wtorek, 22 grudnia 2015

Prezent last minute? Unikatowe praliny!

Jeśli nie macie weny, czasu, albo po prostu nie zdołaliście dostać tego, czego szukaliście na prezent dla bliskiej osoby, to mam dla Was propozycję z zupełnie innej beczki. Zainwestujcie w praliny z bydgoskiego sklepiku "Bą Bą", pod adresem Gdańska 78. Sam miałem okazję wpaść tam na chwilę wczoraj i chociaż ta chwila wydłużyła się przez kolejkę, to każda minuta była tego warta. Postaram się pokazać Wam, dlaczego swój czas uważam za świetnie spędzony i czemu uznałem, że te (nie)zwykłe zakupy zasługują na swój pełen tekst.

Praliny zakupione w Bą Bą. Każda z osobna została
indywidualnie dobrana do smaku adresatki. Ten zestaw
trafi do mojej babki. - fot. własne.
Przede wszystkim najważniejsze - absolutnie uwielbiam ludzi z pasją! Kiedy tak czekałem, słuchałem jak Angelika Makowska (założycielka "Bą Bą") po kolei opowiada każdemu klientowi małą historię danej praliny, dzięki czemu wszystkie sprzedane zestawy były skomponowane "na miarę" dla klienta. Jednocześnie też jestem pełen podziwu, tak dla pamięci prowadzącej sklepik, bo rodzajów pralin do zapamiętania są dziesiątki, jak i dla kreatywności producentów. Wszystkie praliny pochodzą od garstki małych producentów, a w zasadzie rodzinnych manufaktur, ulokowanych gdzieś w odległej Belgii. Wiele smaków pojawia się tylko jeden jedyny raz i jeśli nie wykorzystamy okazji, by wypróbować któryś specjał, drugiej szansy może nie być. Warto tutaj wspomnieć, że tych wyjątkowych smaków jest całkiem sporo, bo unikatowe kompozycje, zaczynając od piwnego ganache, przez czekoladki o smaku ginu z tonikiem i trawą cytrynową, po z całkiem tradycyjne smaki orzechowe, kremowe i owocowe (moim zdaniem dzika róża jest genialna i powinna być w każdym zestawie!). Jeśli tylko osoba, którą chcecie obdarować, lubi słodycze, to nie ma szans byście nie dobrali tutaj czegoś, idealnie pasującego do jej gustu.

Bydgoszcz łączy ze słodkościami długa i burzliwa miłość. Od "Jutrzenki", która swoją historią sięga roku 1918 i dwóch przedwojennych fabryk "Cukrów i Czekolady", po słynną w Polsce i poza granicami kraju rodzinę cukierników Sowa, w grodzie nad Brdą od lat słodycze mają wielki wpływ na funkcjonowanie i wizerunek miasta. Od około roku do tego grona należy także opisywana przeze mnie "na szybko" cukiernio-kawiarnia z belgijskimi czekoladkami "Bą Bą" (od francuskiego bonbon, czyli cukierki). Nie ukrywam - jestem łasuchem i łakomie pochłaniam wszelkie słodkości, które zostaną przy mnie pozostawione bez opieki, więc prędzej czy później musiałem tutaj trafić! Absolutnie nie żałuję i obiecuję Wam, że jeszcze wpadnę tutaj w ramach swojego cyklu "wypadów", żeby przekonać się, jak sprawdza się to miejsce w charakterze pachnącej czekoladą kawiarni. Nim to się jednak stanie, polecam Wam zajrzeć tutaj choćby dla zapachu świeżej czekolady, który unosi się w pomieszczeniu.

Czekoladki możecie zamówić wcześniej i odebrać, kiedy opakowanie zostanie skompletowane i przygotowane do odbioru, lub skorzystać z gotowych zestawów, jeśli nie macie czasu na długie kompletowanie indywidualnej mieszanki. Zestaw zawierający 100 gram (jedna pralina to 10-15g.) takiej przyjemności, kosztuje niecałe 20zł, ale zapewniam was, że każdy grosz z tej kwoty będzie dobrze wydany i przyjdziecie jeszcze wiele razy, aby kupić kolejną porcję pralin. 

Jeśli narobiłem Wam apetytu, to odsyłam bezpośrednio do strony sklepu pod adresem www.bąbą.pl. Znajdziecie tam informacje kontaktowe i opisy części pralin, które zagościły w sklepie na dłużej. 
PS: Myślę, że teraz, w okresie świąt, o wiele bezpiecznie będzie dzwonić, niż pisać maile, bo nie wiem, czy jest je kiedy przeczytać. ;)

- Przemek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz