czwartek, 31 grudnia 2015

Wszystko co najlepsze w 2015 roku w Bydgoszczy.

Rok się kończy i wszyscy robią swoje podsumowania. Inwestycje i działania miasta podsumowały już na swojej stronie władze Bydgoszczy, podobne zestawienia robią też media, więc nie widzę żadnego powodu, żebym sam nie pokusił się o stworzenie takiej listy "najlepszych, najciekawszych i najważniejszych" z mojego czysto subiektywnego punktu widzenia. Pod każdym względem moja lista oddawać będzie to, czym zajmowałem się na blogu w tym roku i dedykowana będzie nie tylko "oficjalnym sprawom" i wszelkim "dużym inwestycjom", ale i wszystkim rzeczom, które razem tworzą duszę tego miasta. Zapraszam Was na czysto subiektywne podsumowanie 2015 roku w Bydgoszczy! :)

Najpiękniejsze miejsce 2015 r.


W mieście przeprowadzono mnóstwo remontów kamienic, z których wiele robi oszałamiające wrażenie, wybudowano całkiem sporo ciekawych obiektów i dodano w wielu miejscach masę detali architektonicznych. Wiele przyjezdnych do Bydgoszczy osób jest pod wielkim wrażeniem wszystkich zmian, które zaszły dzięki temu w naszym mieście i bardzo słusznie. Morze ruin w śródmieściu powoli przeradza się w pierzeje pięknie odnowionych kamienic. Mimo to, dla mnie największym zaskoczeniem i jednocześnie największym plusem od strony estetycznej był park im. Jana Kochanowskiego i metamorfoza, którą przeszedł. Nie ma tu znaczenia, jak wiele kontrowersji wzbudzało umieszczenie w parku instrumentów, ani też nie mają żadnego znaczenia "duże dzieci", którym wpadło do głowy korzystać z nich w środku nocy na złość okolicznym mieszkańcom. Od strony wizualnej to jeden z najpiękniejszych zakątków miasta i świetne uzupełnienie bardzo ładnej dzielnicy muzycznej.

Park im. Jana Kochanowskiego w Bydgoszczy stał się prawdziwą perłą! - fot. Krystian Dobosz, Bydgoszcz w budowie
Zaraz za rewitalizacją parku uplasowała się także ulica Jatki, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, jednak nie potrafiłem pozbyć się wrażenia, że wieczorem i w chłodniejsze dni, kiedy ulica pustoszeje, cała inwestycja wydaje się trochę odczłowieczona i "sterylna". Gdy tylko znikną świąteczne ozdoby, a na wystawienie stolików będzie nadal za zimno, Jatki stracą sporą część tego, co nadaje im najwięcej charakteru. Właśnie dlatego trzymam kciuki, żeby zima trwała jak najkrócej, a życie tętniło tu przez jak największą część roku. Nasta starówka zasługuje na to, a podobnych miejsc dookoła rynku przydałoby się jeszcze kilka!

Najlepsza impreza 2015 r.


Szkło festiwalowe Beergoszcz - niestety, w tym roku nie udało
mi się zdobyć własnego egzemplarza, ale już niedługo będzie
kolejna szansa - fot. Beergoszcz
Pewnie nie zaskoczę zbyt wielu osób, pisząc, że za najciekawszą i mającą największy potencjał imprezę 2015 roku uznałem festiwal piwa Beergoszcz. Tak, pierwsza edycja miała pod wieloma względami znamiona prawdziwej prowizorki i tak, zabrakło trochę organizacji i porządku już w czasie trwania samego festiwalu. Mimo tych mankamentów uważam, że jest to też najbardziej unikatowa impreza w Bydgoszczy i zarazem impreza, która z biegiem lat może rozrosnąć się i rozwinąć do rangi absolutnie unikatowego spotkania wielbicieli chmielonych trunków, na które ciągnąć będą odwiedzający z całego kraju. Bardzo podobała mi się idea połączenia całości z powstaniem przy hali Łuczniczka swoistego "zlotu food trucków" i chciałbym zobaczyć rozwinięcie tej części festiwalu. Podczas swoich wypadów do różnych lokali w Bydgoszczy miałem okazję próbować najróżniejszych dań "ulicznych" i burgerów kompletnie odcinających się od miana fast-foodów, więc jestem absolutnie pewien, że przy najbliższej okazji zafunduję sobie pełen przegląd mobilnych lokali, które pojawią się (oby!) na kolejnych edycjach festiwalu. Najbliższa edycja odbędzie się już na wiosnę, między 6 i 9 maja 2016. Warto już teraz zaplanować sobie przedłużoną majówkę!



Największe kulinarne odkrycie 2015 r.


Trochę strzelam sobie w stopę, że nie mogę Was odesłać do swoich tekstów z serii "wypad do", bo chcę napisać o lokalu (a w zasadzie kilku lokalach), które są dla mnie absolutnym hitem i jednym z najważniejszych odkryć na kulinarnej mapie miasta, ale warto. Przede wszystkim dlatego, że nie ma żadnego powodu, by nie dać kilku słów zasłużonej promocji lokalowi ZaDyszka, który absolutnie zaskoczył mnie smakiem i jakością potraw. Lokal znajdziecie "w przejściu" prowadzącym przez trzewia parkingu poziomowego ulokowanego przy ulicy Pod Blankami. Chociaż miejsce jest niepozorne, a sama ulica błaga żałośnie o pilny remont, to ten niewielki i bardzo niepozorny lokal jest absolutnie najważniejszym miejscem w tej okolicy. Pierwszy raz wpadłem tam trochę przypadkiem i chociaż byłem świadomy, że miejsce to założył prawdziwy pasjonat, któremu pochwały pisały lokalne media, to absolutnie nie nastawiałem się na nic. Wyszedłem z najlepszą zapiekanką, jaką miałem okazję jeść od długiego czasu, a kilka kolejnych odwiedzin tego miejsca ani trochę nie odjęło z mojej opinii i podobnie zadowoleni byli moi znajomi, których akurat udało mi się do ZaDyszki zaciągnąć.

Już z zewnątrz ZaDyszka ma wszystko to, co lubię - masę kolorów, świetne wnętrze i najważniejsze: menu widoczne już z ulicy, dzięki czemu moje pierwsze zatrzymanie zmieniło się w pierwszy posiłek. - fot. ZaDyszka Street Food
Drugim miejscem, które odkryłem w tym roku i szczególnie zapamiętałem, jest Studio Zupy, które mieści się przy Poznańskiej 12. Nie jest to jednak lokal otwarty w tym roku, a i samo miejsce jest o wiele bardziej rozbudowane, gdyż mieści się tutaj także cały zespół "miejsc" i inicjatyw wartych opisania. Kiedy odkryję "całość", pozwolę sobie na osobny wpis, ale i tak chciałem wspomnieć chociaż o tym miejscu, gdyż już dla samych zup warto się tutaj pojawić!

Bydgoski przebój 2015 r.


MOCNE BRZMIENIA:
Vidian - V4: Breathe Out
NUTY SPOKOJNE:
Blackberry Hill - Wanderer
Ponoć o gustach się nie dyskutuje, a gust muzyczny zdecydowanie należy do tych, które najmocniej dzielą ludzi. Sam ostatnio mam o wiele mniej czasu na prowadzenie wywiadów (polecam przeczytać dotychczasowe rozmowy!) i przygotowanie się do nich, ale wciąż słucham wszystkich bydgoskich kawałków, jakie tylko zdołam znaleźć i staram się wyłapywać te, które aż proszą się o pokazanie szerszej publiczności. Wśród nich wiele jest prawdziwie zaskakujących utworów, których po prostu nie spodziewałem się po naszej scenie. Przyznam szczerze, że wybór był trudny, a sam rozdarty byłem mocno między kilkoma kawałkami z kilku zupełnie różnych gatunków muzycznych. Postanowiłem wyróżnić ex aequo dwa utwory z kompletnie skrajnych zakątków muzycznego świata, a Wam zostawiam wybór między spokojnym kołysanie i mocnymi brzmieniami.

Blackberry Hill wybrałem z dwóch powodów. Pierwszym jest moja ogromna sympatia do tej formacji, której nigdy nie kryłem. Drugim powodem jest przede wszystkim postęp w porównaniu do starszych kawałków. Słuchając "Wanderer" promującego EPkę "House Of Bones" miałem wrażenie, że słucham soundtracku do wysokobudżetowego filmu rodem z Hollywood, a jednocześnie miło przyjąłem zmianę nastroju (co nie znaczy, że wcześniejsze kawałki były jakkolwiek mniej ciekawe, jak chociażby bardzo nastrojowy utwór "Bittersweet Slavic Girl"). Zdecydowanie warto będzie zagłębić się w cały album!


Wybór Vidian jako mojego typu na najlepszy kawałek z "cięższej półki" był mieszanką uznania dla brzmienia nowego kawałka, jak i samego animowanego klipu, który do niego powstał. Pod wieloma względami uderza to w moje sentymentalne nuty i zamiłowanie do takich kapel jak Tool, a jednocześnie jest na tyle świeże i nowe dla moich uszu, że z wielką przyjemnością wracam do tego kawałka co jakiś czas. "V4: Breathe Out" zdecydowanie jest hitem, a najlepszym dowodem na to jest tempo, w jakim rozeszły się płyty. Ani jedna sztuka nie była dostępna na długo jeszcze, nim w ogóle dowiedziałem się o tym nagraniu!

Do tego kilka wyróżnień, bo nie potrafię ot tak przejść obojętnie ;) - Tiberius i "The Captive Mind", za linię gitary i świetne solo, a także (lekko naginając "2015" do kawałków, które dostały klip w tym roku) LABAI i kawałek "Nolife", bo po prostu uwielbiam głos Magdy Zawistowskiej! ;)

Największa zmiana "jakości miasta" w 2015 r.


Nie ma chyba osoby, która podważyłaby sukces Bydgoskiego Roweru Aglomeracyjnego. Trudno powiedzieć czemu zawdzięczamy tak wielki sukces tego systemu. Czy są to świetnie zagospodarowane bulwary nad Brdą, które stanowią długi na kilometry szlak komunikacyjny, który w ogóle nie przecina się z ruchem samochodowym, czy też sekret tkwi w tak długo i pieczołowicie dobieranych lokalizacjach stacji. Fakt jest faktem i po Warszawie to właśnie w Bydgoszczy był drugi najlepszy wynik miejskiego systemu wypożyczania rowerów.

Jedna z wielu stacji miejskiego roweru w Bydgoszczy. - fot. Krystian Dobosz, Bydgoszcz w budowie
Efekt jest taki, że zaledwie po roku od startu systemu planowana jest rozbudowa, a w jej ramach powstaną tak stacje sponsorskie, jak i kolejne stacje miejskie. Co więcej, planowana jest szybka rozbudowa o sieć stacji w Fordonie, a jeszcze przed ich powstaniem pojawiają się głosy, że to i tak za mało! Bydgoszczanie po prostu pokochali jazdę na rowerach i mam szczerą nadzieję, że jakość i funkcjonowanie systemu sprawią, że ilość tych "zakochanych" w bicyklach jeszcze wzrośnie.

Najlepsza inicjatywa 2015 r.


Wcale nie miejska impreza i wcale nie inicjatywa polityczna, a pierwsza prawdziwie społeczna akcja na dużą skalę, okazała się największym zaskoczeniem i zdecydowanie najlepszą inicjatywą 2015 roku w Bydgoszczy. Cały ruch na rzecz rewitalizacji i (niemal) "odbudowy" Starego Fordonu powstał oddolnie dzięki rzeszy mieszkańców tej części miasta, którzy mieli serdecznie dość kompletnego ignorowania przez władze "naszej drugiej starówki" wraz z tutejszymi mieszkańcami. Odkładana w nieskończoność obietnica wyborcza, powtarzana chyba trzecie wybory z kolei, doczekała się realizacji rękami mieszkańców, którzy znudzili się czekaniem na polityków.

Samochody opancerzone na ulicy Bydgoskiej podczas rekonstrukcji
historycznych zorganizowanych w ramach "Święta Starego Fordonu"
- fot. własne
W ramach inicjatywy zawiązano Stowarzyszenie Miłośników Starego Fordonu, które zrzesza aktywnych społeczników nastawionych na działanie, zorganizowano kilkudniowe "Święto Starego Fordonu", które swoją skalą i ilością atrakcji przyćmiło 3/4 wszystkich miejskich imprez, ustępując jedynie Sterowi na Bydgoszcz, a sama dzielnica doczekała się oddolnie prowadzonej "rewitalizacji". Ta ostatnia polega na samodzielnym porządkowaniu przestrzeni "małej starówki", zagospodarowaniu bulwarów nad Wisłą na tereny wypoczynkowe, malowaniu radosnych i przyjemnych dla oka murali na bramach i płotach, a końca inicjatyw nie widać. Kiedy już miasto Bydgoszcz zabierze się za faktyczną realizację swojego programu-widmo, będzie mogło jedynie pokornie iść śladami pracowitych forodoniaków i kończyć to, co z tak wielkim wysiłkiem oni zaczęli.

Panie i Panowie zaangażowani w tę akcję - brawa, brawa i jeszcze raz brawa. Czapki z głów należą się za każdy odmalowany kawałek płotu i każdą wykonaną samodzielnie, a także z pomocą osadzonych w fordońskim więzieniu, ławkę nad Wisłą. Oby w całym mieście ludzie potrafili się tak zjednoczyć i zawstydzać opieszałe władze!

Największy zawód 2015 r.


Na sam koniec pozostawiłem sobie kategorię najtrudniejszą, bo zawodów jest kilka i każdy równie duży. Spośród wszystkich wybrałem trzy najważniejsze:
  • spadek Zawiszy ponownie do I ligi i kolejny rok nierozwiązanego kryzysu między klubem i kibicami (który w sporej mierze rozwiązałoby jedno słowo na "p"),
  • ciągłe przekładanie niezliczonych inwestycji z wieżowcem River Tower na czele,
  • utrata siedziby Zarządu Dorzecza Wisły w wyniku politycznego huraganu na skalę całego kraju.
Mój wybór ostatecznie padł na ostatni z wymienionych punktów, gdyż wszystko wskazuje na to, że Zawisza jest na dobrej drodze do powrotu do Ekstraklasy, a inwestycje powoli wracają z "szuflady" na biurka inwestorów i stopniowo zmieniają się z wizji w realne place budowy. Równie pozytywnych rzeczy powiedzieć nie można o siedzibie Zarządu Dorzecza Wisły, który wydaje się teraz nawet mniej realny, niż samodzielne utworzenie metropolii przez Bydgoszcz, które jest przecież ciągle podkopywane przez wszystkich polityków naszego sąsiada. Może na pocieszenie uda się ugrać coś w sprawie utworzenia w Bydgoszczy samodzielnego Uniwersytetu Medycznego? Myślę, że to ostatnie powinno być moimi życzeniami dla nas wszystkich i naszego miasta na nadchodzący 2016 rok! :)

A WY? Co uważacie za najjaśniejsze punkty mijającego roku? A może nie zgadzacie się z moimi typami? Dajcie mi znać w komentarzach!

- Przemek

4 komentarze:

  1. Podoba mi się odmieniony Park Kochanowskiego. oczywiście rowery w Bydgoszczy, również "mała starówka Bydgoszczy" w Fordonie. W Fordonie więcej powinno się tworzyć dobrego "klimatu" Bydgoszczy. Święto piwa - nie byłam ale byłoby świetnie, gdyby zdobyło swoja rangę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, w pełni się zgadzam, że Beergoszcz ma jeszcze wiele do zrobienia, by wyrobić sobie odpowiednią markę, zapewnić odpowiednią skalę imprezy i zorganizować wszystko jak należy. Już teraz było nieźle, ale na każdym kroku można coś poprawić i liczę, że te poprawki zostaną wprowadzone, jak nie teraz, to stopniowo z kolejnymi edycjami! :)

      Usuń
  2. Ciekawe zestawienie, zgadzam się z nim :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Myślę, że trzeba będzie z tego zrobić coroczny "event", chociaż nie gwarantuję, że kategorie co roku będę mógł identyczne wyznaczyć. Wszystko zależy od (a przynajmniej głównie) aktywności społeczników, inwestycji zmieniających miasto w znaczny sposób (jak rowery) i tym podobnych. Knajpek i muzyki nie zabraknie, ale o resztę zawsze się będę martwił. ;)

      Usuń