sobota, 31 grudnia 2016

Wszystko co najlepsze w 2016 roku!

Ponownie świętujemy dziś dzień, w którym nasza planeta zakończyła pełną orbitę dookoła słońca i podsumowujemy miniony rok. Co działo się w Bydgoszczy? Jakie były największe plusy i najciekawsze inwestycje w naszym mieście? Oto moja subiektywna lista podsumowująca mijający 2016 rok. Na szczęście działo się w tym roku całkiem sporo, więc zapraszam Was serdecznie do czytania mojego subiektywnego zestawienia! :)

Ciekawych zeszłorocznego zestawienia zapraszam do przeczytania wpisu "Wszystko, co najlepsze w 2015 roku w Bydgoszczy". Warto porównać sobie te lata i przekonać się jak wiele się w naszym mieście zmieniło!

Największa zmiana "jakości miasta" w 2016 r.


Estakada nad stacją Bydgoszcz Wschód to najbardziej efektowna część
nowo wybudowanej trasy tramwajowej. - fot. Marek Łuczyński
Przez wiele lat trudno będzie przebić taką inwestycję jak otwarta w styczniu tego roku trasa tramwajowa do Fordonu. Pierwsze plany wybudowania takiego połączenia sięgają ponad STO lat wstecz, a największego rozpędu nabrały w okresie PRL, gdzie rozpatrywano najróżniejsze warianty szynowego połączenia Bydgoszczy i Fordonu z zastosowaniem tramwajów oraz kolei. Chociaż nie można tu mówić o pełnym sukcesie, kiedy niezawodność trasy pozostawia wiele do życzenia, rozkłady jazdy zdają się być tylko umowne, a torowisko w gorące dni zachowuje się, jakby wykonano je z wosku, a nie z litego metalu, ale wprowadzenie komunikacji szynowej do największej dzielnicy Bydgoszczy na zawsze zmieni krajobraz Fordonu. Kto wie, może za jakiś czas sieć tramwajowa w naszym mieście rozwinie się na tyle, by Fordon obsługiwała nie jedna prosta nitka torów, a pełna sieć rozciągająca się od osiedla Eskulap aż po Stary Fordon i Brdyujście? Nim jednak to się stanie, trzymajmy kciuki za ostateczne doszlifowanie już istniejących połączeń.

Bydgoski przebój 2016 r.


Kolejna "kategoria" zapożyczona z zeszłorocznego zestawienia i nie bez powodu! Chociaż nie mam przed oczami żadnych statystyk, to mam wrażenie, że w 2016 roku bydgoska scena muzyczna wypuściła trochę mniej pary i trochę mniej jest też do wyboru, a jednak spośród wszystkich kawałków, które ukazały się w ciągu ostatnich 365 dni, udało mi się natrafić na jeden szczególnie ciekawy projekt artystyczny pod nazwą "Bydgoszcz Wciąga Legendarnie". Na tyle ciekawy, że gdybym miał szukać najlepszego muzycznego punktu od samego początku swojego pisania, nadal wybrałbym właśnie płytę "Słowo dla Miasta", która właśnie powstała w ramach wspomnianego projektu.

Okładka albumu "Słowo dla Miasta"
Efekt końcowy, to kolektyw lokalnych artystów, którzy wspólnie stworzyli "dream team" w celu nagrania przepełnionego lokalnymi legendami rapu. Kto wchodzi w skład tego dream team-u? Hubert W., Nieznanyklarenz, Klemens, Prentki i De oraz Buli z zespołu Kloszard. Producentem tej przesiąkniętej bydgoskimi klimatami został Oer, a bity składali Siwy Siwek, Zwykły oraz Beats Family i 8611. Wspólnymi siłami stworzyli oni jedenaście utworów (licząc intro) o bardzo zróżnicowanym brzmieniu i jednym wspólnym mianowniku, którym jest Bydgoszcz. Z łatwością rozpoznacie w tekstach odniesienia do bydgoskich osiedli, znanych większości mieszkańców miejsc oraz historycznych wydarzeń z przeszłości naszego miasta, wszystko to przeplatane naszymi legendami.

Cały album możecie przesłuchać pod linkiem: "Słowo dla Miasta" na YouTube. Osobiście najbardziej spodobały mi się "Nimfy znad Brdy" (siódmy utwór albumu) oraz "Dobry znak przed bitwą" (utwór dziewiąty). Absolutnie polecam i uważam, że to jeden z tych albumów, których po prostu trzeba posłuchać.

PS: Bisz też był całkiem blisko mojego tegorocznego wyboru, bo "Potlacz!" z płyty "Wilczy Humor" od września już siedzi mi w głowie! ;)

Najciekawsza inicjatywa / Najciekawsze miejsce 2016 r.


Tym razem uznałem, że trzeba te dwie kategorie połączyć, gdyż na szczególne wyróżnienie zasługuje Nowy Port stworzony przez ekipę z Landschaftu. Tymczasowa plaża, która wyrosła w samym sercu miasta była nie tylko absolutnie fenomenalnym miejscem, gdzie można było w spokoju spędzić czas przy świetnym piwie i dobrym jedzeniu (do którego zaraz wrócę!), ale też doskonałym przykładem, że miejsca przygotowywane pod inwestycje wcale nie muszą straszyć blaszanym płotem i wyrwą w okolicznej zabudowie. To właśnie dlatego Nowy Port jest równie ważną inicjatywą, co miejscem. W czasie, gdy inwestorzy załatwiają z miejskimi władzami papierkową robotę i negocjują z urbanistami dopuszczalny wygląd elewacji, przestrzeń pracuje i nadal stanowi wartościowy fragment miasta. W przyszłości znajdzie się tutaj nowoczesny budynek (ciekawych odsyłam pod ten link) i aż szkoda, że gdzieś niedaleko nie czeka nas kolejna budowa, która ma przed sobą urzędniczą machinę.

Nowy Port w Starym Porcie, czyli pełne foodtrucków miejsce, które pełne było klientów niemal bez przerwy. To sygnał dla miasta i wszystkich właścicieli terenów w pobliżu starówki, że takie miejsca są nam potrzebne!
Wracając do tematu jedzenia, warto zwrócić szczególną uwagę na zebrane tutaj "lokale". Wszystkie z nich to foodtrucki sprzedające uliczne jedzenie z najwyższej półki. Świetne burgery z najlepszej wołowiny, czy nawet zwykłe tosty zamienione w coś na tyle wyjątkowego, że na miejsce przyjechała ekipa TVP, aby nakręcić reportaż o specjałach sprzedawanych z przyczepy "Rebel Toast". Do tego punkt, gdzie kupić mogliśmy piwo z małych, lokalnych browarów i wszechobecne leżaki pozwalające jeszcze bardziej wczuć się w relaksującą atmosferę sztucznej plaży usypanej w małej przestrzeni między dwiema kamienicami. Nowy Porcie, koniecznie wróć do nas za rok w jakimś ciekawym miejscu! :) 

Największe zaskoczenie 2016 r.


Trudno było mi się zdecydować na jeden tylko punkt, więc pozwoliłem sobie równolegle wyłonić dwa wydarzenia, które okazały się dla mnie równie zaskakujące. Pierwsze, to mocna zmiana w polityce miasta wobec mieszkańców. Zaczęły pojawiać się spoty "Bydgoszcz Informuje", zaproszono organizacje pozarządowe i wszystkich społeczników do wspólnych prac nad nowym modelem konsultacji społecznych i publicznego dialogu, a także rozpoczęto prace nad utworzeniem w Bydgoszczy centrum wsparcia NGO przy ulicy Gdańskiej (w tym samym miejscu odbył się też finał bydgoskiego etapu "Biennale Nieużytków", które również zasługuje przynajmniej na wyróżnienie!). Równie duże zmiany zaszły w Bydgoskim Budżecie Obywatelskim i chociaż nadal jest to model daleki od ideału, to stopniowo zbliżamy się do układu, gdzie mieszkańcy rzeczywiście będą mieć wpływ na rzeczy ważne, co widać w propozycjach kolejnych zmian, jak chociażby wyeliminowanie z BBO projektów "chodnikowych". Trzymam kciuki!

Piłkarze Zawiszy Bydgoszcz świętują zdobycie Pucharu Polski,
zaledwie dwa lata przed kompletną likwidacją klubu.
- fot. Wikimedia Commons
Drugie "największe" zaskoczenie w tym roku jest już znacznie mniej przyjemne i było raczej z tych momentów, w których człowiek łapie się za głowę i zastanawia co tu się kurna wyprawia!? Mowa o sprzedaży przez Radosława Osucha wszystkich akcji Zawiszy "zupełnie niezależnemu reprezentantowi zagranicznego inwestora", który okazał się podstawionym kolegą na potrzeby likwidacji spółki i całej drużyny. Odbyło się to w atmosferze skandalu i kompletnego chaosu, który ciągnie się do dzisiaj za władzami naszego miasta, które jeszcze całkiem niedawno z wielką radością inwestowały w klub grający w ekstraklasie. Efektem jest potwornie skonfliktowane środowisko kibiców, którzy podzielili się na zagorzałych fanów i "pikniki", brak perspektyw na pojawienie się w naszym mieście piłki na wysokim poziomie przez wiele lat i niesmak z powodu pieniędzy wpompowanych w tę piłkarską oraz PR-ową porażkę.

PS: Możecie się tu ze mną nie zgadzać i zdaję sobie sprawę, że rozpad Zawiszy i kompletna dewastacja piłki nożnej w Bydgoszczy nie były dla nikogo wielkim zaskoczeniem, ale sposób i atmosfera w jakim się to dokonało to już zupełnie inna sprawa... 


Najważniejsza zapowiedź 2016 r.


Wśród wszystkich informacji, jakie pojawiają się dookoła chyba najbardziej w tym roku, ucieszyły mnie przede wszystkim zapowiedzi bydgoskich deweloperów. Kiedy to nad Brdą finiszuje Nordic Haven, sięgając 55 metrów ponad lustro wody, ten sam deweloper zapowiedział kolejny budynek tej samej wysokości, a w kilku kolejnych miejscach coraz poważniej zapowiadane są nowe inwestycje. Nie wszystkie sięgną poziomu 55 metrów, ale nadal cieszą mnie zapowiedzi rozbudowy i powstania zupełnie nowych parków biurowych, pierwsza inwestycja zapowiedziana w miejscu, gdzie jakiś czas temu Miejska Pracownia Urbanistyczna wyznaczyła miejsce na "bydgoski Manhattan" oraz coraz częstsze podnoszenie dyskusji o konieczności zwiększenia wysokości zabudowy w naszym mieście. Znaczna większość tych budynków ma mieć funkcję biurową, co oznacza też, że większość z nich ma chociaż częściowo już zakontraktowanych najemców. Dla miasta oznacza to dodatkowe miejsca pracy, powstanie prawdziwego rynku biur klasy A oraz znaczne zwiększenie udziału tak zwanych białych i błękitnych kołnierzyków w strukturze zatrudnienia. Jednocześnie jest to też jasny sygnał, że Bydgoszcz wkracza w okres silnego rozwoju i przestajemy tkwić w okresie, kiedy nadal niemal każdy wieżowiec w mieście powstał kilkadziesiąt lat temu.

Nowy biurowiec, którego budowę zapowiedziała firma Hunger Development. Będzie to pierwszy obiekt na terenie przylegającym do węzła wschodniego i gorąco trzymam kciuki, by była to zapowiedź kolejnych inwestycji w tej okolicy!
- fot. Materiały inwestora
W drugiej kolejności chciałbym też przypomnieć o planach rozwoju parku przemysłowego. Pewien czas temu miasto Bydgoszcz rozpoczęło starania o umożliwienie nam zabudowy terenów otaczających BPPT o łącznej powierzchni 1500 hektarów. To ogromna ilość terenów, które otaczają bezpośrednio już teraz gęsto zastawiony halami obszar na południu Bydgoszczy. Dysponując jednym z największych parków przemysłowych w kraju, który zabudowuje się szybciej, niż przygotowywane są w nim nowe tereny na inwestycje możemy wreszcie przestać obawiać się czy na pewno nie będzie tu problemów z bezrobociem. Wszystko wskazuje na to, że czeka nas coś zupełnie odwrotnego!

Największy zawód 2016 r.


Na sam koniec zostawiłem sobie komentarz o tym, co mogłoby nam pójść o wiele lepiej. Ponownie, daruję sobie rozpisywanie się na poszczególne tematy, gdyż chciałbym przede wszystkim uczcić to, co w zeszłym roku było dobre. Co było złe? Wymieńmy:
  • Sprawa Uniwersytetu Medycznego pozostaje w sejmowej zamrażarce i nic nie wskazuje na to, by ten stan miał się szybko zmienić.
  • Nie wiadomo co dalej z ruchem na ulicy Długiej. Najpierw odwrócono jego kierunek, później na dziko znaki ponownie poprzekręcano, a obecnie nikt tak na prawdę nie panuje już nad pojazdami w tej okolicy i wszyscy jeżdżą jak im się tylko podoba, w obu kierunkach.
  • Komunikacja miejska przechodzi kryzys. Każdy kolejny rozkład jazdy okazuje się działać gorzej od poprzedniego, a szybkie poprawki nie rozwiązują nic.
  • Starówka została spisana na straty. Stary Rynek regularnie traktowany jest jak miejsce zlotów motoryzacyjnych, taksówki stoją na zapalonych silnikach metr od stolików lokali gastronomicznych, o "jednokierunkowych" ulicach dawno już zapomniano, a mandatów nie wystawia się tam za to przynajmniej od półtora roku.
  • Chociaż budowa nowego lodowiska powinna cieszyć, to trudno mi przyjąć to za plus, kiedy trybuny w praktyce nie istnieją, a sport uprawiać tam będzie można tylko (w praktyce) bez publiczności.
I to by było na tyle mojego podsumowania roku 2016. Mam nadzieję, że przyszły rok będzie dla nas i naszego pięknego miasta jeszcze lepszy, a dla Was okaże się owocny i pełen miłych zaskoczeń. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU, BYDGOSZCZANIE!

- Przemek

wtorek, 15 listopada 2016

Konkurs Bydgoskie kamienice - ludzie i zdarzenia

Z pozoru tylko stare zdjęcie, jednak za
uwiecznionymi na nim postaciami ukryta jest
historia, która na zawsze zapadnie mi w pamięć.
Na zdjęciu moi pradziadkowie, jeszcze przed
wybuchem wojny, która na zawsze połączyła
losy naszej rodziny z Bydgoszczą.
O tym, że szalenie cenię sobie najróżniejsze wspomnienia i opowieści związane z Bydgoszczą, mogliście się już niejednokrotnie przekonać. Takim właśnie wspomnieniom poświęciłem wiele wpisów dotyczących pierwszych dni września 1939, pisane na podstawie relacji zawartych w dzienniku pani Barbary Kwiecińskiej (linki: O pierwszym września, O trzecim września, Pierwsze dni okupacji). Równie pięknym wspomnieniem są liczne archiwalne pocztówki zebrane w specjalnie dedykowanej im galerii, gdzie z ogromną przyjemnością zbieram wszystkie Wasze relacje i wspomnienia związane z miejscami na nich utrwalonymi i zatrzymanymi w czasie, które zostawiacie w komentarzu do dodawanych przeze mnie zdjęć (galeria "Stare bydgoskie pocztówki").

Moim ulubionym bydgoskim wspomnieniem, chociaż nie całkiem własnym, to jednak najsilniej ze mną związanym, jest jednak historia mojej prababki oraz... pewnego wyprodukowanego w Bydgoszczy roweru! Tę historię swojego czasu z własnych oraz najbliższej rodziny wspomnień, spisał mój tata i opublikował na swojej stronie, którą prowadził kiedyś pod pseudonimem "Milton Ha". To historia o powrocie do domu, który trwał aż trzy lata, pomiędzy 1942 i 1945 rokiem. Do dzisiaj, kiedy trafiam do Starego Fordonu i mijam mury więzienia, myślę o tym, że kiedyś za próbę wywalczenia lepszego bytu dla własnej rodziny trafiła tu moja prababka, skazana przez gestapo za "przemyt" zwykłych wędlin domowej roboty. Stąd chodziła pracować u niemieckiego "bauera" i stąd też ostatecznie uciekła, gdy w wycofujący się przed nadchodzącymi wojskami radzieckimi Niemcy prowadzili swoich więźniów na zachód. Wszystkich ciekawych zapraszam do przeczytania całego tekstu, który znajdziecie pod TYM LINKIEM.

Tym razem jednak to nie mój tekst jest najważniejszy i nie historia, którą chciałbym Wam opowiedzieć. Czas usłyszeć Wasze historie! Historie współczesne albo te opowiadane w rodzinie od dawna, historie przekazywane Wam przez dziadków i "pożyczone" historie, zasłyszane od wiekowej sąsiadki bądź sklepikarza prowadzącego swój interes w parterze wielowiekowej kamienicy. Czy będą to opowieści osadzone w dalekiej przeszłości, czy coś zaledwie sprzed kilku lat, czy nawet miesięcy, jest to zupełnie bez znaczenia. Życie w naszym mieście toczy się codziennie i co chwila dzieje się coś, co warto opowiedzieć i przekazać dalej. Właśnie dla tych historii postanowiłem wesprzeć bydgoskiego dewelopera Moderator Inwestycje w organizacji konkursu dla Bydgoszczan, którzy mają coś do opowiedzenia. 

Zapraszam Was serdecznie do włączenia się we wspólne budowanie naszej Bydgoskiej, miejskiej tożsamości. Wspólnie rozmawiajmy o tym, co dzieje się i działo się w naszym mieście od lat, dekad i nawet całych wieków. Tylko przekazując sobie nawzajem historie tego, co dzieje się dookoła nas jesteśmy w stanie pokazać prawdziwie żywe miasto, które tworzą nie skupiska budynków, a zamieszkujący je ludzie i ich historie! Na najlepsze prace czekają nagrody w postaci voucherów o wartości od 100 do 300 zł do wykorzystania w restauracji Western sp. z o.o. ulica Gdańska 47, Niwy pod Bydgoszczą oraz publikacja na stronach Po Bydgosku oraz Moderator Inwestycje.


Zasady są bardzo proste! Wystarczy opisać historię związaną z historią bydgoskich kamienic i ludzi ich zamieszkujących. Czy będzie to historia widziana oczami mieszkańca, czy też może historia w inny sposób przedstawiająca życie w bydgoskim kamienicznym śródmieściu, opiszcie ją! Pokażcie, że życie wśród wiekowych, pięknie zdobionych budynków bydgoskiego śródmieścia potrafi zaskoczyć, zachwycić albo ująć czymś wyjątkowym. Czas na to macie do 30 stycznia 2017!

Więcej szczegółów znajdziecie pod adresem http://moderator-inwestycje.pl/ 
Regulamin konkursu znajdziecie POD TYM LINKIEM
Aktualności i dodatkowe informacje znajdziecie również na Fanpage'u organizatora oraz profilu Po Bydgosku

PS:
Wraz z przedstawicielami organizatora wejdę w skład jury konkursowego i mogę Wam z całego serca obiecać, że każdą historię przełożę na to, czego przez ostatnie lata nauczyłem się o Bydgoszczy. Jeśli ktokolwiek może mi pokazać inne oblicze naszego miasta, to właśnie Wy i już teraz wszystkim Wam dziękuję za nadesłane opowieści! :)


- Przemek

sobota, 29 października 2016

Trzeba usunąć Toruń

Chociaż wielu z Was stwierdzenie zawarte w tytule mojego wpisu wydawać się będzie absolutnie absurdalne, pozwólcie zatem, że szybko wytłumaczę jego znaczenie. Chodzi o nasz język, nasze myślenie i sposób przedstawiania Bydgoszczy we wszystkich analizach, porównaniach i zestawieniach. Sam jestem temu winien i przez długi czas odnosiłem się do naszych sąsiadów regularnie. Jest temu winna nasza władza, bydgoskie stowarzyszenia (np. Stowarzyszenie Metropolia Bydgoska), lokalne media i całe rzesze mieszkańców Bydgoszczy! Mowa tu oczywiście o nadużywaniu i słowa i samych odniesień do Torunia (i obiecuję, że to ostatni raz kiedy używam tego słowa dzisiejszym wpisie). 

Bardzo często podnosi się u nas argument, że nasze miasta nie są sobie równe i nie są wcale miastami partnerskimi, gdyż dzieli je wielka przepaść. Bydgoszcz oczywiście stara się pokazać swoją przewagę, podczas gdy nasi sąsiedzi bardzo intensywnie pracują nad budową swojego wizerunku jako miasta o wiele większego i silniejszego, niż to w rzeczywistości ma miejsce. Z tych dwóch ośrodków Bydgoszcz radzi sobie z budowaniem własnej marki o wiele gorzej i chociaż to po stronie grodu nad Brdą są wszelkie dane statystyczne, to raczej gród Kopernika jest na ustach wszystkich i wszędzie. Właśnie ta nieumiejętność zadbania o własne postrzeganie na wewnątrz jest sednem sprawy, kiedy przyglądamy się tej ciągnącej się od wieków rywalizacji. O "nich" się mówi, o "nich" się rozmawia, a nawet pokazując zalety naszego miasta, niewiele osób potrafi tak dobrać słowa, by nie wymienić sąsiedniego miasta z nazwy. Czas najwyższy zacząć działania, by ograniczyć tę dziwną fiksację wtrącania wszędzie czegoś o naszych sąsiadach.



Proponuję zapamiętać i praktykować kilka prostych zasad, które w przyszłości na pewno zaprocentują!
  • Nieważne jak mówią, ważne że mówią. - To chyba jedna z najstarszych zasad działających w świecie mediów. Choćby coś wspomniane było tylko w jednym akapicie, choćby było nawet przedstawione w negatywnym świetle, nadal będzie powoli zapadać w pamięć wszystkich odbiorców. Im bardziej będziemy się strać, by mówić wprost o Bydgoszcz i niejednoznacznie odnosić się do "mniejszych ośrodków regionu", tym bardziej przechylimy szalę na stronę naszego miasta.
  • Porównujmy się do miast o sile Bydgoszczy. - Ciągłe porównania ze znacznie mniejszym miastem same w sobie przeczą wszelkim deklaracjom naszych polityków. Bardzo często pada proste stwierdzenie "nie jesteśmy równymi ośrodkami!", a jednak bez przerwy oceniamy potencjał naszego miasta przez pryzmat sąsiadów. Czas z tym skończyć. Przyjmując bardzo prostą miarę dzielenia ludności miasta większego przez ludność tego mniejszego, wychodzi nam różnica pomiędzy dwoma największymi ośrodkami regionu na poziomie 1,76 , czyli niemal dwa razy więcej! Nawet Poznań dzieli od Bydgoszczy o wiele mniejsza przepaść, bo różnica wynosi tylko 1,52 , a zatem to z Poznaniem, Gdańskiem albo Szczecinem powinniśmy porównywać Bydgoszcz, kiedy rozmawiamy o ośrodkach porównywalnych ze sobą.
  • Przestańmy szukać winnych. - Nie mam zamiaru negować faktu, że lwia część działań dookoła naszego miasta jest nieproporcjonalna do jego roli w regionie i w najlepszym przypadku podejrzana, ale nie samą polityką i działaniami lokalnych władz żyje miasto. Patrząc na tempo rozwoju Bydgoskiego Parku Przemysłowo-Technologicznego, na ilość rozpoczętych inwestycji biurowych i bardzo wysokie miejsca w rankingach przyjazności dla biznesu wiem, że Bydgoszcz całemu regionowi "ucieknie" niezależnie od tego, co zrobią władze lokalne i regionalne. Zamiast szukać winnych niedoboru środków z UE, zacznijmy mówić wprost o ogromnym sukcesie i atrakcyjności inwestycyjnej Bydgoszczy. Zmieńmy ton rozmowy o naszym mieście we wszystkich mediach na ton pozytywny, pełen optymizmu i nastawiony na budowanie wizerunku silnego miasta.
  • Przestańmy na wszystko "odszczekiwać'. - Pewne zaczepki nastawione są na pewną reakcję. Proponuje się zmianę nazwy lotniska, chociaż jest to pomysł tak nierealny, że stałby się precedensem na skalę światową, nieprzerwanie mówi się o wspomnianej wcześniej "równości" obu miast i tak dalej. To wszystko zaczepki, a Bydgoszcz łyka je jak młody pelikan i za każdym razem odpowiada głosem wielu polityków, dziennikarzy i działaczy. Po co? Przecież wystarczy zająć oficjalne stanowisko, sprzeciwić się i wrócić do równania do większych od nas! :)
Zdaję sobie sprawę, że są takie sytuacje, kiedy nazwę sąsiedniego miasta po prostu musimy zastosować, bo albo wymaga tego oficjalny tok, albo po prostu trzeba wskazać palcem jedno z wielu miast. Mimo wszystko uważam, że czas najwyższy wyleczyć się z tego kompleksu niższości i zamiast zwalczać się z miastem zza Wisły, po prostu musimy przejść dalej i ciągnąc do ośrodków lepiej rozwiniętych. Musimy jedynie pamiętać, że osiągniemy to tylko i wyłącznie wspólną pracą wszystkich bydgoszczan i dopiero gdy wszyscy nauczymy się, że ciągłe skupianie się na sąsiadach jako puncie odniesienia w każdej naszej rozmowie prowadzi donikąd.

- Przemek

sobota, 22 października 2016

Bydgoski Budżet Obywatelski - przegląd projektów na rok 2017

Od zawsze bardzo zależało mi na tym, by zachęcić Was wszystkich do zaangażowania się w sprawy miasta i zainteresowania się toczącymi się w Bydgoszczy inwestycjami. Od kilku lat w naszym mieście część pieniędzy z budżetu przeznaczana jest na projekty, które zgłaszane i wybierane są przez nas samych. Nie jest to system idealny, gdyż wiele propozycji odrzucanych jest z powodów nie do końca dla mnie jasnych, przez co wybór ograniczony jest jedynie do wąskiego grona "dopuszczalnych pomysłów" zgodnych z linią miasta, ale to nadal wybór, którego możemy dokonać. Liczę, że mimo ostrej selekcji będziemy w stanie, wspólnymi siłami, wyłowić z wszystkich list te najważniejsze i najciekawsze perełki warte doinwestowania.

Jak to działa?


W tegorocznej edycji głosowanie na projekty w ramach Bydgoskiego Budżetu Obywatelskiego, które realizowane mają być w roku 2017, trwać będzie do końca października, czyli do końca przyszłego tygodnia. Niestety, wciąż oddać możemy tylko jeden głos, przez co świadomy wybór najciekawszych projektów jest jeszcze ważniejszy. Aby ułatwić Wam decyzję, postanowiłem dokonać przeglądu dostępnych opcji i zarekomendować te, które uważam za szczególnie warte uwagi.

Miasto podzielone zostało na sześć okręgów wedle obszaru, dzięki czemu każdy może w łatwy sposób znaleźć kartę do głosowania, która dotyczy Waszych okolic. Ograniczenie do jednego głosu na każdego mieszkańca oznacza, że będziecie musieli wybrać, czy wolicie, aby Waszym głosem wsparte zostały projekty blisko Waszego miejsca zamieszkania, pracy lub w miejscu, gdzie najbardziej lubicie spędzać wolny czas, bądź wysyłacie dzieci do szkoły. Kartę każdego okręgu można wydrukować i dostarczyć osobiście do urny umiejscowionej w jednej z 200 bydgoskich szkół (lista szkół znajduje się POD TYM LINKIEM) bądź skorzystać z internetowej wersji formularza dostępnej pod adresem www.bydgoszcz.pl/bbo. Ustalone przez miast  okręgi wyglądają następująco:

Obowiązujący w tym roku podział Bydgoszczy na okręgi BBO. Mapa dostępna jest także pod TYM LINKIEM.
Pełna lista osiedli ujętych w okręgach wraz z odnośnikami do odpowiadających im kart do głosowania:
  • Czyżkówko, Flisy, Miedzyń-Prądy, Okole, Osowa Góra, Piaski, Smukała-Opławiec-Janowo, Wilczak-Jary
  • Bartodzieje, Bielawy, Bydgoszcz Wschód-Siernieczek, Brdyujście, Osiedle Leśne
  • Nowy Fordon, Osiedle Tatrzańskie, Osiedle Terenów Nadwiślańskich, Stary Fordon
  • Błonie, Górzyskowo, Szwederowo
  • Bocianowo-Śródmieście-Stare Miasto, Glinki-Rupienica, Jachcice, Wzgórze Wolności
  • Kapuściska, Łęgnowo, Łęgnowo Wieś, Wyżyny, Zimne Wody-Czersko Polskie
Zgodnie z podziałem na powyższe okręgi postaram się wyłonić kilka najciekawszych propozycji, jakie zawarte zostały w odpowiadających im kartach głosowania. Każdą pozycję uzupełnię niewielkim uzasadnieniem, czemu mój wybór padł właśnie na taką, a nie inną inwestycję. Z góry wykluczam te punkty, które nie powinny być częścią BBO, gdyż znajdują się w kompetencjach miejskich komórek (np. drogowców). Ich zakichanym obowiązkiem jest wreszcie wziąć się do roboty i powstawiać gdzie trzeba brakujące latarnie, naprawić miejskie place zabaw i załatać dziurawe chodniki. Pieniądze w rękach mieszkańców powinny służyć dodawaniu jakości przestrzeni, w której wszyscy żyjemy, a nie naprawiać nieudolność urzędników!

Przegląd projektów


Okręg numer 1
Okręg pierwszy to dla mnie okręg bardzo trudny. Obejmuje on tereny o skrajnie odmiennej charakterystyce i potrzebach, zaczynając od Osowej góry, która przypomina trochę obszary Fordonu z gęstą zabudową i sporym zaludnienie, przez Miedzyń, Prądy, Wilczak i Flisy, które stanową ogromne osiedle złożone niemal wyłącznie z zabudowy jednorodzinnej, aż po typowo śródmiejski obszar Okola i półdzikie tereny Smukały i Piasków. Są to obszary o różnych potrzebach, różnej strukturze i w znacznej mierze KOMPLETNIE ze sobą niezwiązane z powodu barier geograficznych, jakimi są Kanał Bydgoski oraz kompleks leśny pomiędzy Osową Górą i Smukałą. Z tego powodu zdecydowałem, że wybrać należy projekty tak, by rozsiane były odpowiednio po poszczególnych obszarach tego okręgu. Moje typy to:

Tereny parkowe na Osowej Górze - fot. Google Street View
  • 1OK/0011 oraz 1OK/0050 (Osowa Góra)
    Oba projekty dotyczą tego samego miejsca, czyli parku usytuowanego w samym środku Osowej Góry. Jest to wyjątkowo atrakcyjny, ale też mocno zaniedbany teren, który ma potencjał stać się miejscem równie pięknym, co przepiękny park pięciu stawów na Szwederowie (jeden z najpiękniejszych parków w Bydgoszczy!). Inwestycje na jego terenie powinny powracać co roku do BBO, a sam park powinien tętnić życiem!
  • 1OK/0094 (Piaski)
    Utworzenie zaplecza socjalnosanitarnego dla użytkowników boiska piłkarskiego, placu zabaw, kortu tenisowego. Co tu dużo mówić? Miejskie zaplecze sanitarne to obecnie ogromna bolączka niemal dla wszystkich obszarów Bydgoszczy! Publiczne toalety są w marnym stanie, bardzo słabo dostępne i często po prostu pozamykane na cztery spusty. Takich inwestycji powinno pojawiać się o wiele więcej!
  • 1OK/0005 (Miedzyń)
    Zagospodarowanie terenów zielonych przy torach kolejowych na Miedzyniu (niedaleko stacji kolejowej). To kolejny obszar, który zasługuje na więcej uwagi. Położony na styku Miedzynia, Jarów i Błonia ma szansę służyć mieszkańcom wszystkich tych osiedli i głównie dlatego właśnie wybrałem go jako wskazaną przeze mnie inwestycję. Liczę także, iż w ramach inwestycji powstanie także parking rowerowy, który uzupełni komunikacyjnie samą stację kolejową jako punkt przesiadkowy.
Okręg numer 2
Drugi okręg to zdecydowanie bardziej spójny obszar. Gęsto zabudowana okolica, pełna przede wszystkim dużych osiedli mieszkaniowych i dobrze uzbrojona w punkty handlowe i usługowe. Dla tak gęsto zaludnionego terenu postanowiłem skupić się na projektach podnoszących przede wszystkim jakość życia i komunikacji, a także likwidujących bariery w korzystaniu z przestrzeni miasta.

Piesze połączenie bulwarów i Ronda Fordońskiego, aż prosi się o dodanie zjazdu dla wózków i rowerów! Wycena tej inwestycji, w wysokości 403751 zł wydaje się skrajnie zawyżona, więc sama realizacja tego punktu powinna zostawić jeszcze wiele miejsca na inne inwestycje. - fot. Google Street View
  • 2OK/0010 (Bartodzieje)
    Zjazd dla wózków oraz rowerów z Ronda Fordońskiego nad rzekę Brdę, czyli otwarcie nadrzecznych bulwarów dla znacznie większej liczby osób. Ponownie, jest to lokalizacja na styku osiedli Bartodzieje oraz Bielawy, dzięki czemu mamy szansę na powstanie infrastruktury służącej wielu mieszkańcom Bydgoszczy. Dzięki tej inwestycji wszyscy mieszkańcy będą mogli korzystać z nadrzecznej infrastruktury już od samego początku wyremontowanych bulwarów. Pozwoli to także rowerzystom na ominięcie ulicy Jagiellońskiej, obecnie pozbawionej jakiejkolwiek infrastruktury rowerowej.
  • 2OK/0006 (Bielawy)
    Samoobsługowa Stacja Naprawy Rowerów. To przede wszystkim inwestycja TANIA (tylko kilka tysięcy zł), a zarazem świetnie wpisująca się jako uzupełnienie roweru miejskiego. Warto, by jak najwięcej osób oddało na nią głos, gdyż dzięki niewielkiej cenie jej realizacja w żaden sposób nie wpłynie na inne, dużo większe projekty. Jest to też świetny przykład, czemu możliwość oddania tylko jednego głosu w całym BBO to absolutnie fatalne rozwiązanie, które nasze władze muszą jeszcze dwukrotnie przemyśleć!
  • 2OK/0017 (Brdyujście)
    Pomost do rowerów wodnych zakupionych z programu BBO. Trudno nie zgodzić się z zasadnością tego punktu. Pozostawienie inwestycji wykonanej tylko w 50% to marnowanie pieniędzy, zaś same okolice Toru Regatowego to jedno tych miejsc w Bydgoszczy, które mają potencjał stać się przepięknymi terenami wypoczynkowymi! 
Chociaż Aleja 11 Listopada istnieje już od ponad pół wieku, to do dzisiaj wygląda, jakby rozpoczęto jej budowę, ale przerwano ją, zanim pojawiła się na niej porządna nawierzchnia i oświetlenie. Szkoda, bo samo osiedle jest jedną z urbanistycznych pereł Bydgoszczy! - fot. Google Street View
  • 2OK/0071 (Os. Leśne)
    Remont pasażu spacerowego pośrodku ulicy 11-go Listopada, która stanowi jedną z niewielu prawdziwie miejskich alei w Bydgoszczy. Remont, choćby częściowy, środkowego pasa zieleni, ulokowanego pomiędzy jezdniami, to świetny punkt wyjścia dla przyszłych inwestycji, zaś sama aleja ma szansę w przyszłości stać się punktem centralnym całego osiedla, gdzie organizowane mogą być nawet lokalne imprezy, a na co dzień będzie można w spokoju pospacerować.
Okręg numer 3
Fordon to miejsce, gdzie spędziłem dobrych kilkanaście lat swojego życia i które, mimo bardzo dużego obszaru trzeciego okręgu, znam w zasadzie w całości niemal co do uliczki. Chociaż jest to osiedle stosunkowo nowe, to jest też jednocześnie jednym z najbardziej zaniedbanych osiedli w całym mieście. Bloki są względnie nowe i ciągle powstają kolejne, ale przestrzeni między nimi nigdy nie zagospodarowano, przez co dominują tutaj nieużytki i dzikie pola chwastów. Właśnie dlatego dla Fordonu chciałem skoncentrować się przede wszystkim na inwestycjach podnoszących jakość przestrzeni i zmieniających połacie nieużytków w tereny prawdziwie miejskie.
  • 3OK/0064 (Nowy Fordon, ul. Skarżyńskiego)
    Park „Fordońskiej Wiewiórki” - montaż ławek, latarni, wyraźnie wyznaczonych i ubitych ścieżek, koszy na śmieci. Projekt obejmuje teren w samym sercu Fordonu, w pobliżu największych sklepów, galerii handlowej, szkoły i kościoła. Od zawsze służył mieszkańcom za tereny spacerowe mimo braku jakiejkolwiek infrastruktury. Uporządkowanie go, oświetlenie oraz wyposażenie w "małą architekturę" powinno nastąpić już dawno temu!
  • 3OK/0054 (Stary Fordon)
    Ustawienie ławek wzdłuż ścieżek spacerowych wzdłuż Wisły oraz innych terenów spacerowych. To jedna z odwiecznych bolączek Fordonu - wielka dzielnica, pełna obszarów pięknych przyrodniczo i widokowo, a jednak niemal CAŁKOWICIE pozbawiona jakichkolwiek ławek i koszy na śmieci. Tyczy się to nie tylko terenów ujętych w wybranym przeze mnie projekcie, ale praktycznie całego obszaru Fordonu. 
Tereny dookoła osiedla Eskulap pozostają niemal zupełnie niezagospodarowane. Zapewnienie odpowiedniej infrastruktury wypoczynkowej dla szybko rozwijającego się osiedla powinno być jednym z priorytetów miasta! - fot. Wikimedia Commons
  • 3OK/0044 (Osiedle Eskulapa)
    Park rekreacyjno-sportowy na osiedlu Eskulapa. Wielu z Was może zdziwić akurat ten wybór z mojej strony, ale w przeciwieństwie do wielu innych obszarów Fordonu, to osiedle najmocniej odcięte jest od jakiejkolwiek infrastruktury. W czasie wolnym można tu tylko pójść do lasu, lub wspinać się na wzgórza północnej skarpy Bydgoszczy, ale są to tereny kompletnie pozbawione innych udogodnień i mimo istnienia w Fordonie wielu znacznie dłużej funkcjonujących osiedli bez dostępu do parków, tutaj jest to problem o wiele bardziej dotkliwy i znacznie mocniej odczuwalny dla mieszkańców. Większość z nich stanowią młode rodziny z dziećmi, które wprowadziły się to całkiem niedawno. Wystarczy odrobina deszczu, by okoliczna namiastka terenów zielonych stała się dla nich kompletnie bezużyteczna.
Okręg numer 4
Szwederowo stało się dla mnie nowym domem, od kiedy tylko zdecydowałem się wyprowadzić "na swoje". Tworzące wspólny okręg wraz z Górzyskowem i Błoniem stanowi nietypową mieszaninę starego i nowego, gdzie bloki i kamienice poustawiane są naprzemiennie. Dla tego obszaru wybrałem:
  • 4OK/0046 (Górzyskowo)
    Budowa sceny plenerowej wraz z otaczającą infrastrukturą i małą architekturą w parku przy ulicy Kossaka. Moim zdaniem to jeden z najciekawszych i najlepszych projektów zgłoszonych w tym roku. Wśród gąszczu siłowni terenowych scena jest miłą odmianą i z przyjemnością zobaczę ją w użytku dla wszelakich wydarzeń osiedlowych i kameralnych koncertów. Brawo dla autora!
Skwer im. Tadeusza Nowakowskiego na Szwederowie - fot. Google Street View
  • 4OK/0094 (Szwederowo)
    Rewitalizacja skweru Tadeusza Nowakowskiego, znajdującego się u zbiegu ulic Skorupki i Orlej. Jest to plac ulokowany przy zabytkowej łaźni, pochodzącej z lat 20 XX wieku, który śmiało może pretendować do miana centralnej części starego Szwederowa. Otoczony mieszanką starych kamieniczek i parterowych domów posiada wyjątkowy klimat małego miasteczka. Jego przebudowa może stać się świetnym stymulatorem dla ożywienia całej okolicy.
  • 4OK/0086 (Górzyskowo)
    Budowa skate parku- miejsca do jazdy na rolkach, deskorolkach i hulajnogach. Tutaj nie ma co pisać za wiele - takich miejsc w Bydgoszczy jest jak na lekarstwo, więc każde jest na wagę złota!
Okręg numer 5
Śródmieście wraz z wszystkimi najbardziej wartościowymi terenami w Bydgoszczy. Jak łatwo się domyślić, to tutaj pojawiło się najwięcej ciekawych projektów i to dla tego obszaru najtrudniej mi było skreślić niektóre z listy, by wyróżnić te najlepsze. Ostatecznie uznałem, że dla śródmieścia najważniejsze jest wybranie projektów, które sprawią, iż miasto w tej części będzie miało o wiele bardziej przyjazny charakter i zachęcać będzie mieszkańców do przebywania w mieście, a nie tylko poruszania się przez nie między punktami A i B. To przede wszystkim projekty zmieniające jakość tkanki miejskiej, oddające przestrzeń pieszym i rowerzystom oraz dodające elementy poprawiające wygodę korzystania z przestrzeni publicznej.
  • 5OK/0004 (Śródmieście)
    Kontraruch rowerowy, czyli legalnie "pod prąd" w centrum Bydgoszczy. To formalne przypieczętowanie bieżącego stanu rzeczy. Rowerzyści w Bydgoszczy są wszędzie i poruszanie się po mieście własnym rowerem tylko zyskuje na popularności. Zapewnienie odpowiedniego oznakowania i dopuszczenie ruchu rowerów tam, gdzie i tak już się on odbywa, to sposób na zwiększenie bezpieczeństwa i nadrobienie zaległości tam, gdzie rzeczywistość wyprzedziła działania miasta.
Uliczki stanowiące zachodnie wejście na Wyspę Młyńską pozostawiają w bardzo złym stanie. Prawdziwym wyzwaniem dla miasta będzie takie ich wyremontowanie, by mieszkańcy mogli swobodnie korzystać z "salonu Bydgoszczy", a jednocześnie by nie zniszczyć bruku, w którym zachował się jedyny w Bydgoszczy kompletny rynsztok, który jest wspaniałym świadectwem historii naszego miasta. - fot. Google Street View
  • 5OK/0019 (Stare Miasto)
    Remont zejść na Wyspę Młyńską od strony ul. Czartoryskiego i ul. św. Trójcy. Chociaż jestem pełen obaw o losy jedynego chyba rynsztoku na brukowanej ulicy, jaki zachował się w Bydgoszczy, to nie da się ukryć, że Wyspa Młyńska stanowi obecnie bijące serce całego miasta. Od strony zachodniej tylko te dwa wejścia oraz ulica Focha umożliwiają dotarcie do tego przepięknego miejsca, więc zapewnienie ciągu pieszego, na którym nie ryzykuje się zwichnięciem kostki, powinno być bardzo ważne dla Bydgoszczy.
  • 5OK/0053 (Stare Miasto)
    Ograniczenie możliwości stawiania pojazdów po lewej str. ul. Podwale. To jeden z od dawna już trapiących miasto problemów, czyli absolutna utrata JAKIEJKOLWIEK kontroli nad tym, co dzieje się na bydgoskiej starówce. W tej chwili łatwiej jest zostać tu potrąconym (szczególnie na krętej, gdzie sam mogłem być tym potrąconym), niż odpocząć i spędzić miło czas. Kierowcy parkują gdzie popadnie, jeżdżą pod prąd i wymuszają pierwszeństwo na pieszych i rowerzystach, mimo ustanowienia "strefy zamieszkania" na terenie całego Starego Rynku i ulic przyległych. Każda zmiana ograniczająca dostęp dla aut, to zmniejszenie ryzyka, że prędzej czy później komuś stanie się tu krzywda.
  • 5OK/0008 (Wzgórze Wolności)
    Remont schodów prowadzących od ul. Toruńskiej przy Hali Łuczniczka na Wzgórze Wolności. Podobnie jak inne schody, które spinają "górną" część Bydgoszczy z "dolną", schody przy Cmentarzu Bohaterów Bydgoszczy to waży element infrastruktury pieszej. Stanowią jeden z niewielu elementów spinających tereny położone bezpośrednio nad Brdą z okropnie zaniedbanym parkiem, który rozciąga się na południowej skarpie miasta od samej ulicy Kujawskiej, aż do wspomnianego wyżej cmentarza. Bez dobrego dostępu do tego parku trudno będzie o rewitalizację jedynego miejsca w całym mieście (nie licząc Wieży Ciśnień) z widokiem na pełną panoramę Bydgoszczy.
Okręg numer 6
To chyba największy zawód, jaki spotkał mnie w obecnej edycji BBO. Praktycznie każdy projekt to budowa parkingu, remont chodnika, postawienie brakujących latarni lub doposażenie placu zabaw. Jeśli miałbym oceniać je pod kątem merytorycznym, to powiedziałbym, że to raczej najgorsze świadectwo dla naszego ZDMiKP, niż budżet obywatelski. Ze zgłoszonych wniosków wynika, że bieżące utrzymanie dróg i chodników po prostu nie działa, a za naszych drogowców do pracy musieli wziąć się mieszkańcy. Gdyby miasto lepiej zajęło się absolutnie elementarną infrastrukturą, może zostałoby trochę miejsca na kreatywność mieszkańców, a tymczasem wybrałem dwa punkty, które wybijają się z listy "zróbmy to za ZDMiKP, które sobie nie radzi". Oto one:

Namiastka parku na Kapuściskach. Pozbawiony utwardzonej nawierzchni oraz oświetlenia ścieżek teren przy południowym zboczu Bydgoszczy. Przy odrobinie pracy może tu powstać wspaniały, wielkomiejski park! - fot. Google Street View

  •  6OK/0046 (Kapuściska)
    Ustawienie 2-3 latarni parkowych na terenie zielonym między ul. Przodowników Pracy a Szarych Szeregów. To teren przy samej skarpie wysoczyzny bydgoskiej, która najpewniej nie zostanie nigdy zabudowana, a co za tym idzie, to teren idealny na stworzenie tu pięknego miejskiego parku z uporządkowaną zielenią i infrastrukturą wypoczynkową. Oświetlenie powinno być dobrym początkiem do osiągnięcia tego celu.
  • 6OK/0042 (Wyżyny)
    Wybieg dla psów Wyżyny. Nic dodać, nic ująć - utworzenie miejsca, gdzie można wyprowadzić swojego psa i spuścić go ze smyczy bez obaw o jego ucieczkę. Nie sądzę, by rozwiązało to problem osób niesprzątających po swoich pupilach, ale na pewno jest to krok w stronę poprawy.

Podsumowanie i informacje dla głosujących


Bydgoski Budżet Obywatelski w tym roku składa się z bardzo wielu pomysłów zbieżnych z podstawowymi działaniami miasta. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że projekty zostały odsiane tak, by pod pozorem dawania nam wyboru wyręczyć miejskie komórki i poreperować ich budżet "niby obywatelskimi" inwestycjami. To wielka szkoda, bo pewne rzeczy, jak remonty chodników, budowa latarni i utrzymanie placów zabaw w stanie używalności nie są wyjątkowe w żaden sposób. Sam fakt, że jeszcze nie nastąpiły, powinien być powodem do zwolnienia dyrektorów spółek za nie odpowiedzialnych i ciche naprawianie tych braków pod pozorem wyboru powinno być karane naganą dla urzędników, którzy na to pozwalają! Mimo to, wśród elementarnych potrzeb mieszkańców udało się wyłowić garść inwestycji, które faktycznie mają szansę zmienić krajobraz miasta i poprawić jakość życia w jego granicach. Nie twierdzę, że dodatkowe miejsca parkingowe i chodniki nie są potrzebne (wręcz przeciwnie!), ale powinno się je wykonać bez przemycania ich do takich miejsc jak BBO.

Dla przypomnienia załączam listę wszystkich najważniejszych informacji:
  1. Ogłoszenie na stronie bydgoszcz.pl dotyczące budżetu.
  2. Mapa okręgów do głosowania. - PAMIĘRAJCIE! Nie musicie mieszkać w danym okręgu, by oddać głos na inwestycję w nim zawartą! Podział ma jedynie za zadanie rozdzielić środki.
  3. Lista szkół, gdzie znajdziecie urny do złożenia wersji papierowej. - Przydatne, jeśli zależy Wam na jakimś projekcie i np. wydrukowaliście wiele kart, do których wypełnienia namówicie sąsiadów. Linki do kart znajdziecie w tekście powyżej, zaraz pod mapą.
  4. Formularz on-line do oddania głosu przez internet.
  5. Adres kontaktowy w przypadku problemów budzetobywatelski@um.bydgoszcz.pl
I na koniec pamiętajcie - możecie oddać tylko jeden głos, więc zapoznajcie się z możliwie dużą ilością pomysłów, nim podejmiecie decyzję. Może się okazać, że najciekawszy dla Was projekt wcale nie znajduje się w okolicy, którą zamieszkujecie!

- Przemek

niedziela, 16 października 2016

Bydgoszcz marnuje kolejną szansę.

Po dłuższej przerwie czas na nowe wieści i komentarz do codziennego życia naszego miasta. Jak pewnie większość z Was wie, nie tak dawno temu prowadzone były konsultacje, które miały wyłonić najlepsze rozwiązanie dla połączenia północnego i południowego brzegu Brdy nową przeprawą tramwajową. Kilka dni temu wreszcie osiągnięto konsensus i zadecydowano jaki wariant będzie realizowany. Niestety, znów coś musiało pójść nie do końca tak, jak byśmy tego chcieli.

Przy wyborze wariantu trasy tramwajowej spinającej ulice Fordońską i Toruńską przeważył argument kosztów, a co za tym idzie, zdecydowano się na torowisko w ciągu drogowego mostu imienia Kazimierza Wielkiego (o inwestycji pisałem TUTAJ, więc jeśli chcecie przekonać się, o co chodziło, zapraszam do czytania!). Oznacza to nie tylko przesunięcie przeprawy, ale przede wszystkim dwa razy mniejszą ilość zejść i zjazdów rowerowych nad Brdę pomiędzy mostami Pomorskim oraz Kazimierza Wielkiego. Problem jest o tyle większy, że prawdopodobnie była to jedyna okazja, by uzyskać pieniądze na przebudowę nabrzeży w tym właśnie miejscu, gdyż najnowsze rozdanie unijnych funduszy nie przewiduje możliwości finansowania inwestycji o takim charakterze, jak nasze miejskie bulwary. Zupełnie co innego, jeśli przebudowa ciągów pieszych jest częścią inwestycji infrastrukturalnej. Komunikacja miejska i związana z nią infrastruktura są w bieżącym rozdaniu przez UE preferowane i zawarcie, choćby małego, odcinka bulwarów w projekcie tramwajowym nie tylko nie byłoby problemem, ale też świetnym sposobem na ominięcie bardzo restrykcyjnych wymogów dotyczących rodzaju i zakresu inwestycji.

Bulwar nad Brdą im. Gabriela Narutowicza, po drugiej stronie rzeki Wyspa Młyńska - fot. Wikimedia Commons
Tym bardziej dziwi mnie, że to właśnie kryterium ceny okazało się wiążące, a nie okazja to "uszczknięcia" odrobiny dodatkowych pieniędzy na inne potrzeby naszego miasta. Czy Bydgoszcz, jako miasto wielokrotnie nagradzane i stawiane za przykład tego, co powinno się robić w sprawie zagospodarowania bulwarów, powinno nagle porzucać swoje dotychczasowe działania i mówić "STOP"? Teoretycznie mamy program Bydgoski Węzeł Wodny, ale zawarte w nim plany rewitalizacji kończą się na moście Pomorskim i żadnych dodatkowych informacji o odcinkach ulokowanych dalej na wschód nic nie wiadomo (o czym pisał też Krystian na "Bydgoszcz w budowie"). Do realizacji w ramach tego programu zostały jeszcze dwa etapy, które mają doprowadzić do porządku bulwary na wysokości szpitala zakaźnego i hotelu Słoneczny Młyn, ale jakiekolwiek dalsze działania pozostają w sferze marzeń i nikt tak naprawdę nie wie co dalej.

Powinno dać nam to do myślenia, kiedy tuż za wspomnianym wyżej mostem Pomorskim powstają pokaźnych rozmiarów biurowce, a kolejne obiekty tego typu rosną przy moście Kazimierza Wielkiego, zaraz za Wyższą Szkołą Bankową. Łącznie jest to kilkadziesiąt tysięcy metrów kwadratowych budowanej powierzchni biurowej, a co za tym idzie, także minimum kilkuset pracowników dojeżdżających do ulokowanych nad samą rzeką miejsc pracy codziennie, przez pięć dni w tygodniu. Jaki ma to związek z bulwarami nad Brdą? Przede wszystkim wpisuje się w ich charakterystykę. Długie i pozbawione skrzyżowań, utwardzone trasy wzdłuż rzeki stanową szalenie popularną i często wybieraną przez rowerzystów alternatywę dla ruchliwych i pozbawionych infrastruktury rowerowej ulic takich jak Fordońska i Jagiellońska.

Jak możemy przeczytać w najnowszych publikacjach, "białe kołnierzyki" coraz częściej przesiadają się na rowery. Jest to zmiana wynikająca z rosnącej świadomości tego, jak ważne jest utrzymywanie dobrej kondycji i prowadzenie zdrowego trybu życia. Jednocześnie jest to także świetny sposób na korzystanie z alternatywnych form transportu w zatłoczonym i coraz bardziej ruchliwym centrum Bydgoszczy. Jest to tendencja ogólnoświatowa, a zjawisko świadomej przesiadki na rower dopiero nabiera 
w Bydgoszczy tempa, czego najlepszym przykładem są rekordy, które regularnie bije system rowerów miejskich, zostawiając w tyle nawet o wiele większe ośrodki miejskie w naszym kraju. 

Widząc rosnącą rozbieżność między miejskimi inwestycjami i przyzwyczajeniami bydgoszczan, mam wrażenie, że ta pozorna oszczędność wyjdzie nam bokiem. Udało się ją "cudownie" osiągnąć poprzez wybór tańszego wariantu przeprawy tramwajowej, ale kiedy przyjdzie Bydgoszczy budować kolejne odcinki bulwarów, cięcie kosztów wróci do nas jak bumerang. Powstaną one za wiele lat, będziemy je budować z własnej kieszeni i najpewniej nie będą one tak dostępne dla pieszych i rowerzystów. Z punktu widzenia drogowców wszystko będzie się zgadzać, bo infrastruktura będzie i tańsza, i mniej kłopotliwa dla ZDMiKP. Niestety, o wiele mniej wygodnie będzie mieszkańcom, w tym także kierowcom, którzy coraz częściej będą musieli borykać się z rowerzystami jadącymi prawym pasem ulicy Fordońskiej czy Jagiellońskiej (i jest to całkowicie zgodne z przepisami!).

Niech zatem ponownie żyje nam i króluje najświętsze "kryterium najniższej ceny". To samo, które pozbawiło Trasę Uniwersytecką chodników i które teraz pozbawia nas infrastruktury przywracającej Brdę bydgoszczanom. Szkoda.

- Przemek

PS.
Polecam Wam także trzy teksty
  • Czas powalczyć o dobrą infrastrukturę! - Szerzej na temat nowego mostu tramwajowego i jego wariantów, a także czemu należało walczyć o inną lokalizację, niż obecnie wybrana przez zarząd.
  • Alternatywa dla aut i zbiorkomu - Tekst o roli infrastruktury rowerowej w miastach, jako alternatywnej formy transportu, a także o potencjale Bydgoszczy jako miasta nastawionego na rowery.

sobota, 6 sierpnia 2016

Tysiąc lat historii, o której nikt nie mówi.

Całkiem niedawno okazało się, że podczas prac budowlanych przy biurowcu, którego budowa trwa przy Placu Kościeleckich, odkryto drewniane pozostałości. 11 lipca, kiedy w czasie spaceru uchwyciłem kilka zdjęć, nie wiedziałem jeszcze do końca co to były za pozostałości, ale domyślałem się, że były elementami dawnych umocnień obronnych miasta lokacyjnego. Jeszcze starsze, niż odsłonięte fragmenty murów, które zobaczyć możemy w bramie przy ulicy Trybunalskiej. Dla wielu osób takie drewniane pozostałości są największymi skarbami, dla innych najważniejsza zabudowa to ta, która wybudowana jest z kamienia i czerwonej cegły. Niezależnie od okresu powstania, odkryte właśnie "szczątki" miasta sprzed setek lat, to jeden z niewielu zachowanych świadków naszej bogatej historii.

Moje zdjęcia powstały odrobinę wcześniej, niż te pokazywane w mediach, ale i tak widać doskonale skalę znaleziska. Chociaż nie było wiadomo na pewno "co to", z całą pewnością było to znaczące znalezisko.
Chociaż gród w miejscu Bydgoszczy istniał tu już od 1038 roku, a prawa miejskie nadano mu w 1346 roku, to niewiele tutaj wskazuje na wiek miasta. Nasz zamek, który był twierdzą warowną w pełnym tego słowa znaczeniu, z fosą, zwodzonym mostem i wysokimi murami, nie przetrwał potopu szwedzkiego, a przez kolejne wieki stał się źródłem cegieł, z których zbudowane jest sporo kamienic w Bydgoszczy. Podobny los spotkał fosę zamkową, miejskie mury, bramy i baszty, a także znacznie późniejsze królewskie spichrze, portowe żurawie i zasypany już na znacznym odcinku kanał bydgoski, któremu miasto zawdzięcza swój największy wzrost i rozkwit. Nawet "zachowane" grodzisko Wyszogród w większej części jest teraz składową piaszczystych łach na Wiśle, niż istniejących jeszcze wałów ziemnych w Fordonie, a żadnych prac nad jego zabezpieczeniem nie widać.


Pozostałości drewnianych konstrukcji z tego zdjęcia znajdują się
dokładnie w tym samym miejscu, które pokazuje pierwsze zdjęcie.
Położenie o dwa metry głębiej to kilkaset lat różnicy w ich wieku.
Dlatego właśnie powinno nas bardzo mocno zainteresować to, co dalej stanie się z wydobytymi z ziemi fragmentami przedwiecznej zabudowy Bydgoszczy. Z informacji znalezionych w prasie mogliśmy się dowiedzieć, że prosto z ziemi trafić miały do Krakowa, gdzie czeka je konserwacja i "utrwalenie" (bez takich prac po wyjęciu z ziemi zacząłby się ich gwałtowny rozkład). W drugiej kolejności, już po zabezpieczeniu, przekazane mają być do Biskupina w celu ich rekonstrukcji, a część znalezisk wyeksponowana ma zostać w jednym z bydgoskich muzeów. Wszystko to jest bardzo ważne i godne pochwały, bo zyskujemy pewność, że te drewniane "ruiny" nie przepadną i nie zostaną zapomniane, jak stało się to z zabytkowymi żeliwnymi filarami, które podtrzymywały wiadukt kolejowy nad ulicą Grunwaldzką i poniemieckimi słupami dawnej sieci trolejbusowej. Największym znakiem zapytania jest dla mnie pewna proporcja tego, co zostanie zatrzymane w Bydgoszczy, a co zostanie stąd wywiezione? Czy wszystkie eksponaty, czy znajdą się w Biskupinie, czy w Bydgoszczy pozostaną naszą własnością i będą mogły w każdej chwili wrócić do nas, jeśli pojawi się odpowiednia przestrzeń do ich wyeksponowania? A może miasto zrzeknie się wszelkich praw i za kilka dekad ocknie się, że nie może w żaden sposób pokazać swojej historii przez autentyczne znaleziska, a nie ich rekonstrukcje? Aby nie wprowadzać nikogo w błąd swoim zgadywaniem, zadałem te same pytania miejskiemu konserwatorowi zabytków. Mam nadzieję, że odpowiedź nadejdzie w niedługim czasie i będę mógł podzielić się z Wami o wiele bardziej szczegółową informacją, od dotychczasowych notek prasowych.

Poruszam ten temat, ponieważ w Bydgoszczy bardzo mało mówi się o naszej przeszłości, naszym pochodzeniu i wszystkim, co związane z historią grodu nad Brdą. Tak, obchodzimy regularnie urodziny miasta, dedykujemy dany rok znanej postaci i stopniowo tworzymy hydrotechniczny szlak turystyczny, który ma przypominać o roli żeglugi śródlądowej w rozwoju miasta. Jednocześnie, wielka wojna polityczna toczy się o przesunięcie o kilka metrów pomnika na Starym Rynku, gdy nikt słowem nie odezwie się, by upomnieć się o elementarny porządek w Dolinie Śmierci, gdzie życie straciły setki bydgoszczan i fordoniaków (gdyż Fordon był wtedy jeszcze samodzielnym miastem). Większość naszych radnych najpewniej nie odwiedziła tego miejsca od lat, podobnie jak sami mieszkańcy. Nie podnosi się u nas wielkiego krzyku, kiedy o Bydgoszczy mówi się jako mieście przemysłowym o nieciekawej historii, chociaż miasto wyrosło na barkach flisaków i rzecznego transportu, chociaż byliśmy jednym z najważniejszych węzłów kolejowych Królestwa Pruskiego, a przez Wyszogród przebiegała główna nitka szlaku bursztynowego. Syreny wyją u nas, kiedy obchodzimy rocznicę Powstania Warszawskiego, ale nie odzywają się na żadne lokalne rocznice.

Stanowisko po północnej stronie wykopu. Trudno na pierwszy rzut
oka ocenić, co dokładnie odkryli w tym miejscu archeolodzy.
Wszystko to pokazuje jak bardzo bydgoszczanie, poczynając od władz miasta, a na zwykłych mieszkańcach kończąc, dalecy są od świadomości i poszanowania własnej historii. Mówimy o Młynach Rothera jako miejscu, gdzie ulokowany ma być interaktywny plac zabaw z motywem przewodnim budowy i działania mózgu oraz wątkiem naukowym przewijającym się gdzieś daleko w tle, ale to plan jedynie dla połowy obiektu. Kiedy pojawiają się pytania o los drugiego skrzydła, nie mamy żadnej odpowiedzi. Może to właśnie tam znalazłoby się miejsce na wyeksponowanie odkrytych pozostałości dawnej Bydgoszczy? Równie dobrze sprawdziłoby się każde inne miejsce, ale już sam fakt, że nawet miasto nie wpadło na żaden pomysł związany z wyeksponowaniem znalezionych konstrukcji i tego, jak Bydgoszcz wyglądała kilkaset lat temu, mówi bardzo wiele o naszym podejściu do historii i bydgoskich reliktów sprzed kilku wieków. O wiele trudniej jest nam budować lokalną tożsamość i dumę z mieszkania w ośrodku o historii sięgającej niemal tysiąca lat wstecz, kiedy nie ma tutaj żadnego zamku, czy innej wiekowej i imponującej "ikony", ale nie może to być powodem, by naszą historię ignorować. Nie może to też być powód, by było nam wszystko jedno co stanie się z wykopanymi z ziemi "ruinami".

Niesprawiedliwe byłoby oczywiście, gdybym nie wspomniał o ogłoszonych dosłownie kilka dni temu wynikach konsultacji społecznych dotyczących płyty Starego Rynku. Wniosek niewielkiej grupy mieszkańców, aby pozostałości dawnego ratusza odkopać i wyeksponować pod szklaną taflą został przyjęty i przekazany do dalszych prac. Czy pomoże to nam, bydgoszczanom, zdać sobie sprawę z wieku i historii miasta, w którym żyjemy? Mam ogromną nadzieję, że tak i że będzie to tylko jeden mały krok w kierunku tego, by coraz więcej i więcej pojawiało się działań zmierzających do eksponowania wielowiekowych dziejów miasta. Aby się tak stało, coraz więcej musi być też "nas", czyli mieszkańców zabiegających i naciskających na władze, by tych wyeksponowanych elementów dawnego miasta przybywało. Właśnie dlatego tak ważne jest to, co stanie się ze znaleziskami z Placu Kościeleckich.

Dla ciekawych naszego miasta polecam też dwa teksty (wystarczy kliknąć w obrazki poniżej), które napisałem ponad dwa lata temu. Niestety, chociaż minęło względnie niewiele czasu od ich powstania, już teraz części z opisywanych przeze mnie obiektów w Bydgoszczy nie ma! Chyba najwyższy czas wrócić do pisania tych tekstów, nim całkowicie zabraknie nam unikatowych obiektów do opisania. Czekam też na Wasze sugestie obiektów, które czekają na swoje ponowne odkrycie!

Pierwszy wpis w cyklu.
Drugi wpis w cyklu.
- Przemek

piątek, 29 lipca 2016

Czas powalczyć o dobrą infrastrukturę!

Mija niemal dokładnie pół roku od tekstu "Tramwajowy most przez Brdę - 10 powodów, by oderwać go od dróg.", w którym pisałem o zaletach poprowadzenia przeprawy tramwajowej pomiędzy ulicami Bałtycką i Perłową. Gorąco polecam Wam jego przeczytanie, gdyż właśnie rozpoczęły się konsultacje społeczne dotyczące tej inwestycji. Bardzo zależy mi na tym, by wszyscy bydgoszczanie mieli pełną świadomość, czemu właśnie te konsultacje są tak ważne dla naszego miasta i jak wiele możemy zyskać, wybierając odpowiedni wariant. Warto też przypomnieć, że niezależnie od wybranego wariantu kierowcy nie tracą nic, bo druga nitka mostu Kazimierza Wielkiego powstanie w obu przypadkach. Kto może stracić na złym wariancie? Wszyscy, którzy kochają spacery nadrzecznymi bulwarami, którym zależy na coraz lepszym zagospodarowaniu terenów nadrzecznych w Bydgoszczy, a także ci, którzy po prostu nie wszędzie lubią docierać autem.

Tak może już niedługo wyglądać nowa przeprawa przez Brdę. Torowisko i szeroki ciąg pieszo-rowerowy z przepięknym widokiem na malowniczą dolinę Brdy. Bez spalin i bez wiecznego hałasu będzie to wspaniałe miejsce dla spacerowiczów! -fot. materiały ZDMiKP
W stosunku do pierwotnie przedstawionego planu sytuacyjnego (LINK TUTAJ) zaszło kilka zmian i uszczegółowień. Dodano odpowiednio oznaczone zejścia na bulwary, przystanki tramwajowe w kierunkach prowadzących przez most oraz, co moim zdaniem jest najważniejsze, powstała pętla zapasowa przy ulicy Fordońskiej, która usytuowana jest w sposób pozwalający na odholowanie uszkodzonych tramwajów z ulicy Fordońskiej, Toruńskiej i zjazdu prowadzącego wzdłuż ulicy Bełzy. To ogromna zmiana, dzięki której na bardzo wielu torowiskach znacznie szybsze i łatwiejsze będzie usunięcie blokującego ruch pojazdu. Nowy plan sytuacyjny znajdziecie POD TYM LINKIEM (most tramwajowy) oraz TYM LINKIEM (rozbudowa mostu Kazimierza Wielkiego w wariancie 1).

Wszystkie informacje, których potrzebujecie aby wziąć udział w konsultacjach, znajdziecie poniżej w postaci listy odnośników opatrzonych moim prostym komentarzem. Poświęcając 5 minut na przeczytanie tej listy, powinniście mieć całą niezbędną wiedzę, aby skutecznie oddać ważny głos w prowadzonych konsultacjach. Wystarczy kliknąć w odpowiedni odnośnik!

  • Opis i wizualizacje inwestycji w obu wariantach (plik PDF) - Pełen opis planowanej inwestycji wraz z wizualizacjami, które stanowią także ilustrację mojego tekstu. Jeśli nie chcecie przebijać się przez wszystkie strony, przewińcie sobie całość do stron 15 i 16 - znajdziecie tam wypunktowane wady i zalety obu wariantów. Moim zdaniem najważniejszy jest tutaj następujący wniosek ZDMiKP
O wariancie 2: "Wprowadzenie infrastruktury tramwajowej w ulicę Kazimierza Wielkiego przyczyni się do powstania dodatkowych konfliktów przejazdowych względem stanu istniejącego, których wynikiem będzie konieczność dostosowania sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach z ulicami Toruńską i Fordońską na potrzeby przejazdu tramwajów. Odpowiednia koordynacja sygnalizacji świetlnej dla tak dużego węzła, będzie utrudniona. Należy spodziewać się ograniczenia korzyści (dodatkowe fazy sygnalizacji świetlnej dla tramwajów, wydłużone czasy przejazdu przez skrzyżowanie) wynikających z przebudowy geometrii ulicy względem parametrów dla wariantu 1."
  • Tramwajowy most przez Brdę - 10 powodów, by oderwać go od dróg. - Mój pierwszy tekst, w którym wymieniałem wszystkie (na tamten moment) zalety wariantu prowadzącego przez osobny i niezależny od dróg most tramwajowy. Do wymienianych argumentów należy dodać zaplanowaną pętlę awaryjną, która pozwoli znacząco zwiększyć zabezpieczenie sieci tramwajowej przed awariami. Polecam Wam jako uzupełnienie poprzedniego punktu z opisem inwestycji sporządzonym przez drogowców.
  • Karta konsultacji w wersji PDF oraz karta konsultacji w wersji DOC - Nic dodać, nic ująć. Pod linkami znajdziecie karty z małym polem pozwalającym wpisać swoje dodatkowe uwagi oraz okienka pozwalające udzielić poparcia dla wybranego wariantu. Gorąco namawiam do wyboru wariantu 1, natomiast jeśli chcielibyście zasugerować coś w polu na uwagi, mogą to np. być tablice informacyjne na pieszej trasie informujące o Brdzie, florze i faunie zamieszkującej naszą rzekę i jej brzegi - to świetne miejsce na takie informacje! Warto też dopisać, że nawet w przypadku budowy wariantu pierwszego, most Kazimierza Wielkiego powinien powstać z takim odstępem między jezdniami, by zmieściło się tam w przyszłości torowisko. To zabezpieczenie rezerwy na wiele lat w przód! Wypełnione karty możecie nadesłać na adres konsultacje@zdmikp.bydgoszcz.pl lub w wersji wydrukowanej wysłać pisemnie na adres Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy. Termin składania naszych uwag upływa 14 sierpnia 2016!
Chociaż wizualizacja to tylko wizja grafika, rzeczywisty teren, przez który przebiegać może linia tramwajowa w pierwszym wariancie jest równie malowniczy. W rzeczywistości jeszcze więcej tam drzew, a rzeka jest jeszcze szersza i wije się w malowniczy sposób. - fot. materiały ZDMiKP

I to już wszystko. Mam nadzieję, że mój wpis okaże się pomocnym przewodnikiem po prowadzonych obecnie konsultacjach i pozwoli Wam w łatwy i szybki sposób wyrazić swoją opinię. Pamiętajcie także, aby wypełnić kartę konsultacyjną poprawnymi danymi, aby nie została ona odrzucona z przyczyn formalnych! Nie chcemy, by ktoś nas zignorował tylko i wyłącznie przez zwykłe zapominalstwo, prawda? Pamiętajcie - razem możemy więcej i wspólnymi siłami możemy pomóc miastu podjąć możliwie najlepszą decyzję! :)

- Przemek

niedziela, 24 lipca 2016

Czas na pierogi!


Zwykle nie piszę o franczyzach, bo zależy mi na promowaniu prawdziwie bydgoskich inicjatyw z bydgoskimi właścicielami i ulokowanych w Bydgoszczy. Tym razem zrobię wyjątek, bo dzisiejszy tekst będzie o lokalu w najpiękniejszym zakątku Bydgoszczy i choćby z powodu tej lokalizacji jest absolutnie wyjątkowy. Mowa oczywiście o lokalizacji w Bydgoskiej Wenecji (teoretycznie Poznańska 4/2), a opisywanym lokalem będzie otwarty całkiem niedawno "Stary Młyn", który pewnie mieliście już okazję zobaczyć podczas spaceru albo wypadu na miejską imprezę. Jak zawsze, tekst rozbiję na ocenę samego miejsca i ocenę serwowanego jedzenia, bo czasem już atmosfera i otoczenie są wystarczającym powodem, by pewne miejsca odwiedzić. Jak było tym razem? Przekonajcie się sami!

Widoki, spacery i atmosfera!


"Stary Młyn", jak wspomniałem wcześniej, ulokowany jest nad Młynówką, przy malowniczym bulwarze spacerowym. Absolutnie zalecam Wam wszystkim dotarcie tutaj właśnie od tej strony! Oficjalnie uznajmy, że adres przy ulicy Poznańskiej nie istnieje i jest jedynie potrzebny dla wszystkich nudnych urzędowych spraw. Prawdziwe i jedyne słuszne dojście do tej pierogarni wiedzie wzdłuż wartkiego nurtu południowej odnogi Brdy, która opływa Wyspę Młyńską. Ta spięta jest z bulwarem kilkoma przeprawami, chociaż z jakiegoś dziwnego powodu brakuje tu zejścia z Mostu Młyńskiego od strony starówki. Taki spacer nie tylko jest świetną okazją, by wprawić się w dobry nastrój przed jedzeniem, ale też może się nam bardzo przydać już po nim, o czym trochę szerzej napiszę w drugiej części tekstu.
Po lewej nowiutki "Stary Młyn", który dopiero zaczął walczyć o zainteresowanie bydgoszczan, a kawałek dalej "Warzelnia Piwa", której chyba nikomu przedstawiać w Bydgoszczy nie trzeba.

Kiedy już znajdziemy się na miejscu, wnętrze bardzo szybko zdradzi nam, że obiekt zbudowano na podobnych tarasach, jak sąsiednią "Warzelnię", które zawdzięczamy żegludze śródlądowej i historycznemu zastosowaniu tego miejsca. Na "parterze" znajdziemy najlepiej nasłonecznione pomieszczenie o szklanych ścianach i suficie oraz małą antresolę z dodatkowymi stolikami, a wszystko to na tle przaśnie wymalowanych ścian. Ten ostatni element nie przypadł mi za bardzo do gustu i wzbudził raczej skojarzenia z przydrożną oberżą gdzieś pośrodku niczego, którą wymalowali sami właściciele. Na plus trzeba lokalowi oddać, że wśród namalowanych widoków znalazły się też liczne obrazki z Bydgoszczy, ale jestem pewien, że Wasze spojrzenia o wiele częściej przyciągać będzie absolutnie wspaniały widok za oknem! Piętro urządzone jest w bardzo podobny sposób i z wyjątkiem sufitu przeszklone jest równie mocno.

Skoro już o oknach mowa, to warto wspomnieć też, że "szklane ściany" pozostają otwarte, jeśli tylko pozwala na to pogoda. Na dole otwarte są na całej wysokości, a na piętrze do połowy. Na moje nieszczęście, środkowa część ramy okna wypada idealnie na wysokości moich oczu i połowa przyjemności z siedzenia na pięterku gdzieś mi uciekła. Osoby o 186 cm wzrostu strzeżcie się! Alternatywnie możecie się garbić, bo za okno koniecznie warto tu wyglądać. ;)

Jedzenie, całe sterty jedzenia...


Coś pięknego!
Wraz z Darią, która zawsze towarzyszy mi na takich wyprawach, zadecydowaliśmy, że za pierwszym razem wypada zrobić mały przegląd oferty i skorzystać z możliwości "Czego dusza zapragnie", czyli mieszanki pierogów z pieca, z których każdy ma inny farsz. Wersja po pięć pieczonych pierogów na głowę. STOP!

Porcja pięciu pierogów z pieca jest ogromna! Są one wielkości pełnowymiarowej bułki, a farszem wypełnione są naprawdę solidnie. Na pewno nie jest to porcja niemożliwa do zjedzenia, ale nie mówcie mi potem, że Was nie ostrzegałem! Jestem pewien, że trzy sztuki w zupełności wystarczą każdemu. Trudno mi ocenić pierogi z wody, bo to już temat na kolejny wypad.

W oczekiwaniu na zamówione pierogi, co trwało trochę mniej, niż 25-30 minut, na stół trafił chleb ze smalcem i ogórki. Bardzo miły akcent, chociaż zgubny, jeśli nikt Was nie ostrzeże przed wielkością porcji! Prócz "typowo polskiego powitania" zajęliśmy się sączeniem mrożonych herbat, które dostępne są wśród całkiem bogatej oferty zimnych napojów. Są absolutnie przepiękne i na pewno w gorący dzień będą świetnym wyborem, bo składają się przynajmniej w połowie z lodu, mrożonych owoców i tym podobnych elementów. Jeżeli będziecie mieć okazję, zamówcie sobie jeden z tych "herbacianych drinków" i po prostu cieszcie nim oczy przez pierwsze kilka minut spędzonych w "Starym Młynie".

Kiedy przyszło nasze zamówienie, zaczęliśmy próbować po kolei całej mieszanki wytrawnych pierogów, od serowych po najróżniejsze mieszanki mięs, grzybów i tym podobnych składników. Do każdej z porcji wybraliśmy inny sos, których też jest tutaj całkiem sporo. Dla mnie grzybowy, dla Darii koperkowy. Oba okazały się bardzo smaczne. Jeśli chodzi o pierogi, tutaj nasze uczucia były równie dobre, a po świetnym "pierwszym wrażeniu" pojawiły się tylko niewielkie uwagi.

Przepiękne, rumiane pierogi i bardzo aromatyczny sos grzybowy. Pierwsze wrażenie nie mogłoby być lepsze!

Pierogi były gorące, aromatyczne i całkiem smaczne. Darii zabrakło tylko czosnku w pierogu ze szpinakiem i fetą, przez co wydawał się mało wyrazisty w smaku. Moje wrażenia wcale nie były gorsze. Pierogi były smaczne, a do moich ulubionych kombinacji trafiła wątróbka z pieczarkami oraz mięso mielone ze śliwką. Zdecydowanie na plus, chociaż pierogiem serowym (z camembertem) można się trochę zalepić, przez co najlepiej zostawić go sobie na sam koniec posiłku. 

Podsumowanie i nasza ocena


Porcja pierogów, którą zamówiliśmy, prawdopodobnie wystarczyłaby dla czteroosobowej rodziny, a kosztowało nas to (włącznie z "wypasionymi" napojami) trochę ponad 60 zł. Nie przejedliśmy jej, więc za tę cenę dostaliśmy sycący obiad, a spakowane przez obsługę pozostałe pierogi starczyły nam jeszcze na później. Właśnie dlatego pisałem wcześniej, że spacer nad Młynówką po jedzeniu był dla mnie równie ważny, jak przed nim! Nie popełniając naszego błędu ze zbyt dużym zamówieniem, można tu przyjść we dwoje i spokojnie zamknąć rachunek w 50 zł, nie oszczędzając absolutnie na niczym. Obsługa w lokalu jest bardzo miła i profesjonalna, a choćbyśmy chcieli, to nie ma im czego zarzucić - brawo!

4+/5

Gdyby ten lokal stał w jakimś typowym, niczym niewyróżniającym się miejscu, 4 byłoby maksymalną oceną, a może nawet lekko naciąganą. Przaśne wnętrze byłoby jedynym widokiem dookoła i zniknąłby cały czar nieuporządkowanych kamieniczek wyrastających wprost nad wartkim nurtem. Na szczęście jest odwrotnie, a pierogi są w zasadzie dodatkiem do wyjątkowej atmosfery, która zaczyna się tam, gdzie kończy się "wnętrze" obiektu.

PS:
Polecam Wam też relacje z innych wyjść, które znajdziecie w zakładce "wypady" na blogu. Wszystko zebrane w jednym miejscu i uporządkowane w postaci mapy Bydgoszczy z oznaczonymi lokalami! :)

- Przemek