niedziela, 17 stycznia 2016

Rozmowy o Bydgoszczy 15 I 2016 - podsumowanie.

Ponieważ początek tego roku miał być także pełen zmian w organizacji naszych cotygodniowych spotkań, czas uzupełnić wszystko o ostatni brakujący element (no dobra, przedostatni, ale ostatni to już detale :P), czyli relacje ze spotkań. Kiedy tylko uda mi się kupić w miarę sensowny dyktafon, który będzie w stanie wyłapać wszystkich biorących udział na przestrzeni dwóch stolików, do wszystkiego dojdzie jeszcze odpowiednia playlista na YouTube, a wersja "testowa" z zapisem jednego ze spotkań z grudnia 2015 pojawi się jako "pilot". Nim do tego dojdzie czas na relację tekstową! :)

Co komu najbardziej pasuje - piwo grzane, piwo zimne, kawa, herbata.
Tak wyglądał nasz stolik na ostatnim spotkaniu, a kufli jeszcze przybyło,
bo i chętnych do rozmów coraz więcej z tygodnia na tydzień! :)
Jak to zwykle bywa, zaczęło się od kompletnego mieszania tematów i nim na dobre zabraliśmy się za narzucone wątki tramwajowe, omówiliśmy całkiem sporo kwestii związanych z powołanie do życia wspomnianego już przedtem wielokrotnie stowarzyszenia. Zainteresowanych przyłączeniem się do naszej inicjatywy zapraszam serdecznie na spotkania, żeby wdrożyć się trochę w panującą w naszym gronie atmosferę, a szczegóły tej inicjatywy publicznie ujawnimy, kiedy tylko wszystko zostanie dopięte na przysłowiowy ostatni guzik i faktycznie będzie się czym chwalić.  Ta początkowa wymiana zdań okazała się całkiem niezłą lekcją na przyszłość - jeśli dalej będzie nas na rozmowach przybywać (na co liczę!), to przyda się też szybko nauczyć moderacji takiej rozmowy i przydzielania głosu, by uniknąć bałaganu. To dobre uczucie, bo dzięki temu wiem, że te spotkania na prawdę mają sens i są potrzebne. Idziemy w dobrym kierunku! Na szczęście reszta rozmowy przebiegła w bardziej zorganizowany sposób i mogliśmy rozprawić się z tematami tramwajowymi. Jak na dziesięć osób, z których każdy miał przynajmniej trzy opinie, poszło zaskakująco gładko. Co ustaliliśmy? Moim zdaniem najmocniejszym punktem było zebranie w jednym miejscu wszystkim wad, zalet uwag i zastrzeżeń do powstałej linii tramwajowej. Rozmawialiśmy jeszcze PRZED oficjalnym otwarciem, ale kilka osób z naszego grona miało okazję przejechać się tramwajami po Fordonie "przedpremierowo", więc z nie powinno być zbyt wielu dziur w naszych spostrzeżeniach. Oto wnioski:

PLUSY INWESTYCJI:

Wbrew pozorom jest ich całkiem sporo i większość tyczy się tego, jak wielkie zmiany w mieście zaszły dzięki samej inwestycji. To dobrze, bo przekłada się to bezpośrednio na jakość życia mieszkańców, wizerunek Bydgoszczy, jak i ogólne postrzeganie samej dzielnicy. Na pewno wiele osób będzie musiało się przez jakiś czas przyzwyczajać, ale pewnych bezwzględnych plusów nie da się w żaden sposób podważyć!
  • Zakończyło się kilkudziesięcioletnie oczekiwanie na spięcie największej dzielnicy z resztą miasta. Wiele osób zdążyło skończyć szkołę i przejść na emeryturę, od kiedy pierwszy raz zapowiedziano tę inwestycję, więc to już najwyższy czas!
  • Tereny w Fordonie zdecydowanie zyskały na atrakcyjności dla inwestorów, a bezpośrednie skomunikowanie z dwoma dworcami kolejowymi, dworcem PKS, szeregiem galerii handlowych i hoteli sprawia, że Fordon przestał być lokalizacją drugiej kategorii. Najwyższy czas, żeby powstało tu coś więcej, niż tylko kolejne bloki, ale także i osadnictwo powinno dzięki tej inwestycji znacznie przyspieszyć. Identyczne zjawisko można było zaobserwować w Warszawie, gdzie tereny w pobliżu nowo otwartych stacji metra zabudowują się błyskawicznie. Oby (proporcjonalnie do skali miasta) i u nas do podobnego rozruchu doszło!
  • Budowa nowej stacji kolejowej oraz przebudowa pętli Wyścigowa zmieniły okolice węzła wschodniego nie do poznania. Sama estakada zdecydowanie podnosi jakość architektury w okolicy i dodaje do krajobrazu miasta kolejny interesujący punkt. Trzymajmy kciuki, by dalsza zabudowa okolicy (a według planów miasta ma być tam dzielnica wieżowców - KLIK) trzymała przynajmniej taki sam poziom.
Czy trzeba dodawać coś więcej? Uporządkowany teren, nowe latarnie i efekt
"wow" wywołany przez ogólną zmianę krajobrazu.
-fot. Błażej Bembnista, Fordon na co dzień.
  • Prócz efektownej stacji poprawiła się estetyka całego Fordonu. Tam, gdzie były dzikie pola chwastów pojawiło się torowisko, dookoła którego posiano nową trawę na nowo nawiezionej ziemi. Wraz z torami wiele ulic z dziurawych i pozbawionych krawężników (a w przypadku końcowego odcinka ulicy Andersa, nawet nawierzchni) ulic zmieniło się w równe miejskie uliczki z rzędami latarni, chodnikami i pełną infrastrukturą rowerową. Dla znacznej części tej dzielnicy to prawdziwy skok cywilizacyjny, chociaż do kwestii rowerów wrócimy jeszcze w kolejnej części wpisu.
  • Nareszcie uporządkowano nazwy przystanków przy stacjach kolejowych. Chociaż niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, wiele przystanków w Bydgoszczy, które pozwalały przesiąść się na pociąg, nie zawierały w swojej nazwie nawet śladu informacji, że właśnie przy nich stacja się znajduje. Wraz z reorganizacją komunikacji miejskiej poprawiono ten absurdalny błąd!
  • Wiele rozwiązań przyjętych przy realizacji trasy tramwajowej zasługuje na pochwałę. Słupy podtrzymujące trakcję elektryczną zabezpieczono u podstawy odpornym na korozję kołnierzem nierdzewnego metalu, a powierzchnia wiaduktu nad stacją Bydgoszcz Wschód zaprojektowana została tak, by w przypadku sytuacji "awaryjnych" można było tamtędy prowadzić objazdy, lub posłać służby ratownicze, by ominąć zakorkowane ulice.

SŁABE PUNKTY:

Niestety, gdzie są "plusy", tam też trzeba poszukać minusów i obawiam się, że tych wcale nie będzie mniej od zalet wymienionych powyżej. Sporo z tych mankamentów można z czasem poprawić, ale niektóre wynikają z naszej "polskiej bylejakości" i pokutującego w kraju od bardzo wielu lat kryterium najniższej ceny, jako głównego wyznacznika dla wyboru projektów. W naszym gonie, podczas czwartkowego spotkania, znalazły się osoby z dziedzin budownictwa, czy logistyki, a także reprezentant Stowarzyszenia Na Rzecz Rozwoju Transportu Publicznego w Bydgoszczy, więc trudno tu mówić o przypadkowym narzekaniu. O co dokładnie chodzi?

  • Mimo wielu poprawek i korekt, które miały miejsce, torowisko tuż przed otwarciem sprawiało wrażenie niedbale ułożonego i ledwie mieszczącego się w normach geometrii, które trzeba było spełnić, by w ogóle inwestycja mogła zostać odebrana. Jakość jego wykonania zdają się potwierdzać liczne pęknięcia szyn na całej długości trasy, które powstały w wyniku samych tylko jazd testowych!
  • Równie wiele zastrzeżeń pojawiło się podczas naszego spotkania do jakości i standardu wykonania węzła pasażerskiego Bydgoszcz Wschód. Klatki schodowe wykonane z gołego betonu, który w dodatku zdaje się przeciekać tam, gdzie zgromadzi się choćby trochę wody, kostka brukowa i nieestetyczne różowe pływy betonowe na peronach, które jedynie przeszkadzają w poruszaniu się z torbami na kółkach. Do tego wszystkiego dochodzi kompletny brak zainteresowania ze strony PKP PLK, które nie zrobiło nic, by poprawić estetykę tych punktów, które znalazły się zaraz za terenem objętym inwestycją. Szkoda, a nacisku na kolejarzy ze strony miasta nie widać. Zdecydowanie zabrakło tam też miejsc parkingowych tak, dla osób chcących stosować ideę Park & Ride, jak i dla osób odbierających z dworca podróżnych.
  • Paradoksalnie, inwestycja mająca poprawić komunikację w wielu punktach pogorszyła ją. Przecięte zostały wewnętrzne szlaki piesze w całej dzielnicy, a prócz przystanków tramwajowych przejść przez torowisko, które przeznaczone byłyby dla poruszających się lokalnie pieszych, po prostu nie zbudowano! Starając się skomunikować Fordon z resztą miasta, odcięto dzielnicę od samej siebie. W dodatku wiele przystanków nie jest nawet skomunikowanych z przylegającymi do nich osiedlami, co wpływa jedynie negatywnie na zainteresowanie wyborem takiego środka transportu. Szczególnie trudne warunki dojścia można zaobserwować dla osiedla Kasztelanka, czy chociażby mieszkańców zabudowań przy ulicy Igrzyskowej.
  • Zmarnowano okazję na spięcie infrastruktury rowerowej w całość. Chociaż wzdłuż trasy tramwajowej do Fordonu powstały całe kilometry dróg dla rowerów (dalej DDR), to jednocześnie cała sieć rowerowa w Fordonie nadal pozostaje w sporej mierze poszatkowana i brakuje jej ciągłości. Najbardziej jednak razi zupełnie zmarnowana okazja na spięcie w całość sieci w Fordonie i reszcie miasta. Tam, gdzie tramwaje pokonać mogą bez problemu rozległe magistrale kolejowe, rowerzyści nadal zmuszeni są do korzystania z przejazdów naziemnych z rogatkami. Jak na miasto, które ambitnie rozwija sieć stacji roweru miejskiego, a sam system jest jednym z najlepszych w kraju, można tu śmiało mówić o kompletnej klęsce planowania.
  • Promocja i dostępność informacji były po prostu złe! Mimo szumu medialnego wielu mieszkańców nadal nie wie dokładnie, JAK dojadą do pracy, a chociaż wyprodukowano całe góry materiałów promocyjnych, wchodząc do siedziby ZDMiKP można było zobaczyć całe sterty ulotek informacyjnych, które czekały na nie wiadomo jak wielkie pospolite ruszenie mieszkańców właśnie do zarządu dróg, by zasięgnąć informacji. Nie pomaga tutaj w najmniejszym stopniu brak info kiosków na przystankach i tłumaczenie, że "przecież biletomaty będą w pojazdach" nie ma żadnego znaczenia. Automaty na przystankach powinny funkcjonować niezależnie od tego, szczególnie, że większość taboru to nadal wiekowe już tramwaje wyprodukowane kilka dekad temu.
  • Ostatnim zarzutem były konsultacje społeczne. Niby były, ale trwały szalenie krótko i stwarzały wrażenie zorganizowanych tylko po to, by nikt nie mógł zarzucić, iż się nie odbyły. W efekcie uzyskaliśmy sieć połączeń, która dla wielu osób stwarza gorsze (także czasowo) warunki dojazdu do pracy czy uczelni. Świetny przykładem jest tu połączenie na Kapuściska. Godziny kursowania tramwajów sprawiają, że osoby pracujące w systemie zmianowym do pracy na popołudnie dojadą, ale powrotu do domu z największego w regionie parku przemysłowego już nie uświadczą! 
Podsumowując wszystkie plusy i minusy, wychodzimy na zero. Pocieszający jest fakt, że wiele z tych słabych stron można w taki czy inny sposób naprawić i z biegiem czasu bilans inwestycji zacznie się robić dodatni. Byle tylko plaga awarii, które zdarzyły się już pierwszego dnia kursowania był raczej wyjątkiem, niż regułą.

Co oprócz tramwaju?

Auditorium Novum, UTP Bydgoszcz
- fot. Przemysław Jahr / Wikimedia Commons.
Ponieważ prócz samych tramwajów chciałem na ostatnim spotkaniu porozmawiać trochę o SKM i alternatywach dla szybkiego transportu publicznego w Bydgoszczy, nasze rozmowy błyskawicznie przeniosły się z tego tematu na trwające obecnie konsultacje społeczne dla wojewódzkiego projektu transportowego pod nazwą „Bydgosko-Toruńskie Partnerstwo na rzecz zrównoważonego transportu”. Jest to drugi etap konsultacji, gdzie omawia się założenia zawarte w „Studium zrównoważonego rozwoju systemów transportowych powiatów bydgoskiego i toruńskiego ze szczególnym uwzględnieniem miast Bydgoszczy i Torunia”. Na chwilę obecną dokument ten budzi wiele wątpliwości, a jego zapisy zakładają przeróżne dziwne manewry, których jedyne uzasadnienie wydaje się leżeć w decyzjach politycznych. Jednym z takich wątpliwych ruchów miałoby być skomunikowanie kolejowe Kcyni z Bydgoszczą nie bezpośrednio, ale za pośrednictwem Nakła. Nie tylko jest to kompletne zaprzeczenie idei budowanego od pewnego czasu systemu BiT City, ale też tworzenie połączenia sztucznie wydłużonego, które nie ma żadnej realnej szansy poprawić skomunikowania pracujących w Bydgoszczy z miastem. Jest to tylko przykład, ale podobnych zapisów w tym dokumencie jest całkiem sporo, więc wspólną decyzją zebranych uznaliśmy, że następne spotkanie zostanie przeniesione właśnie na te konsultacje. Spotkanie odbywa się w środę, 20 stycznia 2016 roku o godzinie 17:00 w budynku Auditorium Novum UTP. Każde kolejne odbędzie się już naszym stałym miejscu i o stałej porze tak, jak to miało miejsce  dotychczas. Odpowiednia rozpiska na miesiąc luty powinna pojawić się na profilu facebookowym Po Bydgosku w przeciągu kilku dni.

- Przemek

4 komentarze:

  1. Witam serdecznie na początku pragnę przywitać się z twórcą tego bloga jak i wszystkimi czytelnikami:) i od razu na wstępie chciałbym przeprosić gdyż nie będę pisał na temat.. od jakiegoś czasu chodzi mi pewna myśl po głowie i nie mam pojęcia tak naprawdę gdzie w tej sprawie napisać a że autor bloga porusza tu różne tematy dotyczące naszej pięknej Bydgoszczy to mam nadzieję że nie będzie zły że poruszam taki temat w tym miejscu a wiec1a zaczynamy;) Kolejny basen w naszym województwie do zwiedzenia ( chodzi o nowo otwarty basen w Świeciu) muszę przyznać że byłem już na basenach w Janikowie, Mogilnie, Inowrocławiu, Solcu Kujawskim jak i oczywiście na naszych miejskich basenach Perle i na Błoniu. Wszystkie te baseny są mniej więcej podobne do siebie większość z nich zapewnie te same atrakcje i choć na początku ściągają tam tłumy to gdy człowiek odwiedzi ten sam basen 2-3razy (jeśli nie jest oczywiście wielkim miłośnikiem pływania) to zaczyna go nudzić to miejsce. Tak było przynajmniej ze mną (a może bardziej z nami) dlatego wraz ze znajomymi postanowiliśmy wybrać się na Poznańska malte. Muszę przyznać że był to strzał w 10tkę naprawdę świetny basen choć może nie o sam basen tu chodzi a o szereg atrakcji turystycznych które on zapewnia. Będąc tam łącznie 6 razy za każdym razem oprócz naszej grupy spotykaliśmy tam ludzi z naszego regionu którzy również twierdzili że nie jest to ich pierwszy i napewno nie ostatni raz na Malcie. Za każdym razem po wizycie w samochodzie rodziła się żywa dyskusja dlaczego my musimy jechać do Poznania i zostawiać tam swoje pieniądze dlaczego ludzie z naszego regionu jeżdżą tam i zostawiają swoje pieniądze. Czy nasze wspaniałe miasto nie widzi tego ile można by zarabiać na wybudowaniu Aquaparku z prawdziwego zdarzenia?? Baseny takie jak w Świeciu powstają w każdej mniejszej czy większej miejscowości na taki basen może wybrać się każdy lecz to prawdziwy aquapark przyciąga ludzi z całego regionu. Sądzę że powstanie takiego miejsca u nas w Bydgoszczy nie zapewniło by tylko rozrywki mieszkańcą ale i ściągnęło by tych ludzi którzy jeżdżą teraz do Poznania na Maltę a i jestem praktycznie pewien że wycieczki do naszego aquaparku odbywały by się z całego województwa a nawet i dalej. Lecz żeby ściągnąć takich ludzi musi powstać coś co naprawdę przyciagnie swoją atrakcyjnością i ofertą i w tym momencie jak zawsze będzie rozchodzilo się o pieniądze... Podejrzewam że właśnie to jest główną przyczyną braku Aquaparku w Bydgoszczy pieniądze ale tu rodzi się pytanie czy naprawdę warto nam budować małe osiedlowe baseny tak naprawdę większości tylko dla mieszkańców osiedla czy nie lepiej było by wybudować jeden duży pożądany i z prawdziwego zdarzenia aquapark dla wszystkich mieszkańców nie tylko miasta sle i regionu?? Taki basen zarabiał by na siebie bez problemu gdyż oprócz rodzin czy pojedynczych osób przyjeżdżały by na niego całe wycieczki z różnych zakątków województwa sądzę że mieszkańcy Torunia, Grudziądza, Inowrocławia czy Włocławka ( dodatkowo wszystkie mniejsze miejscowości w regionie) byli by stałymi bywalcami naszego wspolnego aquaparku (jeśli ten miałby naprawdę ciekawą ofertę, to jest podstawa!) Również dodatkowo samo miasto zyskało by na atrakcyjnosci jak i na turystyce. Jak pokazuje przykład mój i moich znajomych za każdym gdy wybieramy się do Poznańskiej Malty nie jest to tylko odwiedzenie Aquaparku i do domu przy okazji odwiedzamy miasto siadamy w jakieś knajpce na obiad itd czyli zostawiamy nasze pieniądze zarobione w Bydgoszczy w budżecie miasta Poznań a takich ludzi jak my jest napewno dużo dużo więcej. Dlaczego to my mamy zostawiać gdzieś a nie nam? Dlaczego ludzie mieszkający w Inowrocławiu zostawiają swoją pieniądze w oddalonym o ponad 100km Poznaniu a nie w oddalonej o niecałe 40km Bydgoszczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat o tyle ważny, co i niestety też już mocno "wytarty", bo wraca regularnie czy to za sprawą wspominek jakie to projekty inwestycyjne zarzucono, czy to za sprawą samego byłego prezydenta, pana Dombowicza. Ja tutaj nie mam zdania konkretnego, bo lubię pływać, ale nie koniecznie jest mi do tego potrzebny cały aquapark, a właśnie taki "osiedlowy" basem w zupełności na moje potrzeby byłby odpowiedni.

      Zgodzę się natomiast, że gdyby już coś miało powstawać, to z całą pewnością musiałoby o kilka "skal" przebijać ofertę powiatowych basenów ze zjeżdżalniami. Szalenie podobają mi się wszelkie projekty ze sztuczną falą, czy widziane w sieci "sztuczne fale do surfingu" i takie coś z przyjemnością zobaczyłbym w realizacji.

      Co do pieniędzy - Bydgoszcz jest jednym z mniej zamożnych miast, które wyludnia się, a z władzami w Urzędzie Marszałkowskim nie żyje w zgodzie. O ile wiem, w bieżącej perspektywie unijnej o wiele trudniej też o dofinansowanie takich obiektów, a to oznacza, że projekt tego typu musiałby być w większości finansowany z kasy miejskiej. Gdybym miał wybierać, to zamiast stawiać aquapark, uzbroiłbym całe hektary terenów pod inwestycje, hale produkcyjne, bloki, a nawet osiedla domków. Co więcej, te domki chyba nawet z tego wszystkiego są najważniejsze, bo wszyscy bogatsi uciekają z naszego miasta na przedmieścia, tam płacą podatki, a Bydgoszcz traci coraz więcej i więcej na ludziach, którzy często nawet dalej nazywają siebie bydgoszczanami.

      W skrócie - fajnie byłoby coś takiego mieć, ale nie jestem przekonany, żeby akurat to była największa potrzeba Bydgoszczy. :)

      PS:
      O podobnej tematyce tekst napisałem dość dawno temu, ale to chyba zbyt stary wątek, by pisząc tam móc jakąś większa dyskusję wywołać:
      http://www.pobydgosku.pl/2014/06/lepiej-niz-w-myslecinku.html

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Aquapark to mogła by być nasza kolejna wizytówka miasto Bydgoszcz otwarte jest na wodę więc może pokażmy to wybudujmy aquapark jedyny w swoim rodzaju żeby to ludzie z Poznania czy Gdańska, Gdyni przyjeżdżali do nas żeby przy okazji zwiedzili nasze miasto nasz stary rynke piękne bulwary czy cudowną wyspę młyńską i żeby to oni u nas zostawili swoje pieniądze a nie tylko my u innych. Ktoś może powiedzieć że co to za atrakcja Aquapark może i dla niektórych to żadna atrakcja ale dla większości zjadaczy chleba wyjazd z rodziną czy znajomymi do prawdziwego aquaparku będzie nie lada frajdą i świetnym sposobem na spędzenie wolnego czasu a jak przy okazji ktoś z przyjezdnych wybierze się na spacer i zakocha się w naszym mieście to będzie chciał tu wracać a może nawet i zostać już na stałe. Słyszałem o planach (niestety tylko planach) aquaparku w myślęcinku i uważam że była by to dobra lokalizacja choć już od dłuższego czasu myślę nad innym miejscem (nie wiem na ile to miejsce może być realne o ile w ogóle by mogło być) ale pomyślałem o parku Centralnym przy naszych Łuczniczkach. Budynek Aquaparku stałby od strony torów tramwajowych zaś od strony rzeki można by zrobić otwarte baseny plus kawałek pięknej plaży tuż nad brzegiem Brdy. W okolicy już teraz sa dwie hale niedługo powstanie lodowisko gdybyśmy dołożyli tuż obok Aquapark okolica stała by się takim naszym centrum rekreacji dojazd był by tak naprawdę dogodny z każdego zakątka miasta czy województwa. Przy okazji dzięki tej lokalizacji każdy mógłby wybrać się naszymi (miejmy nadzieję wkrótce odnowionymi w całości) bulwarami w kierunku centrum miasta zostawić swoje pieniądze czy to w restauracji zwykłym pubie czy sklepie a i sama reklama Miasta Bydgoszcz otwartego na wodę pokazała by że rzeczywiście tak jest i to nie tylko na wyspie młyńskie ale na całej długości naszej pięknej Brdy. Tak jak zaznaczyłem wcześniej nie wiem czy to miejsce było by w ogóle możliwe do brania pod uwagę jako miejsce na Aquapark ale sądzę że była by to świetna lokalizacja dla takiej inwestycji (przynajmniej moim zndaniem;) jeśli miejsce się nie nadaję to wróćmy do pierwotnego miejsca czyli Myślęcinka. I tutaj moje pytanie czy jest choć minimalna szansa że doczekamy się takiej inwestycji w naszym mieście czy pozostaniento tylko w sferze marzeń...?
    Ps. Przepraszam za taki długi wywód mam nadzieję że nikt nie będzie miał mi tego za złe pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja mam kontrpropozycję! :)
      Uzupełniając moją odpowiedź do pierwszej części, odpowiem się tutaj PRZECIW parkowi centralnemu. Nie dlatego, że nie chcę tej inwestycji, a dlatego, ze widzę lepszą lokalizację. Otóż za świetne miejsce na taką inwestycję uważam tereny przy Rejewskiego, gdzie obecnie znajdują się stawy po dawnych kopalniach gliny. Powiększając je przez połączenie w jeden duży akwen (oraz zabezpieczając brzegi), mielibyśmy bardzo duży zbiornik wodny pod plażowanie i kąpiele, a sam aquapark miałby świetny dojazd aż czterema liniami tramwajowymi, ulicą o ogromnej przepustowości (w przeciwieństwie do już teraz ciasnej Toruńskiej) i co najważniejsze - planowany dookoła jest Park Uniwersytecki. W zasadzie nie ma lepszej lokalizacji, kiedy poprzedni plan dla tamtego miejsca (motoarena) został zarzucony.

      Usuń