad, a żadna z dekoracji nie zdawała się zdradzać swojej roli w całej zagadce. Bomba! Samo to już stało się wielkim plusem dla całej zabawy i nastawiło mnie bardzo optymistycznie.

Po drugie - zaciekawienie.

Z każdym kolejnym odkrywanym elementem wielkiej układanki byłem coraz ciekawszy, co też jeszcze zafundują nam twórcy. Na każdym etapie zagadki do rozwiązania miały inny charakter i wymagały innego podejścia, dzięki czemu nie było żadnego poczucia wtórności i powtarzania w kółko tych samych działań.

Po trzecie - bezradność?
Przyznaję się bez bicia, pewne rzeczy mnie zaskoczyły na tyle, że gdyby nie obecność kilku osób w naszym zespole, sam pewnie bym niektórych zagadek nie ogarnął. Czułem się kilka razy kompletnie "w kropce", ale wtedy zamienialiśmy się zadaniami, kto inny zabierał się za mój problem, a ja ruszałem do dalszego przeczesywania pomieszczenia. To się sprawdza! Dlatego kolejny raz zachęcam Was do zabierania się w grupach minimum trzech osób, bo czasem właśnie potrzebne jest nowe spojrzenie i świeże pomysły.

Po czwarte - ogromna satysfakcja!
Zegar powoli dobijał do zera i przez chwilę miałem wrażenie, że pokój nas pokona, ale zostało trochę poniżej dwóch minut, kiedy przekręciliśmy klucz w zamku i drzwi się otworzyły. Dawno nie czułem się tak zadowolony z godziny spędzonej w zamkniętym pokoju, jakkolwiek to brzmi. Ani przez chwilę nie brakowało nam zajęć i "zmieszczenie się w czasie" z tym wszystkim okazało się wcale nie taką oczywistą rzeczą, jak by się mogło wydawać. Wszystkie pokoje są wyliczone, by dało się wyjść w wyznaczonych ramach czasowych, ale nikt nam nie gwarantuje ucieczki, więc tym bardziej są powody do zadowolenia, kiedy wszystko zrobimy, jak trzeba! ;)

Break The Brain!


Fotka promująca pokój "Poszukiwacz Przygód"
- zdjęcie pochodzi z profilu FB Break The Brain
Obecnie w kamienicy przy Gdańskiej 27 do dyspozycji są trzy pokoje. Czwarte pomieszczenie właśnie powstaje i niebawem będzie dostępne dla uciekających, ale niestety nie jest mi znany żaden szczegół ponad to. Z już istniejących wyzwań każde jest inne, każde ma też swój unikatowy motyw przewodni, który dyktuje wygląd pomieszczenia i sam przebieg zabawy. Jeden z dostępnych dla nas pokoi skupiony jest wokół podróży i geografii, inny stara się krążyć wokół tematu szaleństwa oraz szpitala psychiatrycznego, a ostatni to wspomniany wyżej "morderczy" pokój. Dwa z nich jeszcze przede mną, a na "Poszukiwacza Skarbów" dostałem nawet kilka słów rekomendacji, więc z biegiem czasu postaram się tę listę skrócić. Mam też wielką nadzieję, że dzięki mojemu tekstowi Wam zrobiłem apetyt na taką zabawę, a z Waszych list też zaczniecie wykreślać kolejne odwiedzone pokoje. 


Na sam koniec zostawię Was z garścią przydatnych linków, odnośników i podstawowych informacji:

Koszt takiej zabawy, zależnie od grupy, to 79 zł dla 2 osób i 99 zł dla grupy do 5 osób. W praktyce wychodzi "na łebka" tyle, co za zwykły wypad do kina, ale tutaj to Wy jesteście głównymi bohaterami i to wokół Was toczy się cała akcja. No i nie ma absolutnie żadnych szans, że natkniecie się na słabo wyreżyserowanego gniota z miałkimi dialogami, czego w kinie tak pewnym być przecież nie można! ;)

- Przemek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz