piątek, 29 lipca 2016

Czas powalczyć o dobrą infrastrukturę!

Mija niemal dokładnie pół roku od tekstu "Tramwajowy most przez Brdę - 10 powodów, by oderwać go od dróg.", w którym pisałem o zaletach poprowadzenia przeprawy tramwajowej pomiędzy ulicami Bałtycką i Perłową. Gorąco polecam Wam jego przeczytanie, gdyż właśnie rozpoczęły się konsultacje społeczne dotyczące tej inwestycji. Bardzo zależy mi na tym, by wszyscy bydgoszczanie mieli pełną świadomość, czemu właśnie te konsultacje są tak ważne dla naszego miasta i jak wiele możemy zyskać, wybierając odpowiedni wariant. Warto też przypomnieć, że niezależnie od wybranego wariantu kierowcy nie tracą nic, bo druga nitka mostu Kazimierza Wielkiego powstanie w obu przypadkach. Kto może stracić na złym wariancie? Wszyscy, którzy kochają spacery nadrzecznymi bulwarami, którym zależy na coraz lepszym zagospodarowaniu terenów nadrzecznych w Bydgoszczy, a także ci, którzy po prostu nie wszędzie lubią docierać autem.

Tak może już niedługo wyglądać nowa przeprawa przez Brdę. Torowisko i szeroki ciąg pieszo-rowerowy z przepięknym widokiem na malowniczą dolinę Brdy. Bez spalin i bez wiecznego hałasu będzie to wspaniałe miejsce dla spacerowiczów! -fot. materiały ZDMiKP
W stosunku do pierwotnie przedstawionego planu sytuacyjnego (LINK TUTAJ) zaszło kilka zmian i uszczegółowień. Dodano odpowiednio oznaczone zejścia na bulwary, przystanki tramwajowe w kierunkach prowadzących przez most oraz, co moim zdaniem jest najważniejsze, powstała pętla zapasowa przy ulicy Fordońskiej, która usytuowana jest w sposób pozwalający na odholowanie uszkodzonych tramwajów z ulicy Fordońskiej, Toruńskiej i zjazdu prowadzącego wzdłuż ulicy Bełzy. To ogromna zmiana, dzięki której na bardzo wielu torowiskach znacznie szybsze i łatwiejsze będzie usunięcie blokującego ruch pojazdu. Nowy plan sytuacyjny znajdziecie POD TYM LINKIEM (most tramwajowy) oraz TYM LINKIEM (rozbudowa mostu Kazimierza Wielkiego w wariancie 1).

Wszystkie informacje, których potrzebujecie aby wziąć udział w konsultacjach, znajdziecie poniżej w postaci listy odnośników opatrzonych moim prostym komentarzem. Poświęcając 5 minut na przeczytanie tej listy, powinniście mieć całą niezbędną wiedzę, aby skutecznie oddać ważny głos w prowadzonych konsultacjach. Wystarczy kliknąć w odpowiedni odnośnik!

  • Opis i wizualizacje inwestycji w obu wariantach (plik PDF) - Pełen opis planowanej inwestycji wraz z wizualizacjami, które stanowią także ilustrację mojego tekstu. Jeśli nie chcecie przebijać się przez wszystkie strony, przewińcie sobie całość do stron 15 i 16 - znajdziecie tam wypunktowane wady i zalety obu wariantów. Moim zdaniem najważniejszy jest tutaj następujący wniosek ZDMiKP
O wariancie 2: "Wprowadzenie infrastruktury tramwajowej w ulicę Kazimierza Wielkiego przyczyni się do powstania dodatkowych konfliktów przejazdowych względem stanu istniejącego, których wynikiem będzie konieczność dostosowania sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach z ulicami Toruńską i Fordońską na potrzeby przejazdu tramwajów. Odpowiednia koordynacja sygnalizacji świetlnej dla tak dużego węzła, będzie utrudniona. Należy spodziewać się ograniczenia korzyści (dodatkowe fazy sygnalizacji świetlnej dla tramwajów, wydłużone czasy przejazdu przez skrzyżowanie) wynikających z przebudowy geometrii ulicy względem parametrów dla wariantu 1."
  • Tramwajowy most przez Brdę - 10 powodów, by oderwać go od dróg. - Mój pierwszy tekst, w którym wymieniałem wszystkie (na tamten moment) zalety wariantu prowadzącego przez osobny i niezależny od dróg most tramwajowy. Do wymienianych argumentów należy dodać zaplanowaną pętlę awaryjną, która pozwoli znacząco zwiększyć zabezpieczenie sieci tramwajowej przed awariami. Polecam Wam jako uzupełnienie poprzedniego punktu z opisem inwestycji sporządzonym przez drogowców.
  • Karta konsultacji w wersji PDF oraz karta konsultacji w wersji DOC - Nic dodać, nic ująć. Pod linkami znajdziecie karty z małym polem pozwalającym wpisać swoje dodatkowe uwagi oraz okienka pozwalające udzielić poparcia dla wybranego wariantu. Gorąco namawiam do wyboru wariantu 1, natomiast jeśli chcielibyście zasugerować coś w polu na uwagi, mogą to np. być tablice informacyjne na pieszej trasie informujące o Brdzie, florze i faunie zamieszkującej naszą rzekę i jej brzegi - to świetne miejsce na takie informacje! Warto też dopisać, że nawet w przypadku budowy wariantu pierwszego, most Kazimierza Wielkiego powinien powstać z takim odstępem między jezdniami, by zmieściło się tam w przyszłości torowisko. To zabezpieczenie rezerwy na wiele lat w przód! Wypełnione karty możecie nadesłać na adres konsultacje@zdmikp.bydgoszcz.pl lub w wersji wydrukowanej wysłać pisemnie na adres Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy. Termin składania naszych uwag upływa 14 sierpnia 2016!
Chociaż wizualizacja to tylko wizja grafika, rzeczywisty teren, przez który przebiegać może linia tramwajowa w pierwszym wariancie jest równie malowniczy. W rzeczywistości jeszcze więcej tam drzew, a rzeka jest jeszcze szersza i wije się w malowniczy sposób. - fot. materiały ZDMiKP

I to już wszystko. Mam nadzieję, że mój wpis okaże się pomocnym przewodnikiem po prowadzonych obecnie konsultacjach i pozwoli Wam w łatwy i szybki sposób wyrazić swoją opinię. Pamiętajcie także, aby wypełnić kartę konsultacyjną poprawnymi danymi, aby nie została ona odrzucona z przyczyn formalnych! Nie chcemy, by ktoś nas zignorował tylko i wyłącznie przez zwykłe zapominalstwo, prawda? Pamiętajcie - razem możemy więcej i wspólnymi siłami możemy pomóc miastu podjąć możliwie najlepszą decyzję! :)

- Przemek

niedziela, 24 lipca 2016

Czas na pierogi!


Zwykle nie piszę o franczyzach, bo zależy mi na promowaniu prawdziwie bydgoskich inicjatyw z bydgoskimi właścicielami i ulokowanych w Bydgoszczy. Tym razem zrobię wyjątek, bo dzisiejszy tekst będzie o lokalu w najpiękniejszym zakątku Bydgoszczy i choćby z powodu tej lokalizacji jest absolutnie wyjątkowy. Mowa oczywiście o lokalizacji w Bydgoskiej Wenecji (teoretycznie Poznańska 4/2), a opisywanym lokalem będzie otwarty całkiem niedawno "Stary Młyn", który pewnie mieliście już okazję zobaczyć podczas spaceru albo wypadu na miejską imprezę. Jak zawsze, tekst rozbiję na ocenę samego miejsca i ocenę serwowanego jedzenia, bo czasem już atmosfera i otoczenie są wystarczającym powodem, by pewne miejsca odwiedzić. Jak było tym razem? Przekonajcie się sami!

Widoki, spacery i atmosfera!


"Stary Młyn", jak wspomniałem wcześniej, ulokowany jest nad Młynówką, przy malowniczym bulwarze spacerowym. Absolutnie zalecam Wam wszystkim dotarcie tutaj właśnie od tej strony! Oficjalnie uznajmy, że adres przy ulicy Poznańskiej nie istnieje i jest jedynie potrzebny dla wszystkich nudnych urzędowych spraw. Prawdziwe i jedyne słuszne dojście do tej pierogarni wiedzie wzdłuż wartkiego nurtu południowej odnogi Brdy, która opływa Wyspę Młyńską. Ta spięta jest z bulwarem kilkoma przeprawami, chociaż z jakiegoś dziwnego powodu brakuje tu zejścia z Mostu Młyńskiego od strony starówki. Taki spacer nie tylko jest świetną okazją, by wprawić się w dobry nastrój przed jedzeniem, ale też może się nam bardzo przydać już po nim, o czym trochę szerzej napiszę w drugiej części tekstu.
Po lewej nowiutki "Stary Młyn", który dopiero zaczął walczyć o zainteresowanie bydgoszczan, a kawałek dalej "Warzelnia Piwa", której chyba nikomu przedstawiać w Bydgoszczy nie trzeba.

Kiedy już znajdziemy się na miejscu, wnętrze bardzo szybko zdradzi nam, że obiekt zbudowano na podobnych tarasach, jak sąsiednią "Warzelnię", które zawdzięczamy żegludze śródlądowej i historycznemu zastosowaniu tego miejsca. Na "parterze" znajdziemy najlepiej nasłonecznione pomieszczenie o szklanych ścianach i suficie oraz małą antresolę z dodatkowymi stolikami, a wszystko to na tle przaśnie wymalowanych ścian. Ten ostatni element nie przypadł mi za bardzo do gustu i wzbudził raczej skojarzenia z przydrożną oberżą gdzieś pośrodku niczego, którą wymalowali sami właściciele. Na plus trzeba lokalowi oddać, że wśród namalowanych widoków znalazły się też liczne obrazki z Bydgoszczy, ale jestem pewien, że Wasze spojrzenia o wiele częściej przyciągać będzie absolutnie wspaniały widok za oknem! Piętro urządzone jest w bardzo podobny sposób i z wyjątkiem sufitu przeszklone jest równie mocno.

Skoro już o oknach mowa, to warto wspomnieć też, że "szklane ściany" pozostają otwarte, jeśli tylko pozwala na to pogoda. Na dole otwarte są na całej wysokości, a na piętrze do połowy. Na moje nieszczęście, środkowa część ramy okna wypada idealnie na wysokości moich oczu i połowa przyjemności z siedzenia na pięterku gdzieś mi uciekła. Osoby o 186 cm wzrostu strzeżcie się! Alternatywnie możecie się garbić, bo za okno koniecznie warto tu wyglądać. ;)

Jedzenie, całe sterty jedzenia...


Coś pięknego!
Wraz z Darią, która zawsze towarzyszy mi na takich wyprawach, zadecydowaliśmy, że za pierwszym razem wypada zrobić mały przegląd oferty i skorzystać z możliwości "Czego dusza zapragnie", czyli mieszanki pierogów z pieca, z których każdy ma inny farsz. Wersja po pięć pieczonych pierogów na głowę. STOP!

Porcja pięciu pierogów z pieca jest ogromna! Są one wielkości pełnowymiarowej bułki, a farszem wypełnione są naprawdę solidnie. Na pewno nie jest to porcja niemożliwa do zjedzenia, ale nie mówcie mi potem, że Was nie ostrzegałem! Jestem pewien, że trzy sztuki w zupełności wystarczą każdemu. Trudno mi ocenić pierogi z wody, bo to już temat na kolejny wypad.

W oczekiwaniu na zamówione pierogi, co trwało trochę mniej, niż 25-30 minut, na stół trafił chleb ze smalcem i ogórki. Bardzo miły akcent, chociaż zgubny, jeśli nikt Was nie ostrzeże przed wielkością porcji! Prócz "typowo polskiego powitania" zajęliśmy się sączeniem mrożonych herbat, które dostępne są wśród całkiem bogatej oferty zimnych napojów. Są absolutnie przepiękne i na pewno w gorący dzień będą świetnym wyborem, bo składają się przynajmniej w połowie z lodu, mrożonych owoców i tym podobnych elementów. Jeżeli będziecie mieć okazję, zamówcie sobie jeden z tych "herbacianych drinków" i po prostu cieszcie nim oczy przez pierwsze kilka minut spędzonych w "Starym Młynie".

Kiedy przyszło nasze zamówienie, zaczęliśmy próbować po kolei całej mieszanki wytrawnych pierogów, od serowych po najróżniejsze mieszanki mięs, grzybów i tym podobnych składników. Do każdej z porcji wybraliśmy inny sos, których też jest tutaj całkiem sporo. Dla mnie grzybowy, dla Darii koperkowy. Oba okazały się bardzo smaczne. Jeśli chodzi o pierogi, tutaj nasze uczucia były równie dobre, a po świetnym "pierwszym wrażeniu" pojawiły się tylko niewielkie uwagi.

Przepiękne, rumiane pierogi i bardzo aromatyczny sos grzybowy. Pierwsze wrażenie nie mogłoby być lepsze!

Pierogi były gorące, aromatyczne i całkiem smaczne. Darii zabrakło tylko czosnku w pierogu ze szpinakiem i fetą, przez co wydawał się mało wyrazisty w smaku. Moje wrażenia wcale nie były gorsze. Pierogi były smaczne, a do moich ulubionych kombinacji trafiła wątróbka z pieczarkami oraz mięso mielone ze śliwką. Zdecydowanie na plus, chociaż pierogiem serowym (z camembertem) można się trochę zalepić, przez co najlepiej zostawić go sobie na sam koniec posiłku. 

Podsumowanie i nasza ocena


Porcja pierogów, którą zamówiliśmy, prawdopodobnie wystarczyłaby dla czteroosobowej rodziny, a kosztowało nas to (włącznie z "wypasionymi" napojami) trochę ponad 60 zł. Nie przejedliśmy jej, więc za tę cenę dostaliśmy sycący obiad, a spakowane przez obsługę pozostałe pierogi starczyły nam jeszcze na później. Właśnie dlatego pisałem wcześniej, że spacer nad Młynówką po jedzeniu był dla mnie równie ważny, jak przed nim! Nie popełniając naszego błędu ze zbyt dużym zamówieniem, można tu przyjść we dwoje i spokojnie zamknąć rachunek w 50 zł, nie oszczędzając absolutnie na niczym. Obsługa w lokalu jest bardzo miła i profesjonalna, a choćbyśmy chcieli, to nie ma im czego zarzucić - brawo!

4+/5

Gdyby ten lokal stał w jakimś typowym, niczym niewyróżniającym się miejscu, 4 byłoby maksymalną oceną, a może nawet lekko naciąganą. Przaśne wnętrze byłoby jedynym widokiem dookoła i zniknąłby cały czar nieuporządkowanych kamieniczek wyrastających wprost nad wartkim nurtem. Na szczęście jest odwrotnie, a pierogi są w zasadzie dodatkiem do wyjątkowej atmosfery, która zaczyna się tam, gdzie kończy się "wnętrze" obiektu.

PS:
Polecam Wam też relacje z innych wyjść, które znajdziecie w zakładce "wypady" na blogu. Wszystko zebrane w jednym miejscu i uporządkowane w postaci mapy Bydgoszczy z oznaczonymi lokalami! :)

- Przemek

piątek, 22 lipca 2016

Wizerunkowe samobójstwo ZDMiKP - co z mandatami?

Podstawą dobrego wizerunku jest traktowanie poważnie swojego klienta i budowanie wokół siebie atmosfery profesjonalizmu. Tyczy się to także firm i miejskie spółki nie są tutaj żadnym wyjątkiem od tej reguły. Okazuje się jednak, że czasem cały swój wizerunek można zniszczyć jedną niezapowiedzianą akcją i z pozycji podmiotu "raczej nielubianego" zejść do poziomu znienawidzonej instytucji, której działania rzutują na całe miasto i jego włodarzy. Właśnie takiego wizerunkowego "harakiri" dokonał Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy, organizując masową nagonkę na mieszkańców z zaległościami w spłacie kar za przejazdy bez biletu. To nie pierwszy raz, nawet nie dziesiąty, kiedy działania ZDMiKP są powodem do zażenowania dla każdego bydgoszczanina. Jakiś czas temu pisałem O ZNĘCANIU SIĘ NAD DWUNASTOLATKIEM przez pracowników firmy zatrudnionej przez bydgoski zarząd do kontrolowania biletów. Przytoczyłem tam też wiele innych tekstów opisujących karygodne zachowanie kontrolerów. Kolejna "wpadka" nie pomaga w odbudowie wizerunku i poważnie zastanawiam się, czy nasi drogowcy mają blade pojęcie o tym, co znaczy relacja z klientem i wzajemne zaufanie.

Warto też powiedzieć kilka słów o firmie, która wybrana została na wykonawcę całej akcji. Wielokrotnie karana za stosowanie nielegalnych praktyk i wprowadzająca swoich "klientów" w błąd (LINK1 - LINK2), została najprawdopodobniej wybrana w przetargu z główny kryterium ceny. Taki sposób doboru kooperantów mści się już na naszym mieście nie pierwszy raz. Mścił się on przy wyborze wykonawców ulicy Brzozowej, którą trzeba było budować dwa razy, bo za pierwszym się rozpadła i mścił się przy wyborze firmy "Renoma" do kontroli biletów w bydgoskiej komunikacji miejskiej, która to zasłynęła z wyzywania i BICIA (!) podróżnych przy zatrzymaniach. To tylko dwa przykłady, ale można ich mnożyć jeszcze wiele.

Co w takim razie należało zrobić? W wielkim skrócie - trzy razy pomyśleć, nim zaczęło się działać. Można to było zorganizować w zupełnie inny sposób i nie tylko nie wyjść "na tego złego", ale dla odmiany nawet poprawić wizerunek bydgoskich drogowców. Całą akcję wystarczyło rozpocząć od kampanii informacyjnej, która jasno przedstawiłaby, ile mandatów pozostaje niezapłaconych, co może spotkać osobę zalegającą itd. W drugim etapie wystarczyłby jeden adres mailowy albo bardzo prosta aplikacja internetowa, gdzie każdy mieszkaniec mógłby sprawdzić, czy ma jakieś zaległe kary i gdzie może się rozliczyć. Dopiero po kilku tygodniach trwania takiej akcji właściwe stałoby się wysyłanie wezwań do zapłaty, a ostatecznie także nakazów egzekucji należności. Niestety, jak zdążyli nas już urzędnicy przyzwyczaić, wszystko to zaczęto robić od "zadka" strony. Zamiast akcji, która prowadzona byłaby w tonie przyjaznej pomocy w uregulowaniu zaległości, rozpoczęto nagonkę z pismami od firmy zajmującej się windykacją i gróźb.

Tramwaj na stacji Bydgoszcz Wschód. Pamiętajcie o bilecie, przesiadając się z pociągu. Na trasie do Fordonu równie łatwo otrzymać mandat, jak w samym centrum miasta! - fot. Krystian Dobosz, Bydgoszcz w budowie

Większość naliczonych kar jest najpewniej całkowicie uzasadniona, ale ich rozliczenie prowadzi się w sposób pozostawiających wiele do życzenia. Ponieważ temat jest ważny i przede wszystkim dla wielu osób każde wsparcie może okazać się pomocne, postanowiłem skonsultować się z kolegą pracującym jako komornik w Bydgoszczy. Co powinniście wiedzieć, nim zadecydujecie co dalej zrobić z otrzymanym wezwaniem do zapłaty?

  • Po pierwsze - jeśli już zdecydowaliście się uznać karę, upewnijcie się, że wiecie gdzie i w jaki sposób przelać pieniądze. Na stronie ZDMiKP (link) podane informacje są, niestety, nieaktualne! W dniu 1 czerwca wspomniana w podpiętym tekście firma "Renoma" utraciła jakiekolwiek prawa do kontroli biletów w Bydgoszczy i zanim przelejecie pieniądze, zadzwońcie do ZDMiKP z pytaniem gdzie i jak kontaktować się w sprawie regulowania opłat. Może to nadal "Renoma", ale równie dobrze może to być już nowy podmiot!
  • Po drugie - lepiej nie czekać na przekazanie sprawy do sądu i komornika. Kwota podana w wezwaniu zostanie wtedy powiększona o koszty sądowe i koszty komornicze, które podnieść mogą kwotę należną nawet o PÓŁ TYSIĄCA ZŁOTYCH! To ogromna różnica i prawdopodobnie wielokrotność Waszej należności.
  • Po trzecie - upewnijcie się, czy nie macie gdzieś zachowanego dowodu wpłaty poprzednich należności. Jeśli nie, zachowajcie wszystkie przyszłe "kwitki" potwierdzeń, by uniknąć podobnych problemów.
  • Po czwarte - zapytajcie pracowników ZDMiKP o przedstawienie kwitu, który jest podstawą wystawienia wezwania. Jeśli zarząd nie będzie w stanie udowodnić zasadności wezwania do zapłaty, nie ma żadnej podstawy prawnej do ściągania z Was pieniędzy za przejazd. Nie ma tu nawet znaczenia czy jechaliście z biletem, czy bez. Bez kwitka zachowanego "gdzieś w archiwum" nie istnieje żaden dowód Waszego przejazdu.
  • Po piąte - nie liczcie na "przedawnienie". Jest wiele kruczków prawnych i sztuczek, które pozwalają przeciągnąć ważność roszczenia nawet do kilkunastu lat, a odsetki od nieuregulowanej należności przez ten czas będą się dalej naliczać!
  • Po szóste - zastanówcie się dwa razy, nim skorzystacie z internetowych "sposobów na uniknięcie mandatu". Wszystkie oparte są o kruczki prawne i liczenie na lenistwo sądów, którym nie będzie się chciało prowadzić wielogodzinnych postępowań dla 100 czy 200 złotych. Mogą zadziałać, ale nigdy nie jest to metoda gwarantowana.


Mam nadzieję, że powyższe wskazówki pomogą Wam, chociaż do pewnego stopnia, poradzić sobie z otrzymanym pismem i rozwieją część wątpliwości, z którymi się teraz borykacie.

Chciałbym uściślić jedną rzecz ponad wszelką wątpliwość. Nie popieram i nie mam zamiaru bronić gapowiczów. Jeśli regulamin przewozów mówi o obowiązku posiadania biletu, to należy bilet posiadać i kara za jego brak jest jak najbardziej zasadna. Jednocześnie to, w jaki sposób ściągane są należności, w jaki sposób przeprowadzane są kontrole i jak traktowany jest w takich sytuacjach pasażer, nadal jest dla mnie sprawą ważną i nawet brak biletu nie może usprawiedliwiać "wszelkich środków".

PS:
I jeszcze jedno. Nie zapominajcie, że MZK jest tylko wykonawcą przewozu, a to ZDMiKP jest odpowiedzialne za cały ten chaos. Nie wściekajcie się na kierowców i nie wylewajcie im swoich żali, bo oni jedynie wykonują otrzymane obowiązki służbowe! :)

- Przemek

sobota, 16 lipca 2016

Stare miasto potrzebuje naszej pomocy!

Rozmowy o Bydgoszczy 15.07.2016 - tym razem była to prawdziwa mieszanka środowisk. Wspólnie, w jednym gronie, zebrali się politycy, dziennikarze, społecznicy z kilku organizacji oraz zwykli obywatele. Warto rozmawiać!
Będąc na Starym Rynku zauważyliście pewnie rozstawione tam plansze, które prezentują jak wyglądać będzie Stary Rynek po remoncie płyty. To bardzo ważna inwestycja i jedyne słowo, jakie można o niej powiedzieć z całą pewnością, to wykrzyczane głośno "NARESZCIE!". Tym bardziej ważne jest, abyśmy my wszyscy, mieszkańcy Bydgoszczy, dopilnowali jak najlepszego wykonania płyty najważniejszego placu w tym mieście. Właśnie z tego powodu całe wczorajsze spotkanie poświęciliśmy planowanej rewitalizacji oraz zmianom na ulicy Długiej. Oto krótka relacja z wczorajszych "Rozmów o Bydgoszczy".

Pierwsze zmiany już widać!


Ulica Długa od dawna jest tematem problemowym. Kierowcy skracali sobie tutaj drogą do Poznańskiej, by ominąć Rondo Bernardyńskie, a parkowanie prywatnych samochodów było prawdziwą plagą, chociaż godziny postojowe ustanowiono przede wszystkim pod potrzeby dostaw. Pierwszą zmianą, której dokonano by zmniejszyć problem nadmiaru aut w tej okolicy, było proste odwrócenie kierunku ruchu. Teraz przejazd odbywa się w kierunku od ulicy Poznańskiej do Placu Kościeleckich, dzięki czemu ulica Długa przestała być wygodnym objazdem bardzo kolizyjnego ronda. Niestety bardzo wielu jest kierowców, którzy ignorują znaki i jeżdżą "na pamięć", a policji ani straży miejskiej nigdzie nie widać, by pouczać nieuważnych i karać mandatami co bardziej bezczelnych kierowców. 

Kolejnymi zmianami, które już niedługo mają być wprowadzone w tkankę miejską, jest ograniczenie godzin dozwolonego parkowania oraz dodanie progów zwalniających na ulicy Pod Blankami. Pierwsza z tych zmian postulowana jest przez samych kupców z ulicy Długiej, którzy zabiegają o jak największe ograniczenie dostępu pojazdów kołowych do ulicy, która powinna być przecież pięknym staromiejskim deptakiem. Handel na starych miastach kwitnie wszędzie tam, gdzie ludzie spacerują i spędzają swój czas, więc inicjatywę stopniowego ograniczania parkowania oraz ruchu należy jak najmocniej popierać. Druga zmiana to kwestia bezpieczeństwa. Przesmyk, będący przedłużeniem ulicy Stefana Batorego, to coraz popularniejsze miejsce wśród bydgoszczan. Pojawiło się tam kilka bardzo ciekawych lokali gastronomicznych, a znajdujące się trochę dalej na południe schody kierują na tę uliczkę niemal każdą osobę, która chce ze Szwederowa zejść na starówkę. Niestety, bardzo słaba widoczność oznaczała, że kierowcy z piskiem opon musieli hamować, by przepuścić pieszego na przejściu. Nawet przy małej prędkości.

Stary Rynek w Bydgoszcz nie był remontowany od dekad. Wciąż znajduje się tu podwyższenie pod nieistniejący już szaniec, a sama płyta rynku jest krzywa i podzielona na dwa poziomy. Trudno nazwać to reprezentacyjnym placem miasta.

Zmiany na rynku i uwagi do projektu przebudowy


Stary Rynek to serce Bydgoszczy, więc wszystkie kwestie związane z jego przebudową powinny być bardzo bliskie każdemu mieszkańcowi tego miasta. Do końca konsultacji zostało już bardzo niewiele czasu, gdyż kończą się one w niedzielę, 17 lipca. Właśnie dlatego chciałbym napisać kilka słów o tym, co poruszane było na spotkaniu w piątek i na jakie problemy zwracali szczególną uwagę miejscy aktywiści. Gorąco liczę na to, że wspólnymi siłami zdołamy pchnąć planowaną przebudowę w dobrym kierunku. Jakie sprawy poruszaliśmy?
  • Stopniowe wygaszanie ruchu. - Wbrew temu, co pisze redaktor Reszka z Expressu Bydgoskiego, nie jest ani przyjemnie, ani też miło siedzieć na starówce wśród ryku silników i zapachu spalin. Obecnie zdarza się, że na ten reprezentacyjny plac zjeżdżają zupełnie spontaniczne "zloty" posiadaczy klasycznych aut o sportowym charakterze, czy motocykli. Dla fanów tematu jest to pewnie wyjątkowy widok, ale to też najgłośniejsza grupa pojazdów, jaką można sobie wyobrazić w mieście. Właśnie dlatego ruch ze starego miasta należy powoli wyprowadzać lub przekierować ze Starego Rynku na równoległe uliczki , jak ulica Podwale.

  • Przeniesienie taksówek w mniej eksponowane miejsce. - Taksówki "gdzieś na starówce" na pewno są i zawsze będą potrzebne, ale ustawianie się wzdłuż ogródków przy wschodniej pierzei rynku jest absurdem. Co chwila ktoś podjeżdża, odjeżdża i tak bez końca. Nie pomaga tu też, że kierowcy taksówek na ogół jeżdżą samochodami z silnikami diesla, które odpalają pod nosem wypoczywających gości okolicznych lokali nierzadko z towarzyszącą temu czarną chmurą dymu. Czy tak powinno wyglądać miejsce odwiedzane przez turystów i okolicznych mieszkańców, by odpocząć i rozerwać się? Ponownie na myśl przychodzi ulica Podwale albo ulica Grodzka, ale i ustawienie takiego postoju bliżej Rybiego Rynku, bądź Placu Kościeleckich nie powinno być najmniejszym problemem. Wystarczy kilka małych tabliczek informujących o tym, że postój znajduje się 2 minuty spaceru od rynku w danym kierunku.

  • Niech ruch aut reguluje sam rynek, a nie znaki i martwe przepisy. - W obecnym projekcie jezdnie wyróżnione są z płyty rynku zupełnie innym rodzajem i kolorem nawierzchni. To wielki błąd! Niezależnie od tego, czy będzie tu dopuszczony ruch, czy też panować będzie zakaz w pewnych godzinach (a najlepiej całkowity), wyróżnienie jezdni to sygnał "tu jest miejsce do jeżdżenia". Po pewnym czasie kierowcy, którzy już kilka razy przejadą przez rynek, zaczną jeździć "na pamięć" i należyte funkcjonowanie rynku wymuszać będzie tylko infrastruktura. Stworzenie na płycie rynku nawierzchni jednolitej, wizualnie identycznej dla pieszego i kierowcy oraz wprowadzenie ruchu mieszanego sprawi, że prowadzący auto będzie musiał jechać o wiele wolniej, ostrożniej i ze znacznie większą uwagą. Znika psychologiczny mechanizm "jezdnia jest moja, chodnik Wasz" i jest to zmiana o wiele ważniejsza nawet od samej estetyki!

  • Nowoczesne technologie na starym mieście. - Jednym z pomysłów na rynek jest mapping na elewacjach, a przebieg 18 południka ma być oznaczony świecącym pasem przecinającym płytę. To ciekawe akcenty, ale zdecydowanie za mało w obecnych czasach. W tej chwili każde miasteczko i każdy średni ośrodek w Polsce ma "coś świecącego" i podświetlenie południka oraz zainstalowanie stałego projektora nie są już niczym szczególnym. Jeśli chcemy postawić na rynku coś odpowiedniego do skali i roli miasta w regionie, musimy postawić fontannę w jakiś sposób wyróżniającą się. Nie musi być ona ogromna, ani też nie musi być wypełniona wspaniałymi rzeźbami, niczym większa krewniaczka fontanny "Potop", ale musi to być fontanna unikatowa. Dobrym pomysłem jest np. wykorzystanie nowoczesnych technologii, by zwykłe dodanie sterownika do dysz fontanny zmieniło ją z biernej kałuży w interaktywną atrakcję turystyczną!

Interaktywna fontanna w Perth, Australia. Ustawiona na publicznym placu fontanna wyposażona jest w dysze wodne reagujące na spacerujących ludzi "zamykając" ich w kwadratowych "pokojach". W tle mapping elewacji jednego z okolicznych budynków.
  • Pamiętajmy o historii! - Dawniej, na Starym Rynku w Bydgoszczy znajdował się typowy miejski ratusz. Nie stał on na uboczu, a na samym środku płyty rynku dokładnie tak, jak wiele innych ratuszy w całym kraju, od krakowskich sukiennic, po gotycki ratusz we Wrocławiu. Nasz się nie uchował, ale według obecnego planu ratusza na rynku pojawić ma się "czarna ramka" otaczająca płytę rynku. Zamiast "rysować" taką obwolutą prostokąt, może warto zmienić jej przebieg i pokazać na powierzchni obrys murów dokładnie tak samo, jak zarysy dawnych zabudowań pokazujemy czarnym obrysem na Placu Teatralnym, niedaleko stacji roweru miejskiego? W przyszłości może nawet udałoby się wymienić nawierzchnię wewnątrz tego obrysu na szkło i pokazać piwnice ratusza w pięknym podświetleniu, ale nawet i bez tego pamięć o dawnej Bydgoszczy warto uhonorować!

Wszystkie te wyżej wymienione uwagi pozwolą przeprowadzić nadchodzącą rewitalizację w sposób, który nie będzie tylko remontem utrwalającym archaiczny układ funkcjonalny i komunikacyjny, a prawdziwym krokiem w kierunku utworzenia przestrzeni atrakcyjnej dla ludzi i prowokującej do zostania na rynku chwilę dłużej. Stare miasto nie może rozwiązaniami infrastrukturalnymi zniechęcać siedzących w lokalach i spacerujących, nie może też sprawiać, że będą chcieli szybko przenieść się w inne miejsce. Właśnie dlatego proszę Was wszystkich - skorzystajcie z okazji i jeszcze przed końcem weekendu weźcie udział w konsultacjach, którym poddawany jest obecny projekt. Skorzystajcie z powyższych uwag i napiszcie kilka słów o tym, co chcielibyście zobaczyć na płycie naszego rynku. Wszystkie informacje znajdziecie poniżej:

Znajdziecie tutaj kartę konsultacyjną w wersji do wydruku lub wypełnienia w edytorze tekstu. Wysłać możecie ją na adres konsultacje@zdmikp.bydgoszcz.pl do końca niedzieli. Pamiętajcie, aby zwrócić uwagę na wszystkie szczegóły, by nie odrzucono Waszych uwag z jakiegoś błahego powodu formalnego!

Znajdziecie tutaj szczegółowe plany sytuacyjne i wizualizacje niektórych elementów przebudowy. Te same materiały znajdziecie także na ustawionych na Starym Rynku tablicach informacyjnych. Zwracam szczególną uwagę na to, jak małym placem staje się rynek po wydzieleniu jezdni niemal z każdej strony. Dla ułatwienia załączam poniżej porównanie tego, co proponuje miasto i tego, co możemy wywalczyć MY, mieszkańcy:
Po lewej - małe "boisko" wykrojone z rynku. Cała reszta powierzchni oddana samochodom.
Po prawej - duża jednolita płyta rynku i pamiątkowy obrys dawnego ratusza. 
PS:
Bardzo dziękuję radnemu Ireneuszowi Nitkiewiczowi, przedstawicielom stowarzyszenia Bydgoska Starówka i wszystkim reprezentantom bydgoskich NGO za uczestnictwo w naszym spotkaniu!

- Przemek