niedziela, 16 października 2016

Bydgoszcz marnuje kolejną szansę.

Po dłuższej przerwie czas na nowe wieści i komentarz do codziennego życia naszego miasta. Jak pewnie większość z Was wie, nie tak dawno temu prowadzone były konsultacje, które miały wyłonić najlepsze rozwiązanie dla połączenia północnego i południowego brzegu Brdy nową przeprawą tramwajową. Kilka dni temu wreszcie osiągnięto konsensus i zadecydowano jaki wariant będzie realizowany. Niestety, znów coś musiało pójść nie do końca tak, jak byśmy tego chcieli.

Przy wyborze wariantu trasy tramwajowej spinającej ulice Fordońską i Toruńską przeważył argument kosztów, a co za tym idzie, zdecydowano się na torowisko w ciągu drogowego mostu imienia Kazimierza Wielkiego (o inwestycji pisałem TUTAJ, więc jeśli chcecie przekonać się, o co chodziło, zapraszam do czytania!). Oznacza to nie tylko przesunięcie przeprawy, ale przede wszystkim dwa razy mniejszą ilość zejść i zjazdów rowerowych nad Brdę pomiędzy mostami Pomorskim oraz Kazimierza Wielkiego. Problem jest o tyle większy, że prawdopodobnie była to jedyna okazja, by uzyskać pieniądze na przebudowę nabrzeży w tym właśnie miejscu, gdyż najnowsze rozdanie unijnych funduszy nie przewiduje możliwości finansowania inwestycji o takim charakterze, jak nasze miejskie bulwary. Zupełnie co innego, jeśli przebudowa ciągów pieszych jest częścią inwestycji infrastrukturalnej. Komunikacja miejska i związana z nią infrastruktura są w bieżącym rozdaniu przez UE preferowane i zawarcie, choćby małego, odcinka bulwarów w projekcie tramwajowym nie tylko nie byłoby problemem, ale też świetnym sposobem na ominięcie bardzo restrykcyjnych wymogów dotyczących rodzaju i zakresu inwestycji.

Bulwar nad Brdą im. Gabriela Narutowicza, po drugiej stronie rzeki Wyspa Młyńska - fot. Wikimedia Commons
Tym bardziej dziwi mnie, że to właśnie kryterium ceny okazało się wiążące, a nie okazja to "uszczknięcia" odrobiny dodatkowych pieniędzy na inne potrzeby naszego miasta. Czy Bydgoszcz, jako miasto wielokrotnie nagradzane i stawiane za przykład tego, co powinno się robić w sprawie zagospodarowania bulwarów, powinno nagle porzucać swoje dotychczasowe działania i mówić "STOP"? Teoretycznie mamy program Bydgoski Węzeł Wodny, ale zawarte w nim plany rewitalizacji kończą się na moście Pomorskim i żadnych dodatkowych informacji o odcinkach ulokowanych dalej na wschód nic nie wiadomo (o czym pisał też Krystian na "Bydgoszcz w budowie"). Do realizacji w ramach tego programu zostały jeszcze dwa etapy, które mają doprowadzić do porządku bulwary na wysokości szpitala zakaźnego i hotelu Słoneczny Młyn, ale jakiekolwiek dalsze działania pozostają w sferze marzeń i nikt tak naprawdę nie wie co dalej.

Powinno dać nam to do myślenia, kiedy tuż za wspomnianym wyżej mostem Pomorskim powstają pokaźnych rozmiarów biurowce, a kolejne obiekty tego typu rosną przy moście Kazimierza Wielkiego, zaraz za Wyższą Szkołą Bankową. Łącznie jest to kilkadziesiąt tysięcy metrów kwadratowych budowanej powierzchni biurowej, a co za tym idzie, także minimum kilkuset pracowników dojeżdżających do ulokowanych nad samą rzeką miejsc pracy codziennie, przez pięć dni w tygodniu. Jaki ma to związek z bulwarami nad Brdą? Przede wszystkim wpisuje się w ich charakterystykę. Długie i pozbawione skrzyżowań, utwardzone trasy wzdłuż rzeki stanową szalenie popularną i często wybieraną przez rowerzystów alternatywę dla ruchliwych i pozbawionych infrastruktury rowerowej ulic takich jak Fordońska i Jagiellońska.

Jak możemy przeczytać w najnowszych publikacjach, "białe kołnierzyki" coraz częściej przesiadają się na rowery. Jest to zmiana wynikająca z rosnącej świadomości tego, jak ważne jest utrzymywanie dobrej kondycji i prowadzenie zdrowego trybu życia. Jednocześnie jest to także świetny sposób na korzystanie z alternatywnych form transportu w zatłoczonym i coraz bardziej ruchliwym centrum Bydgoszczy. Jest to tendencja ogólnoświatowa, a zjawisko świadomej przesiadki na rower dopiero nabiera 
w Bydgoszczy tempa, czego najlepszym przykładem są rekordy, które regularnie bije system rowerów miejskich, zostawiając w tyle nawet o wiele większe ośrodki miejskie w naszym kraju. 

Widząc rosnącą rozbieżność między miejskimi inwestycjami i przyzwyczajeniami bydgoszczan, mam wrażenie, że ta pozorna oszczędność wyjdzie nam bokiem. Udało się ją "cudownie" osiągnąć poprzez wybór tańszego wariantu przeprawy tramwajowej, ale kiedy przyjdzie Bydgoszczy budować kolejne odcinki bulwarów, cięcie kosztów wróci do nas jak bumerang. Powstaną one za wiele lat, będziemy je budować z własnej kieszeni i najpewniej nie będą one tak dostępne dla pieszych i rowerzystów. Z punktu widzenia drogowców wszystko będzie się zgadzać, bo infrastruktura będzie i tańsza, i mniej kłopotliwa dla ZDMiKP. Niestety, o wiele mniej wygodnie będzie mieszkańcom, w tym także kierowcom, którzy coraz częściej będą musieli borykać się z rowerzystami jadącymi prawym pasem ulicy Fordońskiej czy Jagiellońskiej (i jest to całkowicie zgodne z przepisami!).

Niech zatem ponownie żyje nam i króluje najświętsze "kryterium najniższej ceny". To samo, które pozbawiło Trasę Uniwersytecką chodników i które teraz pozbawia nas infrastruktury przywracającej Brdę bydgoszczanom. Szkoda.

- Przemek

PS.
Polecam Wam także trzy teksty
  • Czas powalczyć o dobrą infrastrukturę! - Szerzej na temat nowego mostu tramwajowego i jego wariantów, a także czemu należało walczyć o inną lokalizację, niż obecnie wybrana przez zarząd.
  • Alternatywa dla aut i zbiorkomu - Tekst o roli infrastruktury rowerowej w miastach, jako alternatywnej formy transportu, a także o potencjale Bydgoszczy jako miasta nastawionego na rowery.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz