środa, 9 grudnia 2015

Kiedy władze zaczną uczyć się na błędach?

Kiedy pierwszy raz pojawiły się w Bydgoszczy zarzuty o nierównym podziale środków unijnych, jednym z najsilniejszych kontrargumentów z urzędu marszałkowskiego było stwierdzenie, że Bydgoszcz dostała dofinansowanie na wszystkie złożone wnioski, a że więcej wniosków nie złożono, to i "górkę" rozdzielono między tych, którzy zgłosili więcej. Daruję sobie już dociekanie kto komu zrobił "źle" i kto kogo wprowadził w błąd, bo to ani nie pomoże, ani nie przywróci żadnej równowagi, a jedynie podniesie wszystkim ciśnienie. Ważnym jest jedynie, by wyciągnąć z tego nauczkę na przyszłość - zawsze mierzyć wyżej, niż wydaje się możliwe i zabezpieczać się na każdą ewentualność dwa razy.
Siedziba Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy. - fot. Pit1233, Wikimedia Commons
Najbliższa okazja do pokazania, że nauka nie poszła w las, nadarza się właśnie teraz. Jak mogliśmy przeczytać wczoraj (8 grudnia 2015) w serwisie gazeta.pl, kończąca swoją pracę wojewoda Ewa Mes zdecydowała się stanąć po stronie Bydgoszczy w sporze przeciwko sejmikowi województwa i walczyć o prawo bydgoszczan do budowania domów na własnych działkach, co niedawno zablokowały dwie uchwały krajobrazowe. Jak mogliśmy przeczytać w artykule:
"(...) Przyjęte teraz przez sejmik zapisy oznaczają, że na około 80 działkach budowlanych na terenie Smukały i Opławca ich właściciele nie mogą postawić domów, dosłownie nie można tam wbić łopaty - tłumaczy Anna Rembowicz-Dziekciowska, dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej.

(...) mocno ucierpi także miasto. - Będziemy mieli duże problemy z inwestycjami np. w Myślęcinku. Przy oczku wodnym nie może stanąć nawet budka z lodami - mówi szefowa MPU. - Nowe przepisy poważnie ograniczają możliwości rozwoju Bydgoszczy. Chcemy się zbliżać do Brdy, lecz te zapisy nam to uniemożliwiają.

Według bydgoskich urzędników, uchwały zostały przyjęte w pośpiechu i są niespójne. Mapy i opisy obszarów chronionego krajobrazu nie wytyczają jasno ich granic.

Dyrektor MPU podkreśla też, że nowe zapisy pozostają w sprzeczności z uchwalonymi przez bydgoską radę miasta planami miejscowymi. - To tworzenie wzajemnie sprzecznego prawa. (...)  Miasto włożyło duże środki finansowe, żeby uzbroić ten teren, założyć kanalizację, doprowadzić prąd. Zrobiliśmy to przecież nie po to, by teraz wszystko zaorać."

(Fragmenty tekstu "Wojewoda Mes broni Bydgoszczy przeciwko sejmikowi. W sądzie", bydgoszcz.gazeta.pl, 8 grudnia 2015)
 Niestety, zaledwie dwie godziny później pojawiła się informacja, że "nareszcie" wybrano nowych wojewodów, a pani Ewa Mes nie dostanie kolejnej kadencji w naszym urzędzie wojewódzkim. Czy nowo wybrany wojewoda będzie miał w ogóle ochotę użerać się z Urzędem Marszałkowskim w sprawie miasta, którego nie zna i które dotychczas nie bardzo go nawet obchodziło? Tego już pewnymi być nie możemy i właśnie w tym miejscu najważniejsze będzie, czy miasto Bydgoszcz czegokolwiek się nauczyło w poprzednich latach.

Nowe domy w Opławcu, które udało się wybudować jeszcze
przed uchwaleniem kontrowersyjnych zapisów.
- fot. Pit1233, Wikimedia Commons
Gdyby to ode mnie zależało, już teraz poleciłbym urzędnikom bydgoskiego ratusza przygotować komplet dokumentów i już jako Bydgoszcz, bez pośrednictwa urzędu wojewódzkiego, zaskarżyć wszystkie niekorzystne dla Bydgoszczy uchwały do WSA, a może nawet od razu do NSA. Jest to o tyle ważne, że identycznego argumentu używają politycy z Torunia, starając się torpedować inicjatywę budowania obszaru metropolitarnego z jednym rdzeniem w Bydgoszczy. Niezgodność dokumentów i "wcześniejsze zapisy", które zupełnie inaczej definiują obszar metropolitarny w województwie Kujawsko-Pomorskim, to sytuacja niemal w stu procentach analogiczna do wcześniejszych dokumentów miasta Bydgoszczy, które zakładały jego rozwój i zabudowę pustych działek, a nie tworzenie "rezerwatów" w granicach administracyjnych miasta.

Postawienie sprawy w taki sposób, to jednoczesne postawienie sejmiku województwa pod ścianą. Jeśli będą chcieli utrzymać swoją retorykę w sprawie metropolii, będą musieli uznać rację Bydgoszczy w sprawie zabudowy spornych terenów i wycofać się z przyjętych uchwał. Jeśli zaś z uporem maniaka będą forsować ważność obecnej decyzji dotyczącej ochrony terenów dotychczas planowanych pod zabudowę przez Bydgoszcz, jednoznacznie potwierdzą, że wcześniejsze zapisy i dokumenty wcale nie muszą być wiążące dla żadnych nowych zapisów, w tym także zasięgu i "podwójnej stolicy" metropolii. Szach mat, panowie!

Pytanie tylko, czy nasze władze zadbają, by sprawa nie rozeszła się po kościach wraz z odejściem Ewy Mes z urzędu? Na odpowiedź przyjdzie nam jeszcze poczekać.

- Przemek

1 komentarz:

  1. A ja się cieszę, że blokowane są plany budowy kolejnych domów w Smukale. Kiedyś tam bez problemu mozna było podejść do Brdy - dziś to już niestety w praktyce przeszłość. Nadal jest to jednak klimatyczna dzielnica i nie widzę najmniejszego powodu, aby walory krajobrazowe tej części miasta poświęcać w imię prymitywnych gierek z Toruniem. Bądź co bądź strefa chronionego krajobrazu jest tam od dawna, że w ratuszu tego nie rozumieją - to już ich problem...

    OdpowiedzUsuń